Historia sięgająca czasów prehistorycznych
Według opinii ekspertów, teren dzisiejszych Klewek zamieszkiwany był już od czasów prehistorycznych. Skąd te wnioski? We wsi, położonej w gminie Purda znalezione zostały ślady osad z epoki żelaza oraz okresu kultury łużyckiej, a także siekierę, która pochodzić może z młodszej epoki kamienia.

Klewki zlokalizowane są w pobliżu dwóch akwenów wodnych: jeziora Klebarskiego i Linowskiego. Co ciekawe, do roku 1939 miejscowość nosiła nazwę Klaukendorf.
Majątek przekazywany „z rąk do rąk” i wojenne zniszczenia
Zagłębiając się w historię Klewek, warto wiedzieć, że za jej założyciela uznaje się Clauko von Hohneberga, który to w ramach prawa chełmińskiego otrzymał majątek w postaci ok. 671,6 hektarów ziemi. Właśnie na danym terenie wieś powstała.

Początkowo, na opisywanym obszarze pojawił się drewniany kościół. Jednak już w XVI wieku zastąpiono go budowlą murowaną. W 1581 r. biskup Marcin Kromer konsekrował kościół jako pod wezwaniem św. Marii Magdaleny. Nie obyło się się bez zniszczeń.
Około roku 1690 budowla częściowo spłonęła. Udało się ją odbudować, ale niestety, nie na długo. Już 1718 została zniszczona w wyniku kolejnego pożaru. Straty naprawiono w ciągu dwóch lat. Finalnie kościół konsekrowano pod wezwaniem św. Walentego i św. Rocha. Ponad 100 lat później został częściowo przebudowany.

Do roku 1945 świątynia znajdowała się pod patronatem lokalnych właścicieli majątku. Co ciekawe, we wnętrzu kościoła posiadali oni konkretne ławki, w których mogli zajmować miejsce podczas mszy. Należały one do właścicieli pochodzących z Klewek, Trękuska i Starego Olsztyna (na wprost prawego ołtarza bocznego) oraz z Biedówka i Wojtkowizny (pod emporą organową).
Wieś dotknięta została zniszczeniami, powstałymi w wyniku wojny trzynastoletniej, toczonej w latach 1454-1466 oraz „księżej” z 1479 r. Majątek kilkukrotnie zmieniać miał właścicieli. Należał, m.in. do burgrabiego zamkowego z Olsztyna, Mateusza on Klaukendorfa, sędziego ziemskiego z okręgu szumskiego, Hansa Rabe, szlachcica śląskiego, Pakusza, polskiego szlachcica, Eustachego Nenchena i Teodora Hattyńskiego. Ostatni z wymienionych miał sprzedać Klewki oraz Trękus. Kolejno tereny również przez wiele lat przekazywano „z rąk do rąk”.
Od roku 1799 przez kolejne ok. 26 lat w posiadaniu Klewek był Bawarczyk, baron Reischach von Reichenstein. W 1801 zbudował on na miejscu rezydencję dworską, na kamieniu węgielnym, który w końcu XIX wieku przeniesiono do fundamentów pałacu, który zachował się do czasów obecnych.
Po roku 1930 obszar majątku, który był w posiadaniu pokaźnej liczby właścicieli wielu narodowości, wynosił 487 hektarów.

Msze w języku polskim i niemieckim
Na terenie wspomnianej parafii przeważał a ludność polska. Co ciekawe, w czasach kiedy w otoczeniu dominował niemiecki, proboszczowie kościoła w Klewkach odmawiali wygłaszania kazań w tym języku. Jednak po latach takowych praktyk, wypracowano kompromis. W 1935 r., kiedy to, jak czytamy na stronie internetowej samorządowego portalu gminy Purda, w Klewkach zamieszkiwało 211 katolików, a nabożeństwa odprawiano zarówno po polsku, jak i po niemiecku.
Pod kościołem znajdują się pomieszczenia, w których odbywał się pochówek właścicieli majątku oraz księży. Co zaskakujące, odkryto je dopiero w latach 70. XX wieku, podczas wysadzania posadzki płytami. Znaleziono wówczas kamień grobowy, na którym umieszczony był napis, dotyczący byłej właścicielki majątku, Marianny Nenhen Hattińskiej i małą trumnę, a także pokaźną ilość ludzkich kości (finalnie zebrano je i pochowano na cmentarzu).
Kościół św. Walentego i św. Rocha
W latach 1914-1918, a więc podczas I wojny światowej, zgodnie z zarządzeniem władz, ze świątyni zdjęto piszczałki organowe i trzy dzwony. Po tym, jak wojska opuściły dany teren, zakupiono dwa nowe dzwony, które natomiast zabrano w czasie II wojny światowej. Obecnie na miejscu zawieszony jest tylko jeden dzwon.

