Rozkład jazdy MPK Ogłoszenia Katalog firm Otwarte Dane Imprezy w Olsztynie Dodaj raport Zaloguj się Menu
Na skróty
18.08.2026 Bronisława, Heleny, Ilony Pogoda 13/18

Drastyczne billboardy ponownie w centrum Olsztyna. „Pokazujemy prawdziwe zdjęcia, tak wygląda aborcja” [WIDEO]

Aleksandra Laskowska ·
Drastyczne billboardy ponownie w centrum Olsztyna. „Pokazujemy prawdziwe zdjęcia, tak wygląda aborcja” [WIDEO]
Antyaborcyjny protest ponownie w centrum Olsztyna. W tle ważny wyrok i reakcja organizatora. „Przeszkadzają zdjęcia, nie sam proceder”Fot. Weronika Tarasiewicz / Olsztyn.com.pl

Przed olsztyńskim ratuszem znów protestowali przeciwnicy aborcji. Podczas wtorkowej (11 sierpnia) demonstracji prezentowali na billboardach m.in. drastyczne zdjęcia martwych płodów. To kolejne tego typu wydarzenie w centrum miasta organizowane przez reprezentantów fundacji Pro-Prawo do życia.

reklama

Nie tylko temat aborcji. Protestujący uderzyli też w rząd

Wtorkowe zgromadzenie, podobnie jak większość poprzednich, które opisywaliśmy na łamach portalu, miało charakter kameralny. Osoby związane z fundacją Pro-Prawo do życia przypomniały mieszkańcom, że „pigułki aborcyjne (środki poronne i wczesnoporonne) zabijają”.

Oberwało się także rządowi Donalda Tuska, który, zdaniem protestujących, chce uczyć kilkuletnie dzieci m.in. masturbacji, wyrażania zgody na współżycie czy pierwszych doświadczeń seksualnych i orgazmu.

Podobne billboardy prezentowano także podczas publicznego różańca w intencji „zadośćuczynienia za grzechy sodomskie”, zorganizowanego przez fundację i lokalny oddział Konfederacji Korony Polskiej oraz Młodzieży Wszechpolskiej i Ruchu Narodowego. Przedsięwzięcie stanowiło odpowiedź V Olsztyński Marsz Równości

Podczas demonstracji wykorzystano billboardy z przekazem antyaborcyjnym, na których umieszczono m.in. zdjęcia martwych płodów.

- Chcemy pokazać prawdę na temat aborcji, na temat ochrony życia w naszym kraju. Te prawa są po prostu nieprzestrzegane przez polityków, a my będziemy o to walczyć – wyjaśniał portalowi Olsztyn.com.pl podczas jednego z podobnych wydarzeń wolontariusz, Szymon Leonowicz.

Legalne przerwanie ciąży wg prawa

Warto podkreślić, że w Polsce kwestie związane z daną materią reguluje Ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży.

Jak stanowi art. 4a, przerwanie ciąży przez lekarza dopuszczalne jest m.in. w sytuacji, gdy ciąża powoduje zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej lub gdy zachodzi uzasadnione podejrzenie, że do zapłodnienia doszło w wyniku czynu zabronionego.

Przepis dotyczący możliwości przerwania ciąży będącej wynikiem gwałtu przewiduje jednak limit 12 tygodni od początku ciąży.

Co ważne, Ministerstwo Zdrowia w wytycznych z sierpnia 2024 r. deklarowało, że w kwestii zagrożenie życia i zdrowia, chodzi zarówno o sferę fizyczną, jak i psychiczną, a wg przepisów nie jest wymagane, aby zagrożenie było nagłe lub bezpośrednie. Wskazywano ponadto, że wystarczy jedno orzeczenie od właściwego specjalisty, a stawianie dodatkowych warunków może być traktowane jako ograniczenie dostępu do procedury.

Przepisy jedno, praktyka drugie?

To, czy powyższe zasady są respektowane poddawane było jednak w wątpliwość kilkukrotnie. W ostatnim czasie opisywaliśmy głośną sprawę ciężarnej Gruzinki, Leli, która przebywała w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Olsztynie. Kobieta zmagała się z wieloma dolegliwościami i wraz ze wsparciem środowisk feministycznych, ubiegła się o legalne przerwanie ciąży, do czego w rezultacie nie doszło. [Czytaj: Olsztyn. Lela z Gruzji zrezygnowała z aborcji!]

Drastyczne materiały pod lupą sądu. Zapadł ważny wyrok

Przedmiotem sporów – również na drodze sądowej - od lat pozostaje także sposób prezentowania treści antyaborcyjnych w przestrzeni publicznej.

3 sierpnia Sąd Okręgowy we Wrocławiu wydał przełomowy wyrok (obecnie nieprawomocny) dotyczący billboardów fundacji Pro-Prawo do życia. Sprawę wytoczyła Agnieszka Kossowska, działając w imieniu swojego, zmagającego się z niepełnosprawnością, syna Franciszka. Kilka lat temu 11-letni wówczas chłopiec podczas podróży na badania do Wrocławia miał być narażony na widok drastycznych zdjęć umieszczonych na billboardach.

Po wcześniejszym postępowaniu karnym, które zakończyło się uniewinnieniem przedstawiciela fundacji w obu instancjach, sprawa trafiła na drogę cywilną. W postępowaniu dotyczącym naruszenia dóbr osobistych przedstawiono opinię psychiatryczną, według której u Franciszka zdiagnozowano zespół stresu pourazowego.

Finalnie sąd zobowiązał fundację oraz jednego z jej reprezentantów, Adama B., do zaprzestania naruszania dóbr osobistych chłopaka, nakazując dodatkowo usunięcie dwóch billboardów, znajdujących się przy DK 46 i przy autostradzie A4, zakazując tym samym ponownego ich umieszczania w danych lokalizacjach. Zasądzono również 50 tys. zł w ramach zadośćuczynienia.

Przytoczona sprawa dotyczy jednak konkretnych materiałów, a rozstrzygnięcie nie oznacza automatycznie zakazu demonstrowania podobnych treści w innych lokalizacjach.

Fundacja reaguje. „Pokazujemy prawdziwe zdjęcia, tak wygląda aborcja”

5 sierpnia w mediach społecznościowych fundacji pojawiło się wideo, najprawdopodobniej stanowiące komentarz do wskazanego wyroku. Wpis opatrzono bowiem wymownym sformułowaniem: „Przeszkadzają zdjęcia, a nie sam proceder...".

- Na naszych pikietach czasem pojawiają się ludzie, którzy twierdzą, że są zgorszeni zdjęciami, które zobaczyli. Ale przecież pokazujemy prawdziwe zdjęcia, tak wygląda aborcja. Jeżeli ktoś nie widział jak wygląda, to powinien zobaczyć. A jeżeli ktoś się wstydzi tego, co robi, to niech przestanie to robić, bo mordowanie taki daje właśnie efekt, który pokazujemy na zdjęciach. Później kobiety, które dokonują aborcji są straumatyzowane, jeżeli widzą w gabinecie swoje porozrywane dziecko albo odkurzone, w strzępach i nie wiedziały, że to tak wygląda – słyszymy w materiale.


Galeria

Komentarze (1)


  • Bolo 2026-08-18 18:59
    Aż gęsto od tych demonstrantów...
    Odpowiedz 0 0

Proponowane artykuły