Archiwum wydarzeń
Inauguracja 81. sezonu artystycznego
Można powiedzieć, że 81. Sezon artystyczny Filharmonii Warmińsko-Mazurskiej rozpoczynamy śpiewająco, bowiem na inauguracji usłyszymy aż cztery arie, jednak nie są to komponenty większych dzieł. Wolfgang Amadeusz Mozart najchętniej pisał...
-
- Data
- sobota, 12.09.2026
-
- Godzina
- 18:00
-
- Miejsce
- Filharmonia Warmińsko-Mazurska
-
- Adres
- Bartosza Głowackiego 1, 10-447 Olsztyn
-
- Miasto
- Olsztyn
-
- Kategoria
- Koncert
-
- Organizator
- Filharmonia Warmińsko-Mazurska
Opis wydarzenia
Można powiedzieć, że 81. Sezon artystyczny Filharmonii Warmińsko-Mazurskiej rozpoczynamy śpiewająco, bowiem na inauguracji usłyszymy aż cztery arie, jednak nie są to komponenty większych dzieł.
Wolfgang Amadeusz Mozart najchętniej pisał opery, jednak nie zawsze było to możliwe ze względu na skalę takiego przedsięwzięcia. Wówczas komponował miniatury operowe zwane ariami koncertującymi, składających się z recytatywów, arii, cavatin i innych komponentów zapożyczonych z opery i przeznaczonych do wykonywania w salach koncertowych, a nie teatrach. Pisał on takie utwory niemal przez całe życie. Są one dowodem na to, jak doskonale potrafił on zawrzeć w muzyce rdzeń ludzkich emocji, jak doskonale rozumiał tekst i medium, jakim jest opera, wreszcie — jakim był mistrzem orkiestracji i jak dogłębnie rozumiał głos ludzki. Na przykład aria Ah, lo previdi!… (wł. Ach, przeczuwałam to!…) wyszła spod pióra 21-letniego kompozytora, trwa około 30 minut, i wręcz ocieka wściekłością, strachem, rezygnacją, ale i czułością* , i to bez utraty spójności formalnej. Z kolei Vado! ma dove? och Dei! i Chi sa, qua qual sia… skomponował Mozart w późnym okresie wiedeńskim. Stanowią one odświeżające komponenty istniejących już oper innych kompozytorów**. Także i w tych przypadkach mamy do czynienia z ciągłością dramaturgiczną, odmalowaną muzyką głębią psychologiczną postaci. Swoistą sygnaturą stylu kompozytorskiego Mozarta, którą zawarł w tych ariach, jest narracyjny, wręcz koncertujący charakter partii klarnetu. Muzyka ta odmalowuje niepewność, lęk, niepokój i rozdarcie zawarte w słowach, niewątpliwie jest głęboko poruszająca, ale też w jakiś szczególny sposób kojąca, co trafnie wyraził filmowy Salieri w Amadeuszu***: „(…) Wydaje mi się, że słyszałem głos Boga…”.
W podobnym tonie utrzymana jest także aria koncertowa Ah! Perfido Ludwiga van Beethovena — złożona z recytatywu i arii, wyrażająca proces przejścia od gniewu i rozgoryczenia aż do błagania:
Z litości, nie żegnaj mnie,
Cóż ja pocznę bez ciebie?
(…)
Dlaczego traktujesz kogoś, kto cię uwielbia,
tak barbarzyńską nagrodą?
Powiedz mi, czy w takich tarapatach nie zasługuję na litość?****
Wszystkie te arie tworzą ciekawy kwadryptyk: muzyczne studium psychologiczne postaci targane namiętnościami i wystawiane na próbę losu.
W drugiej części koncertu zanurzymy się w VII Symfonię A-dur op. 92 Ludwiga van Beethovena. Jest ona dowodem na to, że kompozytor ten, znany z marsowego oblicza, miał w sobie wiele radości i optymizmu, które wlał właśnie w tę Symfonię.
„Wspaniałość Siódmej Symfonii — twierdzi George Grove — polega na oryginalności, żywotności, mocy i pięknie idei oraz sposobach ich przedstawiania, a także na pewnym nowatorskim romantycznym charakterze nagłego i niespodziewanego przejścia [między klasycyzmem a romantyzmem — A. T. Ż.](…)”*****.
Na uwagę zasługuje fascynujący motyw przewodni części drugiej, zadumany, nieoczywisty, choć prosty i klarowny, przekształcany wedle prawideł wariacji, kontrastujący z pozostałymi częściami pełnymi werwy i pogody ducha.
— Otwierając 81. Sezon artystyczny chcę zaskoczyć naszych melomanów — mówi dyrektor artystyczny, Alexandr Iradyan. — Przez ostatnie dwa lata na koncertach inauguracyjnych zawsze prezentowałem coś wielkiego, współczesnego, złożonego i niewykonywanego wcześniej. Czułem, że przyzwyczaiłem naszą publiczność do tego typu repertuaru podczas inauguracji, zatem tegoroczny koncert otwierający jest prosty, elegancki i klasyczny. Najbardziej znana muzyka najsłynniejszych kompozytorów na świecie i Symfonia, którą zna się takt po takcie. Chcę zaproponować koncert otwierający 81. Sezon z dala od patosu i współczesności. Klasycyzm w najlepszym wydaniu — konstatuje dyrygent.
