Spadek liczby urodzeń na przestrzeni lat
W 2015 r. na Warmii i Mazurach urodziło się niemal 14 tys. dzieci. W ubiegłym roku było to już tylko 7429 maluchów, z czego około 40 proc. przyszło na świat w Olsztynie. W szpitalu wojewódzkim miało miejsce 1436 porodów, w miejskim – 1049, a 489 w Niepublicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej Malarkiewicz i Spółka. [Czytaj więcej: Na Warmii i Mazurach odebrano 7,4 tys. porodów. W roku 2015 było ich dwa razy więcej]
Porodówki znikają z mapy regionu
Mniejsza liczba porodów przekłada się na niepewny los porodówek. Przypomnijmy, że w 2024 r. zamknięto oddziały położnicze w Nowym Mieście Lubawskim oraz w Ostródzie. Z kolei w roku 2025 r. działalność zakończyła porodówka w Biskupcu.
Pułap opłacalności – tylko kilka placówek spełnia kryteria
Każda decyzja o zamknięciu oddziału wywołuje społeczny sprzeciw i obawy o bezpieczeństwo pacjentek oraz ich dzieci. Dane mówią jednak same za siebie.
Oddziały położnicze w wielu mniejszych placówkach medycznych okazują się nieopłacalne. Jako przykład posłużyć może szczycieński szpital, w którym w 2025 r. liczba porodów spadła o 30 przypadków. Dyrektor jednostki, Beata Kostrzewa, w rozmowie z Radiem Olsztyn zwróciła jednak uwagę, że zamykanie porodówek nie stanowi bezpiecznego rozwiązania dla pacjentek. Według niej koncepcja kierowania rodzących do Olsztyna (jako najbliższego punktu), nie zawsze jest trafiona. Warto dodać, że w ubiegłym roku do szczycieński placówki trafiło pięć kobiet, które nie zdążyłyby dojechać na czas do szpitala zlokalizowanego w stolicy regionu.
Jak wynika z danych Warmińsko-Mazurskiego Oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia, obecnie w regionie porody odbywają się w 13 ośrodkach. Póki co, na mapie województwa nie widać tzw. „białych plam”, jednak przypomnijmy, że w 2024 r. resort zdrowia przedstawił projekt zmiany zasad kwalifikacji do tzw. sieci szpitali. W położnictwie i ginekologii decydować miała minimalna liczba porodów, którą ustalono na 400 rocznie. Według tych założeń, w 2025 r. pułap opłacalności osiągnęłoby zaledwie kilka porodówek w regionie.
Tylko Olsztyn i Elbląg? „Pokoje narodzin” jako alternatywa
Jeśli nic się nie zmieni, na Warmii i Mazurach pozostać mogą jedynie ośrodki porodowe w Olsztynie i Elblągu.
Co ważne, trwają rozmowy dotyczące wprowadzenia – w ramach alternatywy – tzw. „pokojów narodzin” przy SOR-ach i izbach przyjęć, w których w sytuacjach awaryjnych przyjmowano by porody.
Demografia zmusza do zmian
Malejąca liczba urodzeń to problem ogólnopolski. Według najnowszych prognoz demograficznych, przygotowanych przez resort finansów na potrzeby ZUS, w 2080 r. populacja naszego kraju spaść może aż o 10 mln i zatrzymać na poziomie 27,2 mln osób.
Minister zdrowia komentuje
W miniony piątek, 20 lutego, na antenie radia ZET, minister zdrowia, Jolanta Sobierajska-Grenda, przyznała, iż proces zamykania mniejszych porodówek jest skutkiem demografii i nie da się go uniknąć.
- Myślę, że nie możemy uciekać od tego, że w Polsce jest demografia taka, jaka jest, w związku z tym na pewno takie procesy, jeżeli będą niezbędne, pewnie należy się ich spodziewać – wskazała.
Sobierajska-Grenda zaznaczyła również, że decyzje dotyczące likwidacji oddziałów zapadają przede wszystkim na poziomie regionalnym, a władze szpitali mają obowiązek zapewnić bezpieczne warunki dla rodzących.
Czytaj również:
Porodówki na Warmii i Mazurach do likwidacji? Posłowie PiS krytykują "plan Leszczyny"










Komentarze (0)
Dodaj swój komentarz