Problem strzałki na Obrońcow Tobruku

Drogowcy po raz kolejny trafili na języki kierowców. Znowu coś zmienili na ważnym skrzyżowaniu, a teraz obserwują skutki zmian. A kierowcy klną w korkach na Sikorskiego...

Emocje wśród kierowców odżyły po zmianie organizacji ruchu na dwóch ważnych skrzyżowaniach: ulic Pstrowskiego i Sikorskiego oraz Sikorskiego i Obrońców Tobruku. Wystarczyła krótka wzmianka w poniedziałkowej "Gazecie", a już dzwonią i piszą olsztyniacy. Pod koniec minionego tygodnia drogowcy zmienili programy sygnalizacji świetlnych na tych skrzyżowaniach. Inaczej zapala się też warunkowa zielona strzałka dla skręcających w prawo, z ul. Sikorskiego w Obrońców Tobruku. Skutki? Przed sygnalizatorem ustawiają się kolejki samochodów jadących od ulicy Pstrowskiego i skręcających w Obrońców Tobruku. Momentami ciężarówki zajmują prawy pas ruchu, pozostałe auta próbują się wcisnąć, a przy okazji blokują przejazd pojazdom, które jadą w kierunku Jarot. Według drogowców zmiany były konieczne, by przy skręcie w ul. Obrońców Tobruku nie dochodziło do kolizji między autami jadącymi z Jarot i od ul. Pstrowskiego. - Tego wymagają przepisy, które wejdą w życie do końca 2008 r. - mówi Paweł Jaszczuk, mówi dyrektor MZDMiZ. Dziwne jednak, że zielona strzałka zapala się, gdy włącza się zielone światło dla pieszych. Jak przyznaje Paweł Jaszczuk, kierowcy dzwonią również do Zarządu Dróg i dzielą się uwagami, dyrektor słucha opinii w mediach i w internecie. Czy te głosy coś dają? Przy zmianie organizacji ruchu na placu Roosevelta przy McDonaldzie sygnalizacja świetlna tak została ustawiona, że korki tworzyły się na ul. Niepodległości aż do mostu na Łynie. Apelowaliśmy i czekaliśmy na zmiany w tym miejscu ponad rok. Czy tym razem drogowcy szybciej przyjmą sugestie Czytelników? Dyrektor obiecuje, że sytuacji przyjrzy się komisja bezpieczeństwa. Zmiany są możliwe - na tym samym skrzyżowaniu drogowcy zlikwidowali początkowo również strzałkę dla skręcających w prawo z ul. Obrońców Tobruku w Sikorskiego. Po kilku dniach przywrócili ją. Wcześniejsze zmiany W "Gazecie" opisywaliśmy już kontrowersyjne zmiany: * przebudowę ul. Kościuszki. Pojawiło się tu kilka świateł, które mają ułatwić wyjazd z bocznych ulic. Ale przejazd samą ulicą stał się koszmarem dla kierowców * przebudowę skrzyżowania ulic Synów Pułku i Krasickiego na Nagórkach. Pojawiły się światła, ale kierowcy skarżą się na zbyt wąski wyjazd z Krasickiego (trzeba uważać, by nie otrzeć samochodu, zwłaszcza gdy obok jedzie autobus MPK), a kierowcy jadący w odwrotną stroną muszą uważać, by przy skręcaniu nie wpaść na wysepkę oddzielającą obie jezdnie * wjazd na pl. Bema, który od strony ul. Partyzantów jest zbyt wąski. Jakie jeszcze utrudnienia przeszkadzają kierowcom w Olsztynie? Czy drogowcy mogą coś łatwo poprawić? Czekamy na propozycje: tel. 527 38 00 w godz. 10-17, e-mail: redakcja@agora.olsztyn.pl Przypatrzymy się Anita Chudzińska, Maciej Nowakowski: Po co były zmiany na skrzyżowaniach ulic Pstrowskiego, Sikorskiego i Obrońców Tobruku? Paweł Jaszczuk, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg Mostów i Zieleni: Przeprowadzamy modernizację na całym odcinku od Rolnika aż do pl. Roosevelta. Największy ruch panuje na skrzyżowaniach Pstrowskiego-Synów Pułku, Pstrowskiego-Dworcowa, Pstrowskiego-Sikorskiego. Są najbardziej obciążone w mieście. Korzystają z nich kierowcy z miasta, jadący do pracy i kierowcy tranzytowi. Jedni i drudzy chcą jak najszybciej dojechać. My musimy znaleźć rozwiązanie dla obu grup. Dzięki zmianom ruch będzie płynniejszy. Kierowcy zostali zaskoczeni zmianami i nie oceniają ich dobrze... - To prawda, z ostrożności nie informowaliśmy kierowców o tych zmianach. Teraz jesteśmy na etapie obserwacji nowej organizacji. Najbardziej się skarżą na wyłączenie warunkowej zielonej strzałki... - Do końca 2008 r. mają zupełnie zniknąć warunkowe zielone strzałki. Strzałkę możemy zostawić tylko tam, gdzie nie ma kolizji z autami nadjeżdżającymi z innego kierunku. Możliwość kolizji jest tu minimalna, samochody jadące z obu kierunków mają oddzielne pasy ruchu. - Będziemy się przyglądali temu skrzyżowaniu. Myślę, że dużo zmieni się po zakończeniu budowy ul. Tuwima. Tiry, które powodują tam teraz problemy, jeździć będą nową ulicą. A skrzyżowanie nie będzie się blokować. To przywróćmy strzałkę do czasu wybudowania ul. Tuwima w przyszłym roku. - Zastanowimy się w komisji bezpieczeństwa ruchu drogowego, jak rozwiązać tę kwestię, a może uda nam się ominąć falę krytyki ze strony kierowców. A jak Pan przyjmuje krytyczne opinie innych zmianach? - Każda skarga, która staje się artykułem prasowym, urasta do poważnego problemu. A ja dostaję podziękowania od mieszkańców, którzy na ulicach czują się bezpieczniej. Nie słyszał Pan, jak łatwo na skrzyżowaniu Synów Pułku i Krasickiego porysować samochód? Albo że można wjechać na krawężnik, bo taki jest profil zakrętu? - Tego skrzyżowania nie przejeżdża się na pełnej prędkości. Jadąc wolniej, nie mamy tego problemu. To są kłopoty, które niepotrzebnie są uwypuklane.

Komentarze (0)

Dodaj swój komentarz