Olsztyn.com.pl Regionalny Portal Warmii i Mazur Zgłoś temat
Rozkład jazdy MPK Ogłoszenia Katalog firm Otwarte Dane Imprezy w Olsztynie Dodaj raport Zaloguj się Menu

Ten artykuł został utworzony dzięki waszemu zgłoszeniu!Nietypowe „ostrzeżenie” przed jednym z olsztyńskich salonów fryzjerskich. Właścicielka mówi o wymuszeniu

Aleksandra Laskowska ·
Nietypowe „ostrzeżenie” przed jednym z olsztyńskich salonów fryzjerskich. Właścicielka mówi o wymuszeniu
Napis na elewacji jednego z salonów fryzjerskich na olsztyńskich Nagórkach wzbudził emocje. Pojawiły się poważne oskarżeniaFot. Czytelnik Olsztyn.com.pl

„Tu wchodzisz na własne ryzyko” - taki napis pojawił się na elewacji jednego z salonów fryzjerskich przy ul. Murzynowskiego w Olsztynie. Zdjęcie opatrzonego wymownym hasłem lokalu przesłał nam we wtorek (8 września) Czytelnik. Właścicielka salonu wydała oświadczenie, w którym wyjaśniła, kto – według niej - stoi za aktem wandalizmu.

Ten artykuł został utworzony dzięki waszemu zgłoszeniu!

Akt wandalizmu czy... reklama?

- Albo komuś usługa nie przypadła do gustu, albo reklama, która ma zwrócić uwagę. Moją zwróciła – napisał w wiadomości wysłanej naszej redakcji Czytelnik.

Na elewacji salonu fryzjerskiego przy ul. Murzynowskiego na olsztyńskich Nagórkach pojawił się bowiem ogromny, wykonany niebieskim sprayem napis, ostrzegający potencjalnych klientów przed przekroczeniem progu lokalu.

Internauci ruszyli z odsieczą. „A ja weszłam i nie żałuję”

Otrzymane od Czytelnika zdjęcie zamieściliśmy w mediach społecznościowych. Do czasu publikacji niniejszego artykułu wpis zgromadził kilkadziesiąt komentarzy. Ich autorzy krytykowali treść hasła, jednocześnie polecając usługi salonu. Niektórzy zwracali również uwagę na sam akt wandalizmu, określając go jako „bezmyślny”.

- Jestem bardzo często w tym salonie i jestem bardzo zadowolona.
Z czystym sercem i piękną fryzurą polecam.
A ja weszłam i nie żałuję.
Aż brak słów na taką bezmyślność i zwykłą złośliwość.
Nie wiem, co trzeba mieć w głowie, żeby zrobić coś takiego

– pisali internauci.

Właścicielka salonu zabrała głos. Padły poważne zarzuty

Co ciekawe, kilka godzin po zamieszczeniu wpisu na facebookowym profilu danego salonu, pojawiło się oświadczenie właścicielki. Kobieta wskazała, że w obliczu aktu wandalizmu oraz pojawiającymi się w sieci zdjęciami, poczuła się w obowiązku, by wyjaśnić zaistniałą sytuację.

- Napis na budynku jest wynikiem bezprawnej próby wymuszenia pieniędzy przez osobę trzecią, związaną z usługą, którą w moim salonie wykonywała fryzjerka podnajmująca u mnie stanowisko (prowadząca własną działalność) – poinformowała, dodając: Mimo że z włosami klientki nic złego się nie stało, co oficjalnie potwierdziła firma ubezpieczeniowa odmawiając wypłaty roszczeń, padłyśmy ofiarą nękania i hejtu.

Sprawa trafiła na policję

W oświadczeniu czytamy również, że sprawa została zgłoszona na policję, a winni „poniosą konsekwencje”. Autorka wpisu stanowczo zaznaczyła, iż pracownicy salonu nie zgadzają się na agresję i niszczenie mienia, dziękując jednocześnie internautom za słowa wsparcia.

Komentarze (0)


Przeczytaj także