W rozmowie z Dominiką Wrotek Oskar Stańczak wspominał program randkowy “Prince Charming”, w którym wystąpił 5 lat temu. Tytułowy prince, w którego wcielił się model Jacek Jelonek miał wybrać swojego partnera z kilkunastu kandydatów. Jednym z nich był właśnie Oskar. Mimo że programu nie wygrał, to udało mu się znaleźć miłość - związał się z innym uczestnikiem.
- Spotkałem tam kogoś, z kim byłem przez pół roku, ale życie zweryfikowało tę znajomość. Sam program był wymagającą, ale ekscytującą przygodą. Zawsze chciałem wziąć udział w reality show i trafił się program randkowy. Był trochę nudny, ale ciekawy z perspektywy osoby, która nigdy nie miała okazji uczestniczyć w takiej produkcji - mówił.
Od sześciu lat Oskar mieszka w Olsztynie, gdzie wraz z siostrą prowadzi salon fryzjerski “Zakład”. Wcześniej przez kilka lat jego życiowym centrum była Warszawa, gdzie zajmował się stylizacją fryzur do sesji zdjęciowych. Tamten okres w życiu wspomina jako bardzo ekscytujący, choć intensywny i męczący.
- Po latach spędzonych w stolicy szukałem miejsca, gdzie będę mógł stabilnie żyć. W Olsztynie miałem własne mieszkanie, a już wcześniej otworzyliśmy tu z siostrą salon. Wyprowadziłem się ze stolicy pół roku przed pandemią. Dobrze się złożyło, bo to w czym pracowałem w Warszawie, w trakcie lockdownu po prostu umarło, więc realnie nie miałbym tam za co żyć - opisywał.
Podczas rozmowy w studiu Olsztyn.com.pl Stańczak opowiadał także o:
* tym, jak przebiegała jego współpraca z Beatą Kozidrak,
* tatuowaniu ciała,
* trosce o zdrowie psychiczne,
* wsparciu, które daje mu siostra i trudnej relacji z ojcem,
* marzeniach o wyprowadzce na północ Europy.







Komentarze (1)
Napisz komentarz