Z tych słów wynika, że koncert ten to zaproszenie do zachwytu nad muzyką klasyczną — tą, która cieszy melomanów od blisko 300 lat. Oto leitmotiv nadchodzącego sezonu artystycznego. Do zobaczenia w Filharmonii!
Agnieszka Teodora Żabińska
Olga Pasiecznik
Wybitna polsko-ukraińska so
Wolfgang Amadeusz Mozart najchętniej pisał opery, jednak nie zawsze było to możliwe ze względu na skalę takiego przedsięwzięcia. Wówczas komponował miniatury operowe zwane ariami koncertującymi, składających się z recytatywów, arii, cavatin i innych komponentów zapożyczonych z opery i przeznaczonych do wykonywania w salach koncertowych, a nie teatrach. Pisał on takie utwory niemal przez całe życie. Są one dowodem na to, jak doskonale potrafił on zawrzeć w muzyce rdzeń ludzkich emocji, jak doskonale rozumiał tekst i medium, jakim jest opera, wreszcie — jakim był mistrzem orkiestracji i jak dogłębnie rozumiał głos ludzki. Na przykład aria Ah, lo previdi!… (wł. Ach, przeczuwałam to!…) wyszła spod pióra 21-letniego kompozytora, trwa około 30 minut, i wręcz ocieka wściekłością, strachem, rezygnacją, ale i czułością* , i to bez utraty spójności formalnej. Z kolei Vado! ma dove? och Dei! i Chi sa, qua qual sia… skomponował Mozart w późnym okresie wiedeńskim. Stanowią one odświeżające komponenty istniejących już oper innych kompozytorów**. Także i w tych przypadkach mamy do czynienia z ciągłością dramaturgiczną, odmalowaną muzyką głębią psychologiczną postaci. Swoistą sygnaturą stylu kompozytorskiego Mozarta, którą zawarł w tych ariach, jest narracyjny, wręcz koncertujący charakter partii klarnetu. Muzyka ta odmalowuje niepewność, lęk, niepokój i rozdarcie zawarte w słowach, niewątpliwie jest głęboko poruszająca, ale też w jakiś szczególny sposób kojąca, co trafnie wyraził filmowy Salieri w Amadeuszu***: „(…) Wydaje mi się, że słyszałem głos Boga…”.
W podobnym tonie utrzymana jest także aria koncertowa Ah! Perfido Ludwiga van Beethovena — złożona z recytatywu i arii, wyrażająca proces przejścia od gniewu i rozgoryczenia aż do błagania:
Z litości, nie żegnaj mnie,
Cóż ja pocznę bez ciebie?
(…)
Dlaczego traktujesz kogoś, kto cię uwielbia,
tak barbarzyńską nagrodą?
Powiedz mi, czy w takich tarapatach nie zasługuję na litość?****
Wszystkie te arie tworzą ciekawy kwadryptyk: muzyczne studium psychologiczne postaci targane namiętnościami i wystawiane na próbę losu.
W drugiej części koncertu zanurzymy się w VII Symfonię A-dur op. 92 Ludwiga van Beethovena. Jest ona dowodem na to, że kompozytor ten, znany z marsowego oblicza, miał w sobie wiele radości i optymizmu, które wlał właśnie w tę Symfonię.
„Wspaniałość Siódmej Symfonii — twierdzi George Grove — polega na oryginalności, żywotności, mocy i pięknie idei oraz sposobach ich przedstawiania, a także na pewnym nowatorskim romantycznym charakterze nagłego i niespodziewanego przejścia [między klasycyzmem a romantyzmem — A. T. Ż.](…)”*****.
Na uwagę zasługuje fascynujący motyw przewodni części drugiej, zadumany, nieoczywisty, choć prosty i klarowny, przekształcany wedle prawideł wariacji, kontrastujący z pozostałymi częściami pełnymi werwy i pogody ducha.
— Otwierając 81. Sezon artystyczny chcę zaskoczyć naszych melomanów — mówi dyrektor artystyczny, Alexandr Iradyan. — Przez ostatnie dwa lata na koncertach inauguracyjnych zawsze prezentowałem coś wielkiego, współczesnego, złożonego i niewykonywanego wcześniej. Czułem, że przyzwyczaiłem naszą publiczność do tego typu repertuaru podczas inauguracji, zatem tegoroczny koncert otwierający jest prosty, elegancki i klasyczny. Najbardziej znana muzyka najsłynniejszych kompozytorów na świecie i Symfonia, którą zna się takt po takcie. Chcę zaproponować koncert otwierający 81. Sezon z dala od patosu i współczesności. Klasycyzm w najlepszym wydaniu — konstatuje dyrygent.
Z tych słów wynika, że koncert ten to zaproszenie do zachwytu nad muzyką klasyczną — tą, która cieszy melomanów od blisko 300 lat. Oto leitmotiv nadchodzącego sezonu artystycznego. Do zobaczenia w Filharmonii!
Agnieszka Teodora Żabińska
Olga Pasiecznik
Wybitna polsko-ukraińska so






