Przypomnijmy, że afera związana ze Szpitalem Południowym w Warszawie dotarła do mediów za sprawą Patryka Słowika, który na portalu zero.pl opublikował tekst pt. "Ujawniamy, jak pracował 28-letni lekarz milioner. Telewizja i polityka zamiast leczenia". Jak się okazało, lekarz i stołeczny radny, Dawid Kasprzyk miał być odpowiedzialny za zorganizowanie na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym tzw. "saloniku VIP". W ramach niego politycy Koalicji Obywatelskiej mieli możliwość czekać poza kolejką na ekspresowe badania czy zabiegi.
Do tego, z oświadczenia majątkowego 29-letniego Kacprzyka (jest lekarzem bez specjalizacji) wynika, że w minionym roku w ramach świadczenia usług medycznych uzyskał dochód powyżej 1, 6 mln zł. Jak ustalili dziennikarze, w 2025 roku w szpitalu południowym przepracował łącznie 3 tys. 976 godzin (prawie 11 godzin dziennie). Sprawę aktualnie bada CBA.
Rozgłos afery w warszawskim szpitalu oraz kontrowersyjne szczegóły sytuacji sprawiły, że uwaga mediów zwróciła się również na inne placówki na obszarze kraju. Jak się okazało, kolejny lekarz milioner znalazł się... w Braniewie.
Przypomnijmy, że o braniewskim szpitalu pisaliśmy również: W Braniewie szpital prawdziwie "rodzinny" - syn, zięć, osoby spokrewnione i spowinowacone.
Sprawę medyka z Braniewa nagłośniły Interia oraz Polsat News. Warto zaznaczyć, że za sprawą wyborów samorządowych w 2024 roku zmieniły się zarząd i rada powiatu braniewskiego. To właśnie powiat jest organem właścicielskim szpitala - Powiatowego Centrum Medycznego, w którym pracował kontrowersyjny lekarz.
Jak poinformował starosta braniewski, Leszek Dziąg, pierwsze wątpliwości co do transparentności w działalności lekarza pojawiły się już w czerwcu 2024 roku. Placówka medyczna miała wtedy złożyć sprawozdanie. Przedstawiono arkusz o zawartości... połowy strony A4.
W grudniu 2024 roku powołano nową radę nadzorczą oraz władz szpitala w Braniewie. Nowy zarząd placówki skrupulatnie przyjrzał się m.in. wypłatom lekarzy. Jeden z medyków, zgodnie z dokumentacją, przepracowywał nawet ponad... 1000 godzin miesięcznie (miesiąc ma 744 godziny). W niektóre dni wspomniany lekarz miał wpisane 48, 62 lub 72 godzin w pracy.
- Dla mnie to było wprost dojenie szpitala – mówił Interii starosta braniewski.
Mimo absurdalnych danych, ówczesna prezeska placówki podpisywała dokumentację.
- Z dokumentacji wynika, że lekarz przez 24 godziny jeździł w karetce i jednocześnie zabezpieczał oddział chirurgii lub świadczył usługi w ramach nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej. Brał pieniądze z dwóch a nawet trzech źródeł naraz – powiedziała aktualna prezeska Powiatowego Centrum Medycznego w Braniewie, Agnieszka Grzelak.
I dodała: - Z wystawionych faktur wynikała kwota 1 772 879,50 zł. Podkreślam jednak, że nie przesądzamy, czy wszystkie te godziny zostały faktycznie przepracowane, ani czy wszystkie rozliczenia były prawidłowe.
Nowy zarząd placówki kontrolował grafik lekarza, który wkrótce sam złożył wypowiedzenie. Jego ostatnia faktura jest datowana na lipiec 2025 roku.
Przedstawiciele Powiatowego Centrum Medycznego w Braniewie złożyli zawiadomienie do prokuratury, zaznaczając, iż były pracownik mógł działać na szkodę placówki.
Jak podała Interia, śledztwo prowadzi Prokuratura Rejonowa w Elblągu. Wszczęto je 2 marca bieżącego roku. Do tej pory nikomu nie postawiono zarzutów.







Komentarze (0)
Dodaj swój komentarz