Brawura czy skrajna nieodpowiedzialność?
W ostatnim czasie na facebookowym profilu barczewskiej wypożyczalni motocykli (zajmującej się również organizowaniem wycieczek motocyklowych) ukazało się nagranie, przedstawiające niebezpieczny przejazd dwóch kierowców jednośladów, na trasie z Jedwabna (pow. szczycieński) w kierunku Zgniłochy (gm. Purda).
Z analizy materiału wynika, że w pewnym momencie prędkość jednego z pojazdów przekroczyła 170 km/h. Dodatkowo, zauważyć możemy ryzykowny manewr wyprzedzania z przekroczeniem linii ciągłej.
W sieci zawrzało
Do czasu publikacji niniejszego artykułu wideo zgromadziło ponad 1000 reakcji i doczekało się ponad 600 komentarzy. Wielu internautów jednogłośnie oceniło, że zaprezentowane zachowania to „igranie z losem” oraz stwarzanie poważnego zagrożenia na drodze.
- Zastanawiam się, co będzie, jak takie moto napotka głęboką dziurę w asfalcie przy 160 km/h?
- Sami igracie z życiem. Tylko pomyślcie też o innych uczestnikach drogi, np. ten kierowca samochodu... może jechał z dziećmi?
- Jeleń wyskakuje i typa nie ma na tym świecie. Ale nie wytłumaczysz takiemu, bo widział filmik na YouTube i on też chce tak robić.
- Zaraz zaraz. Czyli rozumiem, że FabiqMoto jako firma popiera tego typu zachowania na drodze? Jestem naprawdę ciekaw, co na to ubezpieczyciel.
- A co zrobisz, jak wyskoczy jeleń, dzik, sarna?
- Jakakolwiek zwierzyna i do widzenia.
- Jeżdżę motocyklem, ale taką jazdę uważam za bardzo ryzykowną. W Polsce jest kilka torów, można poszaleć, jak ktoś lubi. Szkoda życia i zdrowia, ale to tylko moje zdanie
- punktują komentujący.
Seria kontrowersyjnych nagrań i zaskakująca klauzula
Nie jest to jedyny materiał przedstawiający niebezpieczną jazdę i łamanie przepisów, który ukazał się na kanałach społecznościowych firmy. Co ciekawe, pod filmikami w serwisie YouTube autorzy umieszczają specjalną klauzulę, o następującej treści:
Uwaga prawna: Prezentowany materiał został zarejestrowany trzy lata lub więcej przed publikacją. Został specjalnie zmodyfikowany, obrobiony elektronicznie i zmontowany w taki sposób, aby uzyskać prezentowany efekt. Nie jest to nagranie z monitoringu lub rejestratora jazdy. Wszystko co właśnie zobaczyłeś, nigdy się nie wydarzyło i jest produkcją filmową. Jakiekolwiek podobieństwo przedstawionych na tym kanale (na filmach) osób, miejsc, wydarzeń, imion, ksywek, adresów i innych, jest czysto przypadkowe. W związku z powyższym nagranie to nie może być dowodem w sądzie lub prowadzić do ukarania za wykroczenia drogowe i inne. Art. 45 Kodeksu wykroczeń „§ 1. Karalność wykroczenia ustaje, jeżeli od czasu jego popełnienia upłynął rok; jeżeli w tym okresie wszczęto postępowanie, karalność wykroczenia ustaje z upływem dwóch lat od zakończenia tego okresu.
„Wszystko co właśnie zobaczyłeś, nigdy się nie wydarzyło”. Czy na pewno?
Autentyczność danych stwierdzeń budzić może jednak poważne wątpliwości. W szczególności warto zwrócić uwagę na twierdzenia, takie jak „wszystko co właśnie zobaczyłeś, nigdy się nie wydarzyło” czy „nagranie nie może być dowodem w sądzie lub prowadzić do ukarania za wykroczenia drogowe i inne”. Co więcej, twórcy zaznaczają także, że materiał pochodzi sprzed minimum 3 lat, zabezpieczając się tym samym regulowanym przepisami okresem przedawnienia.