Przyglądając się wnętrzu świątyni, warto zauważyć, że ołtarz główny zbudowano na planie elipsy, ustawiając po bokach ukośnie dwie pary kolumn. Między nimi znajdują się z kolei dwie rzeźby aniołów, trzymających w dłoniach palmy. W centralnej części mieści się obraz, przedstawiający św. Walentego, namalowany w 1951 r. Na prawym ołtarzu znajduje się malowidło, na którym widnieje św. Roch w srebrnej sukience (zmartwychwstający, jak Jezus Chrystus).

- Św. Roch otrzymuje od boga zlecenie, namalowane na tabliczce „Eris in peste patronus” (Będziesz patronem od epidemii) – czytamy na stronie internetowej Szkoły Podstawowej w Szczęsnem.
Wyżej zawieszony jest obraz Matki Boskiej Bolesnej, której serce przebija siedem mieczy.
Na lewym ołtarzu widnieje kolejne malowidło. To obraz przedstawiający Jezusa Ukrzyżowanego. W zwieńczeniu ołtarza ukazano też Świętą Rodzinę.


Plebania i pamiątkowy kamień
Obok kościoła mieści się murowana plebania, którą wzniesiono około 1860 r. W niedalekiej odległości znajduje się też krzyż misyjny, kapliczka i kamień pamiątkowy (na placu przed świątynią). Zachował się na nim też napis o treści „Uneren Helden 1914/18” („Naszym bohaterom”).



Neorenesansowy dworek
Warto poświęcić też uwagę opisanej wyżej neorenesansowej rezydencji dworskiej, wzniesionej w 1801 r. przez Reischacha von Reichensteina. Od 1850 do 1919 r. pałac był w posiadaniu norweskiej rodziny Lous. Przedstawiciel rodu, Carl dołożył pokaźną cegiełkę do przebudowy dworku. Budowla posiada nieregularną bryłę. Część środkowa jest dwukondygnacyjna, z kolei skrzydła boczne, trzykondygnacyjne. W 2014 r. zarówno media ogólnopolskie, jak i lokalne informowały, że zarząd Warmińsko-Mazurskiej Izby Rolniczej sprzedał zabytkowy obiekt, uznając, że nie stać go na remont pałacu, który przez 10 lat stał pusty. Kwota transakcji opiewała na ponad milion złotych. Nabywcą okazała się osoba fizyczna, związana z branżą budowlaną.
Sekrety, które rozsławiły wieś
Nie ulega wątpliwości, że wieś położona w gminie Purda zyskała rozgłos za sprawą zootechnika, pracującego w jednym z mazurskich gospodarstw rolnych, Bogdana Gasińskiego. Mężczyzna poinformował bowiem szefa Samoobrony, Andrzeja Leppera, że na terenie Klewek przebywali talibowie. Polityk poruszył daną kwestię w jednym z sejmowych wystąpień (29 listopada 2001 r.), wiążąc występujący na terenie miejscowości pomór bydła z rzekomą obecnością wąglika. Lepper nie okazał się jednak przekonywający dla partyjnych kolegów. Jak napisał w książce pt. „Sekrety Warmii i Mazur” Mariusz Szylak, podczas przemówienia polityka „na twarzach słuchających pojawia się uśmieszek”.
Sześć lat po danej sytuacji doszło do samobójstwa Leppera. Z kolei jego informator, Gasiński, do tej pory – od 2009 r. - odsiaduje wyroki za oszustwa, wyłudzenia i przywłaszczenia w zakładzie karnym w Czarnem (woj. pomorskie). Pierwotnie zootechnik miał wyjść na wolność dopiero w 2051 r. (ze względu na zastosowanie kary łącznej). Po zainteresowaniu się sprawą przez ogólnopolskie media i wskutek zażalenia Gasińskiego, rozpatrzono ją pod koniec 2024 r. przez Sąd Okręgowy w Świdnicy. Zmieniło się wówczas rozstrzygnięcie Sądu Rejonowego w Ząbkowicach Śląskich. Kolejno, pod koniec grudnia zapadł wyrok w Świdnicy. Spowodował on skrócenie odsiadki Gasińskiego o 25 lat. Informator Leppera wyjdzie więc na wolność już w grudniu 2026 r.
Kwestię talibów w Klewkach poruszyli niektórzy dziennikarze, m.in. Maria Wiernikowska, realizując reportaż telewizyjny i wydając książkę pt. „Zwariowałam”.











Komentarze (4)
Dodaj swój komentarz