Młoda kobieta, która przedstawiała się imieniem Weronika, przed rozpoczęciem przejazdu zapytała o możliwość zapłaty gotówką, tyle że miała ją w mieszkaniu. Taksówkarka nie była przekonana do tej propozycji, ale w końcu na nią przystała. Podczas przejazdu klientka zaczęła się tłumaczyć, że była u znajomych i zapomniała portfela. Mówiła też o tym, że kolega, który miał ją odwieźć także pił alkohol, więc dlatego zamówiła taksówkę.
Kiedy wysiadała, powiedziała do kierującej taksówką: - Sekunda i wracam, dobra?
Jednakże nie wróciła. Taksówkarka próbowała dzwonić do niej przez komunikator w aplikacji, ale ta nie odebrała. Wówczas wezwała policję.
Funkcjonariusze przybyli na miejsce, jednak nie byli w stanie nic zrobić w zaistniałej sytuacji. Powiedzieli jedynie, że skoro pani Sandra ma nagranie, imię i adres klientki, to powinna następnego dnia złożyć zawiadomienie na komisariacie.
Jak zakończyła się sprawa? Taksówkarka opowiada
Zapytaliśmy poszkodowanej, jak zakończyła się wyżej opisywana sytuacja: - Dostałam kontakt do tej dziewczyny dzięki filmowi, bo dotarli do niej znajomi. Wyjaśnienia, które złożyła, nie są spójne, a więc nie przywiązywałam do nich wagi. Dziewczyna zadeklarowała się, że zapłaci za przejazd i zrekompensuje mój czas, jednak słowa nie dotrzymała. Owszem, odzyskałam do tej pory tylko 30 zł, więc nadal niepełną kwotę. Były próby krakowskiego targu, lecz ja nie zamierzam z nikim negocjować akurat w tej sytuacji, bo to ktoś nie uszanował mojej pracy ani czasu. Zawiadomienia na policję nie złożyłam, bo jak widać po filmie, nie bardzo są w stanie pomagać, a i sama mam mieszane uczucia co do tej instytucji.
Na pytanie, czy to była jej pierwsza sytuacja i jak rozwiązuje takie problemy, pani Sandra odpowiedziała: - To była druga taka sytuacja. Pierwsza miała miejsce w pierwszym roku mojej pracy. Przejazd za gotówkę z przystankami. Pan wsiadł, powiedział, że musi skoczyć do domu, tylko się przebrać w koszulę, bo punktem docelowym była jakaś impreza. Jednak, jak się domyślacie, nie wrócił. Czekałam 20 min, wtedy, jakby było mało, to było w Klewkach, to straciłam paliwo i mnóstwo czasu. Policja wtedy nie przyjechała, a stałam u gościa pod domem jednorodzinnym. Przy tej jednej sytuacji machnęłam ręką, przy podobnych zawsze zostawiali coś w zamian: telefon, torebkę, partnerkę, i zawsze już później płacili za przejazdy.
Zapytaliśmy także o częstotliwość takich trudnych sytuacji: - Najczęściej to roszczeniowi klienci, którzy nie rozumieją, że my realizujemy tylko przejazdy w ramach aplikacji, a z nią samą nie mamy za dużo wspólnego. A to cena za duża, albo jechała pani dłużej, niż aplikacja pokazywała. W weekend najgorsi są pijani mężczyźni. Miałam przejazd akurat teraz, który, no nie ukrywam, zestresował mnie, bo pan zachowywał się dziwnie, a wręcz agresywnie. Kolega próbował go trzymać na tzw. wodzy, lecz sam przy tym obrywał. Przejazd ukończyłam, bo już mi szkoda tego kolegi było, ale na koniec pan zaczął wyciągać do mnie ręce. Na szczęście prośba o niedotykanie mnie i opuszczenie pojazdu podziałała od razu. Ale po tym kursie, owszem, pół nocy dochodziłam do siebie.
Słowa pani Sandry pokazują, że nieuregulowane przejazdy i agresywne zachowania klientów to sytuacje, które mogą znacząco wpływać na poczucie bezpieczeństwa kierowców.







Komentarze (0)
Napisz komentarz