Analiza nagrań nie wskazuje jednak na ich „inscenizowany” charakter. Przeciwnie - materiały wyglądają na rejestrowane w rzeczywistym ruchu drogowym, bez oznaczeń typowych dla produkcji filmowych.
Stanowisko firmy. Chodzi o przekaz marketingowy?
Redakcja portalu Olsztyn.com.pl skontaktowała się z przedstawicielem wypożyczalni, z prośbą o komentarz do nurtujących nas kwestii. Po pierwsze, zapytaliśmy o powody promowania łamania prawa o ruchu drogowym w mediach społecznościowych oraz czy prezentowane treści stanowią element działań marketingowych firmy.
W odpowiedzi wskazano, iż publikowane materiały mają charakter „reklamowy, wizerunkowy i marketingowy”.
- Są to formy komunikacji promocyjnej, przygotowywane z wykorzystaniem montażu, skrótu narracyjnego, doboru kadrów, dynamiki ujęć oraz innych środków postprodukcji właściwych dla przekazu reklamowego i internetowego. Nie są one materiałami instruktażowymi ani publikacjami mającymi zachęcić kogokolwiek do naruszania przepisów ruchu drogowego – czytamy w treści przesłanego stanowiska.
Przedstawiciel barczewskiej firmy zapewniał, iż intencją umieszczanych w sieci treści jest wyłącznie „tworzenie skutecznego przekazu marketingowego” nie zaś „dokumentowanie w sposób dosłowny pełnego przebiegu każdej sytuacji”.
Znaczenie „uwagi prawnej”
Poprosiliśmy także o wskazanie podstaw prawnych przytoczonej wyżej „uwagi prawnej”, pytając czy jej treść konsultowana była z prawnikiem oraz na jakiej interpretacji przepisów oparto klauzulę. Podkreślić należy, że sama publikacja tego rodzaju uwagi nie przesądza o braku możliwości wykorzystania materiału jako dowód przez organy ścigania. Odpowiedź, którą przedstawiono, nie rozwiała jednak naszych wątpliwości...
- Nie należy jej (przyp. red.: klauzuli) jako próby wyłączenia uprawnień organów państwa ani jako wiążącej oceny prawnej co do ewentualnej wartości dowodowej materiału. Ostateczna ocena znaczenia danego materiału, w tym jego charakteru i ewentualnej przydatności dla jakiegokolwiek postępowania, należy wyłącznie do właściwych organów – poinformowano.
Firma zachęca do odpowiedzialnej jazdy
Przedstawiciel wypożyczalni oświadczył także, iż „równolegle” w prowadzonej działalności, firma podkreśla „znaczenie odpowiedzialnego korzystania z motocykli, właściwego przygotowania do jazdy, stosowania odpowiedniego wyposażenia ochronnego oraz przestrzegania zasad bezpieczeństwa”.
Odpowiedź wygenerowana przez AI? „Istotne jest stanowisko merytoryczne”
W nadesłanej odpowiedzi można było dostrzec wyraźne cechy wskazujące na wykorzystanie sztucznej inteligencji. Świadczyły o tym m.in. konstrukcja zdań czy posługiwanie się ogólnikami. W związku z tym ponownie zwróciliśmy się z prośbą o doprecyzowanie poruszonych kwestii, podkreślając, że oczekujemy stanowiska firmy, a nie komentarza wygenerowanego przez AI.
W odpowiedzi na tę uwagę stwierdzono, że „forma redakcyjna odpowiedzi nie zmienia jej treści ani znaczenia”.
- Istotne jest stanowisko merytoryczne, które zostało Państwu przekazane i które pozostaje aktualne – czytamy.
