Tragiczny wypadek pod Barczewem i burza po wypowiedzi o „trumnie na kółkach”
5 marca br. Sąd Okręgowy w Olsztynie ogłosił wyrok w sprawie Pawła K., oskarżonego o spowodowanie śmiertelnego wypadku na drodze wojewódzkiej nr 595, w pobliżu miejscowości Stare Włóki (gm. Barczewo).
Sprawa zyskała ogólnopolski rozgłos po tym, jak łódzki adwokat niedługo po wypadku opublikował w sieci film, w którym stwierdził, że kobiety zginęły m.in. przez to, że poruszały się „trumną na kółkach”.
Przypomnijmy, że według ustaleń prokuratury, Paweł K. kierując samochodem marki Mercedes-Bens CLA, umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym. Mężczyzna przekroczył bowiem podwójną i zjechał na przeciwległy pas ruchu, doprowadzając tym do wypadku drogowego, polegającego na zderzeniu mercedesa z prawidłowo jadącym z przeciwka samochodem marki Audi 80. W rezultacie kobieta kierująca audi oraz pasażerka pojazdu poniosły śmierć na miejscu.
Po wystartowaniu procesu Paweł K. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu.

Wyrok sądu I instancji: oskarżony działał umyślnie w zamiarze ewentualnym
11 kwietnia br. Sąd Rejonowy w Olsztynie wydał wyrok w sprawie, uznając oskarżonego za winnego spowodowania śmiertelnego wypadku, przyjmując, że działając umyślnie w zamiarze ewentualnym, naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, w ten sposób, że nie obserwował dostatecznie przedpola i nie utrzymał koncentracji na drodze, przez co nie kontrolował toru jazdy samochodu, a w konsekwencji przekroczył podwójną linię ciągłą i zjechał na lewą stronę drogi, doprowadzając do zderzenia z audi.
Sąd rejonowy wymierzył Pawłowi K. karę 2 lat pozbawienia wolności i orzekł wobec niego zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na okres 5 lat oraz nawiązkę na rzecz siedmiorga oskarżycieli posiłkowych w kwotach od 5 do 30 tys. zł (w zależności od stopnia pokrewieństwa z ofiarami). Oskarżony został także obciążony kosztami sądowymi.
Apelacje stron i rozprawa w II instancji
Po ogłoszeniu wyroku do Sądu Okręgowego w Olsztynie wpłynęły apelacje – zarówno od obrońców oskarżonego, jak też od prokuratora i pełnomocnika oskarżycieli posiłkowych.
Obrońcy oskarżonego wnieśli o uchylenie wyroku, wskazując, że zapadł on po niewystarczającym postępowaniu (niedostateczne zgromadzenie dowodów cyfrowych w sprawie). Prokuratura i pełnomocnik rodziny ofiar ubiegali się natomiast o zaostrzenie wymierzonej kary, do 5 lat pozbawienia wolności i 10-letniego zakazu prowadzenia pojazdów, argumentując, że wyrok sądu I instancji jest za niski.
19 lutego br. w Sądzie Okręgowym w Olsztynie odbyła się rozprawa odwoławcza. Po wygłoszeniu mów końcowych, ze względu na zawiłość sprawy, publikację wyroku odroczono do 5 marca.
Zamiana kwalifikacji czynu i łagodniejszy wyrok
Finalnie sąd zmienił kwalifikację czynu na nieumyślne naruszenie zasad w ruchu lądowym (zamiast „umyślne w zamiarze ewentualnym”) i złagodził karę więzienia do 1,5 roku (zamiast 2 lat). Orzekł także czteroletni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Łódzki adwokat obciążony został kosztami prowadzenia sprawy w obu instancjach (300 zł) oraz po 840 zł na rzecz każdego z oskarżycieli posiłkowych, tytułem zwrotu kosztów postępowania odwoławczego. Paweł K. musi również uiścić wspomnianą wyżej nawiązkę. Sąd zwolnił łódzkiego adwokata z pozostałych kosztów postępowania odwoławczego.
Dramat spowodowany „gapiostwem” i argumenty o „ekskluzywnym samochodzie”
Zdaniem składu orzekającego w II instancji, sąd rejonowy wszechstronnie ocenił zgromadzony w sprawie materiał, rozważając całokształt okoliczności i doszedł „co do zasady, do trafnych ustaleń”.
- Trzeba pamiętać, że to zdarzenie, tragiczne w swoich skutkach, było z wielkiej praktyki sądu, typowe. Dwa samochody zaczepiły się po prostu. Winę tego zaczepienia ponosi kierowca, który wjechał na pas sąsiedni – tłumaczył sędzia, Karol Radaszkiewicz, dodając, że działanie Pawła K. spowodowane było swego rodzaju „gapiostwem”.
Radaszkiewicz odniósł się także do hipotezy sądu rejonowego, iż na przebieg zdarzenia mogło mieć wpływ „zmęczenie i osłabiona kondycja oskarżonego”, który dzień przed wypadkiem bawił się na weselu.
- Uważamy, że sąd rejonowy posunął się za daleko – zaznaczył sędzia.
W trakcie uzasadniania wyroku pojawił się także wątek poruszania się przez Pawła K. „ekskluzywnym samochodem”. Sędzia stwierdził, że choć pojazdy tego typu pojazdy zwiększają szanse przeżycia w wypadku, ich komfort może powodować u kierowcy złudne poczucie bezpieczeństwa.

