Szanowni Czytelnicy,
Olsztyn to nie tylko urokliwe zabytki, ulice czy jeziora, ale również place, które były świadkami tworzenia zarówno wielkiej, jak i codziennej historii miasta. W stolicy Warmii i Mazur znajduje się ich aż 21 – 7 z nich upamiętnia osoby, a 14 związanych jest z miejscami, wydarzeniami czy męczeństwem.
W najbliższych tygodniach na łamach naszego portalu pojawią się cykl materiałów autorstwa pasjonata historii, Michała Marko, poświęcony historii każdego z olsztyńskich placów. Zachęcamy do lektury.
Redakcja
* * *
Miejsce, które budzi kontrowersje
Kontynuujemy cykl o olsztyńskich placach. Jako piąty omówiony zostanie ten uznawany za jedno z najbardziej symbolicznych i zarazem kontrowersyjnych miejsc w stolicy regionu. Chodzi o położony w samym Śródmieściu, Plac Xawerego Dunikowskiego. Przestrzeń znana jest przede wszystkim z monumentalnego pomnika, tzw. „szubienic” (projektu Xawerego Dunikowskiego).

Historia placu silnie łączy się z opisywanym poprzednio Placem Generała Józefa Bema, który w swojej historii nosił też nazwę Placu Kopernika. Z jakiego powodu?
W 1948 r. Plac Kopernika przemianowano na Plac Armii Czerwonej, argumentując to... trudnościami orientacyjnymi w mieście, z tytułu posiadania ulicy i placu o tej samej nazwie. Rok później podjęto decyzję o postawieniu na Placu Armii Czerwonej pomnika upamiętniającego XXXI rocznicę powstania Armii Czerwonej.
„Szubienice” miały wyglądać inaczej
Pierwszy projekt pomnika, przedstawiał Nike (boginię zwycięstwa). Nie wzbudził on jednak aprobaty decydentów. Dodatkowo, ze względów urbanistycznych, odradzano wzniesienia go w typowanej lokalizacji. Miał być bowiem postawiony na cokole zburzonego pomnika poległych 150 pułku piechoty.
Nową propozycją lokalizacji pomnika Wdzięczności Armii Czerwonej były okolice budowanego gmachu urzędu wojewódzkiego. Ten typ traf już na podatny grunt.

Artystyczna prowokacja Dunikowskiego?
Niewykluczone, że inspiracją dla ówczesnych decydentów o utworzeniu placu mógł być... inny plac, zlokalizowany naprzeciwko gmachu byłej Rejencji (od 1945 r. zajmowanego przez dyrekcję PKP) - niewielki, trawiasty, z klombami krzewów, ówczesny Post-Platz, który z uwagi na zmiany urbanistyczno-komunikacyjne, zniknął z mapy olsztyńskich placów, wraz z budową placu Dunikowskiego.
W 1949 r., poza rozpoczęciem przygotowań pod budowę, zaproponowano również Xaweremu Dunikowskiemu sporządzenie projektu pomnika. Warto dodać, że pomnik stanowi wierną kopię niezrealizowanego projektu pomnika Józefa Piłsudskiego z 1938 r. (tego samego autora), który stanąć miał na Polach Mokotowskich w Warszawie. Poprzez dany ruch Dunikowski praktycznie zakpił z ówczesnej władz polskich i radzieckich, które nienawidziły Piłsudskiego. Fakt ten można ciekawie przekuć na argument postawienia monumentu.
Plac zbudowany na gruzach
W ramach przygotowań pod „pomnikowy plac” uprzątnięto gruzowiska po byłych, spalonych domach, burząc przy okazji piękną kamienicę – Dom Pietruskiego, zaprojektowany przez znanego architekta, Augusta Feddersena (projektanta m.in. teatru, Kościoła Franciszkanów czy willi przy ul. Kajki).
Rok 1949 r. można więc przyjąć jako początek powstania, jeszcze bezimiennego, placu. Miejsce zyskało nazwę dopiero w 1956 r. Był to wówczas wspomniany Plac Armii Czerwonej. Nazwa przypadła „w spadku” po przemianowanym na Pomnik Powstańców Węgierskich obecnym Placu Bema.
W 1990 r. nazwę zmieniono na Plac Ksawerego Dunikowskiego – autora najbardziej kontrowersyjnego pomnika w historii Olsztyna.

Historia zapisana w kamieniu
Pomnik Dunikowskiego odsłonięto 21 lutego 1954 r. Dziś nazywany jest oficjalnie Pomnikiem Wyzwolenia Ziemi Warmińsko-Mazurskiej, a potocznie „szubienicami”. Wykonano go z płyt granitowych, pochodzących ze zburzonego Mauzoleum Hindenberga.
Pomnik oraz plac usytuowane są w miejscu przebiegu dawnej ul. Pocztowej (obecnie 22 Stycznia w zmodyfikowanym przebiegu) i skrzyżowania jej z ul. Emilii Plater. Co ciekawe, na planie miasta z 1957 r. ul. 22 Stycznia przebiega dokładnie tak samo, jak przed wojną.

W 1993 r. plac przed pomnikiem przekształcono w parking, zrywając większą część jego kamiennej, granitowej nawierzchni. Pozostał z niej tylko rozdzielający środek parkingu – wąski pas od schodów do al. Piłsudskiego. Również w tym samym roku pomnik wpisano do rejestru zabytków (przyp. red. usunięto go natomiast w 2022 r. na skutek petycji mieszkańców Olsztyna).
Burzyć czy zostawić? Spór, który nie cichnie
Pomnik Dunikowskiego do dziś wzbudza silne spory o decyzję odnośnie jego przyszłości. Moja opinia jest jednoznaczna: pomnik powinien zostać na swoim miejscu, jednak ze zmienioną nazwą.

Olsztyn utracił bowiem wiele ciekawych i cennych pomników. Nie sztuką jest je burzyć i niszczyć. Sztuką jest umieć wypracować konstruktywny kompromis, jak właściwie wykorzystać prawdę historyczną dla przyszłych pokoleń, a nie dla aktualnej polityki.
Pomnik Dunikowskiego był, jest i będzie ciekawostką, która, odpowiednio opakowana, przyciągnie bardziej niż opowiadanie o pomniku, którego już nie ma.

Pamięć czy polityka?
A co do nazwy – Pomnik Wyzwolenia Ziemi Warmińsko-Mazurskiej. Kto wyzwolił tę ziemię? Warmiacy? Mazurzy? Wojsko polskie? Milicja obywatelska? Wiadomo kto... Nazwa nadal konotuje z pewną armią...
Może to odpowiedni czas i moment, by nie mówić o „ziemi warmińsko-mazurskiej”, tylko o jej mieszkańcach, których po 1945 r. potraktowaliśmy haniebnie, w imię „przywrócenia dla Polski” oraz „dobrowolnej emigracji”...

Michał Marko – pasjonat historii Olsztyna
Czytaj również:
Plac Jana Pawła II: od „cmentarza ubogich” do centrum władzy
Plac Pułaskiego: świadek historii i niezrealizowanych wizji Olsztyna







Komentarze (7)
Napisz komentarz