„Zwykły” dzień w pracy zamienił się w walkę o życie
Nic nie zapowiadało tragedii. Tętniak, który często nie daje żadnych objawów, zaatakował nagle. 29-letni Patryk z Jezioran jak zwykle pojechał do pracy. Zamiast wrócić do domu, rozpoczął dramatyczną walkę o życie.
Dramatyczne rokowania i ogromna wola walki
Rokowania, które lekarze przekazali bliskim mężczyzny, były niezwykle pesymistyczne. Szanse na przeżycie oceniano bowiem na ok. 2 procent.
Lekarze podjęli decyzję o przeprowadzeniu niezwykle skomplikowanej operacji neurochirurgicznej. Aby zmniejszyć obrzęk mózgu i tym samym zwiększyć szanse pacjenta, specjaliści usunęli fragment kości czaszki, a następnie wprowadzili mężczyznę w stan śpiączki farmakologicznej. Przez kolejne dwa tygodnie bliscy Patryka żyli w ogromnym napięciu, słysząc od personelu medycznego, że to jeden z najcięższych przypadków, z jakimi przyszło im się mierzyć, i nie wiedząc, czy 29-latek odzyska świadomość.
„Przeszedł drogę, której wielu nie byłoby w stanie pokonać”
Po kilkunastu dniach pojawiły się pierwsze oznaki poprawy. Patryk zaczął samodzielnie oddychać, a po dwóch tygodniach otworzył oczy. Po wykonanym zabiegu tracheotomii przez następny miesiąc nie mógł mówić i porozumiewał się jedynie poprzez gesty.
Niedługo potem pojawiło się kolejne zagrożenie – ryzyko utraty wzroku. Cios udało się jednak odeprzeć, dzięki szybkiej interwencji chirurgicznej.
- 12 maja po raz pierwszy usłyszeliśmy jego głos. Z każdym dniem mówił coraz wyraźniej, a dzięki ogromnej determinacji, zaczął robić niesamowite postępy. Patryk przeszedł drogę, której wielu nie byłoby w stanie pokonać. Pokazał, jak bardzo chce żyć – informują bliscy Patryka.
Konieczność kosztownej rehabilitacji i największa motywacja
Obecnie Jezioranianin zmaga się z niedowładem lewej ręki oraz nogi, a także z okresowymi zaburzeniami świadomości. Choć z dnia na dzień robi postępy, specjaliści podkreślają, że kluczowa w odzyskaniu sprawności będzie intensywna rehabilitacja w wyspecjalizowanym ośrodku w Olsztynie.
Problem stanowią jednak koszty, którym rodzina 29-latka nie jest w stanie samodzielnie sprostać. Miesięczny turnus to bowiem wydatek rzędu 35 tys. zł, a nie wiadomo ilu takich pobytów będzie potrzebował mężczyzna.
Największą motywacją dla 29-latka pozostaje roczna córka, Pola, do której Patryk chce wrócić jako sprawny i samodzielny tata.
Ruszyła zbiórka. Liczy się każda złotówka
W pomoc mężczyźnie zaangażowali się jego bliscy, przyjaciele, znajomi, pracodawca oraz mieszkańcy Jezioran. Uruchomiono również zbiórkę internetową, której cel opiewa na 100 tys. zł. Do czasu publikacji niniejszego materiału udało się zgromadzić blisko 34 tys. zł.
Zbiórkę zasilić można klikając tutaj.







Komentarze (0)
Dodaj swój komentarz