Skład orzekający, w środku sędzia, Karol Radaszkiewicz
„Kara nie oddaje bólu i traumy, którą rodzina przechodzi w dalszym ciągu”
Pogrążona w rozpaczy rodzina ofiar uważa wyrok za „skandalicznie niski” oraz niesprawiedliwy.
- Pewnie tak było, że się zagapił. Myślę, że na pewno nie chciał ich zabić. Kara jest bardzo niska. Spodziewałam się podwyższenia, przynajmniej do 4 lat – mówiła po zakończeniu rozprawy Teresa D., siostra jednej z ofiar.
Również pełnomocnik rodziny ofiar podkreślał, że bliscy kobiet, które poniosły śmierć w wyniku wypadku, mogą czuć się rozczarowani wyrokiem.
- Kara, która zapadła z pewnością nie oddaje tego bólu i traumy, którą rodzina przechodzi w dalszym ciągu – wskazał w rozmowie z mediami adwokat, Maciej Kuderko.

Pełnomocnik rodziny ofiar, Maciej Kuderko
Wyrok sądu okręgowego jest prawomocny. Strony mają możliwość wniesienia kasacji do Sądu Najwyższego. Warto podkreślić, że w czasie ogłaszania wyroku na sali rozpraw nie było zarówno Pawła K., jak i jego obrońców.
Paweł K. uniknie więzienia?
Przypomnijmy również, iż według art. 43la Kodeksu karnego wykonawczego, „sąd penitencjarny może udzielić skazanemu zezwolenia na odbycie kary pozbawienia wolności w systemie dozoru elektronicznego”, o ile spełnione zostaną określone warunki. Jednym z nich jest to, by orzeczona kara nie przekraczała 1 roku i 6 miesięcy pozbawienia wolności.
- Ważne, że złagodzili karę do 1,5 roku. Bo właśnie do takiego czasu można odbywać karę z obrączką elektroniczną. Zakład, że nie pójdzie za kraty? - napisał za pośrednictwem portalu X dziennikarz, Łukasz Zboralski.
Internet nie zostawia na wyroku suchej nitki
Wyrok ogłoszony przez sędziego Radaszkiewicza jest szeroko komentowany w sieci. Internauci grzmią, że orzeczona kara jest skandalicznie niska, a także krytykują argumentację sądu, dotyczącą faktu, że Paweł K. poruszał się autem wyższej klasy. W komentarzach pojawiają się również porównania z inną głośną sprawą – z Poznania, gdzie mężczyzna m.in. za skatowanie strusia usłyszał karę 7 lat pozbawienia wolności oraz 15-letniego zakazu posiadania zwierząt, czy z przypadkiem napadu na butelkomat w Żorach, za który oskarżonemu grozi do 10 lat więzienia.
- Za napad na butelkomat do 10 lat. Adwokat za zabicie dwóch kobiet, 1,5 roku.
- Swój swojemu łba nie urwie, wiadomo.
- Mamy ciekawy kraj. Wygląda na to, że życie australijskiego strusia jest 3x więcej warte od życia dwóch polskich kobiet.
- Ok. Macie tu klasyk polskiej... cóż, klasowości sądownictwa. Nie chodzi o to, że kasta, a że „lepsza” klasa. Tak samo byłoby przy lekarzu, profesorze, aktorze teatralnym czy kierowniku działu w firmie. Po prostu. Oni – aż wzdrygam się powiedzieć „my” - mogą więcej.
- Pamiętajcie dzieci – jak chcecie kogoś zamordować (np. na zlecenie), to róbcie to autem. Wtedy dostaniecie tylko 1,5 roku więzienia zamiast dożywocia. Dacie radę tyle wytrzymać – takie dłuższe wakacje
– punktują internauci.