Odnosząc się do nagrania z trasy Jedwabno-Zgniłocha, przedstawiciel wypożyczalni zaznaczył, że sprzeciwia się „wyprowadzaniu z pojedynczego materiału kategorycznych wniosków co do dosłownego przebiegu wszystkich prezentowanych sytuacji”. Należy jednak podkreślić, że nie chodzi wyłącznie o „pojedynczy materiał”. Nasi Czytelnicy bez trudu znajdą w mediach społecznościowych FabiqMoto szereg podobnych nagrań.
Co grozi za łamanie przepisów?
Bazując na filmiku z przejazdu w kierunku Zgniłochy, skontaktowaliśmy się z Komendą Miejską Policji w Olsztynie (KMP), prosząc o informację, jakie konsekwencje prawne mogą grozić kierowcom za naruszenia przepisów, widoczne w materiale.
- Konsekwencje wynikające z jazdy, którą widać na filmie, wynikać będą z tego, jakie przepisy zostały złamane, a do tego trzeba by wiedzieć, czy na tym odcinku drogi obowiązywały jakieś zasady określone znakami drogowymi, innymi niż pionowe. Na takiej trasie - jeżeli nie ma ograniczenia wynikającego ze znaków pionowych – dopuszczalna prędkość to 90 km/h - tłumaczył oficer prasowy KMP w Olsztynie, podkom. Jacek Wilczewski.
Informacje dotyczące wysokości mandatów prezentują się następująco:
- do 10 km/h – 50 zł;
- 11-15 km/h – 100 zł;
- 16-20 km/h – 200 zł;
- 21-25 km/h – 300 zł;
- 26-30 km/h – 400 zł;
- 31-40 km/h – 800 zł (przy ponownym popełnieniu tego samego wykroczenia, tzw. recydywa – 1600 zł);
- 41-50 km/h – 1000 zł (tzw. recydywa – 2000 zł);
- 51-60 km/h – 1500 zł (tzw. recydywa – 3000 zł);
- 61- 70 km/h – 2000 zł (tzw. recydywa – 4000 zł);
- ponad 70 km/h – 2500 zł (tzw. recydywa – 5000 zł).
Wykroczenie w postaci wyprzedzania na trasie z oznaczeniem linii ciągłej zagrożone jest natomiast mandatem w wysokości 200 zł lub 1000 zł - jeżeli wyprzedzanie było rozpoczęte za znakiem „zakaz wyprzedzania”. Na nagraniu znak nie jest widoczny.
Zatrzymanie prawa jazdy, a nawet pozbawienie wolności...
Co istotne, od 3 marca br. obowiązują nowe przepisy (nowelizacja ustawy Prawo ruchu drogowym oraz niektórych innych ustaw), których cel stanowi wzmocnienie ochrony wszystkich uczestników ruchu drogowego.
Jednym z wprowadzonych rozwiązań jest zatrzymywanie prawa jazdy za przekroczenie dopuszczalnej prędkości o więcej niż 50 km/h na drodze jednojezdniowej dwukierunkowej, poza obszarem zabudowanym.
- Większość ofiar śmiertelnych to skutek wypadków drogowych poza obszarem zabudowanym, spowodowanych jazdą z nadmierną prędkością, dlatego w ocenie MI konieczne jest rozszerzenie obecnego przepisu obejmującego zatrzymywanie prawa jazdy na obszarze zabudowanym na takie drogi – informuje Ministerstwo Infrastruktury.
Podkreślić także należy, że za rażące przekroczenie prędkości może grozić nawet kara pozbawienia wolności.
- Kto prowadzi pojazd mechaniczny rażąco przekraczając prędkość oraz rażąco naruszając inne zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym i przez to naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia (…) podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat – stanowi art. 178d Kodeksu karnego.
Lokalne środowisko motocyklowe milczy
Redakcja próbowała skontaktować się także z lokalnym środowiskiem motocyklowym reprezentowaną przez nieformalną grupę "MotoBracia", z prośbą o ocenienie opisanych w niniejszym materiale zachowań. Do czasu publikacji artykułu nie otrzymaliśmy jednak odpowiedzi.










Komentarze (2)
Dodaj swój komentarz