Prezes bez gruntu

Zenon P., prezes olsztyńskiego Pojezierza, ma od wczoraj prokuratorski zakaz kierowania spółdzielnią. Prokuratura postawiła mu 15 zarzutów i zabroniła wyjeżdżać z kraju. Jeszcze w tym tygodniu do grona podejrzanych dołączy 17 osób.

Od ponad dwóch lat cztery prokuratury (ostatnio okręgowa w Elblągu pod nadzorem prokuratury krajowej) usiłowały dociec, co naprawdę dzieje się w "Pojezierzu". Śledczy badają kulisy zarządzania spółdzielnią po tym, jak grupa spółdzielców zrzeszona w Stowarzyszeniu Członków SM "Pojezierze" zawiadomiła ich, że władze spółdzielni: * po zaniżonych cenach sprzedają mieszkania znajomym i osobom wpływowym (sędziom, prokuratorom, radnym) *ustawiły przetarg na zakup podzielników ciepła * fałszują protokoły zebrań spółdzielców. - Na razie rozpracowaliśmy jeden wątek w tym dużym śledztwie - mówi Maria Bąk, zastępca prokuratora okręgowego w Elblągu. - Zenonowi P. i głównej księgowej spółdzielni Władysławie W [zaufana prezesa - red.] zarzuciliśmy m.in. działania przeciw wymiarowi sprawiedliwości, czyli składanie fałszywych zeznań, fałszowanie dokumentów i przedkładanie ich w postępowaniach sądowych i prokuratorskich. Zenon P. musi wpłacić 20 tys. zł poręczenia majątkowego, Władysława W. o połowę mniej. Prokurator zawiesił ich w wykonywaniu obowiązków, zabrał im paszporty i zakazał wyjazdu z kraju. Do końca tygodnia prokuratorzy i policjanci z Elbląga przedstawią kolejne zarzuty 17 osobom. Czy są wśród nich sędziowie i prokuratorzy, którzy mieszkają w jednym ze spółdzielczych bloków przy ul. Dworcowej 48a? (prokuratura bada od dawna, czy kupili mieszkania po zaniżonych cenach - red.). - Nie chcę nic mówić przed postawieniem zarzutów - powiedziała tylko prokurator Bąk. Zenon P., który został wczoraj wezwany przez prokuraturę do Elbląga, tradycyjnie nie odbierał telefonów od dziennikarzy "Gazety". W "Pojezierzu" niewiele osób wiedziało wczoraj o odsunięciu prezesa od władzy. Tadeusz Welenc, wiceprezes "Pojezierza" ds. techniczno-eksploatacyjnych, z którym udało się nam skontaktować przed zebraniem jednej z grup członkowskich, mówił, że trzyosobowy zarząd działa normalnie. - Do podejmowania decyzji wystarczą podpisy dwóch członków - tłumaczył.

Komentarze (0)

Dodaj swój komentarz