235 osób zameldowanych w obiekcie w czasie makabrycznego zdarzenia
Przypomnijmy, że do zawalenia fragmentu ściany doszło 8 sierpnia (sobota) w godzinach popołudniowych. Po otrzymaniu zgłoszenia od jednego z ówczesnych gości obiektu, na miejsce ruszyły służby oraz inspektorzy nadzoru budowlanego.
W momencie zdarzenia w Manorze przebywało 105 osób. Łącznie w kompleksie zameldowanych było aż 235 osób, jednak ponad połowa z nich – uczestnicy obozu piłkarskiego – znajdowała się poza obiektem.
Na szczęście nikt nie doznał obrażeń.

Osunięty fragment ściany
Nadzór budowlany wypunktował nieprawidłowości
Co ważne, wstępne ustalenia nadzoru budowlanego wskazują na możliwość nieprawidłowego prowadzenia robót. Ściana, której fragment uległ zawaleniu, miała zostać podkopana bez odpowiedniego zabezpieczenia. Zastrzeżenia inspektorów dotyczyły też sposobu odgrodzenia wykopu od osób postronnych. Jak informował kilka tygodni temu powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Olsztynie, Aleksander Lachowicz, w celu „zabezpieczenia” wykopu, zastosowano... „leśną siatkę na lisy”. [Czytaj więcej: Olsztyński obiekt noclegowy „Manor Hotel” pod lupą prokuratury. Nowe wątki; oświadczenie managera]
Manor przedstawia własną wersję
Nadzór budowlany zdecydował o wstrzymaniu prac, prowadzając także czasowy zakaz użytkowania całego kompleksu. Zarządca Manoru przedstawił jednak własną wersję zdarzenia. W opublikowanym 11 sierpnia oświadczeniu czytamy bowiem, że do osunięcia gruntu pod „dawną oranżerią hotelową”, a główna konstrukcja budynku „nie została uszkodzona”. Dodatkowo, jako możliwą przyczynę groźnego zdarzenia wskazano... intensywne opady deszczu, mogące osłabić grunt pod odsłoniętymi fundamentami.
Sprawę bada prokuratura
Warto podkreślić, że Prokuratura Okręgowa w Olsztynie prowadzi śledztwo w sprawie sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach. To czyn z art. 163 Kodeksu karnego, zagrożony karą do 10 lat pozbawienia wolności.
Obiecywali zwrot pieniędzy w 14 dni. Rzeczywistość okazała się zgoła inna
We wspomnianym oświadczeniu, którego pełna treść znajduje się tutaj, manager deklarował zwrot pieniędzy osobom, których pobyty nie mogły dojść do skutku. Jak twierdzi jednak jedna z Czytelniczek portalu Olsztyn.com.pl, obietnice nie zostały dotrzymane...
Kobieta skontaktowała się z nami w związku z kłopotem odzyskania pieniędzy za niewykorzystaną rezerwację. Chodzi o kwotę opiewającą na ponad 1600 zł.
Klientka złożyła pisemną reklamację już w dniu feralnego zdarzenia, zwracając się tym samym o zwrot wpłaconych środków.
- Reklamacje rozpatrujemy w terminie 14 dni od dnia ich otrzymania – odpisali przedstawiciele Manoru.
Kiedy wskazany termin upłynął, a pieniądze nie wróciły na konto naszej Czytelniczki, ta po raz kolejny skontaktowała się z obiektem.
25 sierpnia kobieta otrzymała odpowiedź z działu marketingu o następującej treści: „przekazałam informację Managerowi musi rozpatrzyć” (pisownia oryginalna).
UOKiK zawiadomiony o sprawie. Zarządcy Manoru milczą
W związku z opisaną sytuacją Czytelniczka zgłosiła sprawę do UOKiK. Kobieta rozważa też zawiadomienie prokuratury.
Redakcja portalu Olsztyn.com.pl zwróciła się z prośbą o przedstawienie stanowiska do zarządców obiektu noclegowego przy ul. Kanarkowej 31 sierpnia. Zapytaliśmy m.in., jak wygląda kwestia wywiązywania się z deklarowanych zwrotów, ilu klientów czeka na odzyskanie środków oraz z czego wynikają zgłaszane przez gości opóźnienia. Poprosiliśmy także o informację dotyczącą aktualnego etapu prokuratorskiego śledztwa.
Do czasu publikacji niniejszego artykuły nie otrzymaliśmy jednak odpowiedzi.








Komentarze (0)
Napisz komentarz