Źródło: Krzywe Grabie v2 / X

Źródło: Marek Popowski / X
Komentarze polityków i publicystów
Do sprawy odniósł się m.in. pochodzący ze Śląska poseł PiS, Paweł Jabłoński, który za pośrednictwem portalu X, określił orzeczony wyrok jako „skandal”.
- Ręce opadają... Jak po takim wyroku można mieć poczucie, że mamy do czynienia z wymiarem sprawiedliwości?! (…) Biedaki jeżdżą złomem – więc wielki pan adwokat ma prawo, nie zauważywszy tego, przypadkiem ich rozjechać... A wielki pan sędzia to usprawiedliwia i znajdzie okoliczności łagodzące. Po czym wyda taki wyrok, żeby szlachcic-mecenas nie spędził nawet dnia w więzieniu, bo surprise, surprise! - 1,5 roku to akurat maksymalny wymiar kary kwalifikujący się na dozór elektroniczny. (…) Ten wyrok to skandal – oświadczył.

Źródło: Paweł Jabłoński / X
Komentarz zamieścił też były dziennikarz Radia Gdańsk, Jarosław Popek. Wskazał, że do sprawy powinien odnieść się minister sprawiedliwości, Waldemar Żurek, składając nadzwyczajnej.
- Pięć lat (przyp. red. kara łączna to 7 lat pozbawienia wolności) za skatowanie strusia (za mało). Półtora roku za zabicie dwóch kobiet... (…) To nie jest państwo z kartonu. Jeśli Żurek nie złoży skargi nadzwyczajnej, będę mocno zdziwiony, że chcą sobie przewalić wśród normalnych ludzi... - napisał.

Źródło: Jarosław Popek / X
Twórca internetowy, Radosław Karbowski, zapytał natomiast, czy nie można prawnie zakazać korzystania z „idiotycznych okoliczności łagodzących”. Z kolei dziennikarz Polsat News, Grzegorz Jankowski, uznał uzasadnienie wyroku za „kuriozalne”.

Źródło: Radosław Karbowski / X
„Prędzej czy później dojdzie do samosądów”
Jedna z komentujących sprawę internautek wyraziła obawę, że wydawanie tego rodzaju wyroków, doprowadzić może do samosądów.
- Prędzej czy później dojdzie do samosądów. Zarówno na mordercach, jak i sędziach wydających tak skandaliczne orzeczenia. Trafi na kogoś, kto straci wszystko i wszystkich i nie będzie mieć już nic do stracenia – stwierdziła.

Źródło: Kozia Księżniczka / X
To nie pierwszy przypadek złagodzenia wyroku przez sędziego...
Internauci zwrócili również uwagę, że sędzia Radaszkiewicz w 2024 r. złagodził wyrok w sprawie śmiertelnego wypadku, do którego doszło na jeziorze Tałty w 2022 roku. Piotr O., mimo sądowego zakazu prowadzenia pojazdów, sterował wówczas motorówką, na której pokładzie znajdowało się m.in. troje dzieci. Gdy na jeziorze pojawiły się fale, wytworzone przez inne łodzie, ustawił motorówkę w nieodpowiedni sposób i doprowadził do jej wywrócenia. W wyniku wypadku śmierć poniosła 8-letnia Nikola.
Sąd Rejonowy w Mrągowie skazał Piotra O. na cztery lata i trzy miesiące pozbawienia wolności i orzekł wobec niego 15-letni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów. Sprawę skierowano jednak do II instancji – do Sądu Okręgowego w Olsztynie. W składzie orzekającym znajdował się wówczas sędzia Radaszkiewicz. Wyrok Piotra O. skrócono do lat trzech, a zakaz prowadzenia do pojazdów do 11 lat.
- Oskarżony zachował się nieroztropnie, nie miał uprawnień i nie zadbał o podstawowe zasady bezpieczeństwa, w efekcie czego doszło do dramatycznej w skutkach sytuacji. Ale to był wypadek, a nie celowe działanie oskarżonego. Oskarżony nie miał zamiaru takiego działania, by zginęło dziecko – argumentował wówczas wyrok Radaszkiewicz (cytat pochodzi z portalu samorządowego).

Źródło: Cezary "Trotyl" Gmyz / X
Czytaj również:
''Trumna na kółkach''. Słowa adwokata z Łodzi po tragicznym wypadku z jego udziałem wywołały burzę
Sąd Rejonowy w Olsztynie zajmie się sprawą głośnego wypadku pod Barczewem
Łódzki adwokat od ‘’trumny na kółkach’’ unika sądu
Olsztyn. Adwokat od "trumien na kółkach" nie stawił się w sądzie. Mowy końcowe w prima aprilis
Zajęło to ponad rok. Sąd dyscyplinarny w Łodzi zawiesił adwokata od ''trumny na kółkach''
Prawnik od ‘’trumny na kółkach’’ zawieszony, ale… nie do końca
Adwokat od "trumny na kółkach" skazany na prace społeczne
Adwokat od ''trumny na kółkach'' miał przyjąć korzyści majątkowe za utrudnianie śledztwa











Komentarze (5)
Dodaj swój komentarz