Rozkład jazdy MPK Ogłoszenia Katalog firm Otwarte Dane Imprezy w Olsztynie Dodaj raport Zaloguj się

Komu zamek, komu? Bo jak nie to się rozsypie

Po wakacjach władze Lidzbarka Warmińskiego wystawią na sprzedaż pałac biskupów, we wrześniu okaże się, czy znajdzie się kupiec na zamek w Ełku. Czy prywatni właściciele są w stanie zrobić z zabytków perełki, które przyciągną turystów?

reklama
W Lidzbarku na sprzedaż idą trzy skrzydła podzamcza, w tym pałac biskupa Grabowskiego z basztą. - Od kilku lat ponawiamy tę ofertę, ale nie ma chętnych - mówi Maria Grzegorzewska, sekretarz urzędu miasta. Władze Ełku już siódmy raz próbują sprzedać zamek. Jednak tym razem są dobrej myśli. - Dołączyliśmy do oferty dodatkową działkę, która pozwoli inwestorom na większą inwestycję w tym miejscu - mówi Artur Urbański, wiceprezydent Ełku. Nieruchomością zainteresowane są nawet firmy z Izraela, Wielkiej Brytanii i Niemiec. Samorządy liczą, że prywatni właściciele uratują podupadające budowle. Mają nadzieję, że inwestorzy skuszą się na ofertę właśnie teraz, gdy ceny nieruchomości poszły w górę, a zabytki wciąż są sprzedawane z bonifikatą - jej wysokość bywa różna. W prywatnych rękach jest już kilka zamków w regionie. Opinie o tym, jak teraz wyglądają, są różne. - Ja mam złe zdanie na temat sprywatyzowanych budowli zamkowych - mówi Andrzej Rzempołuch, historyk sztuki z Muzeum Warmii i Mazur. - Jako przykład mogę wskazać zamek w Rynie i w Barcianach. Ten pierwszy był znakomitym przykładem wcześniejszych przemian architektonicznych. Po przebudowie w 1853 roku na więzienie stał się jedynym w swoim rodzaju przykładem nurtu neogotyckiego w naszym regionie. Niestety utracił ten charakter. Prywatny inwestor zabudował dziedziniec, który jest teraz salą widowiskową, a wystrój wnętrz ociera się o historyczny kicz. Takie przekształcenia, a tym bardziej rozbudowa budowli średniowiecznych jest niedopuszczalna. Barbara Zalewska, wojewódzki konserwator zabytków: - Połączenie funkcji współczesnych i średniowiecznej konstrukcji jest coraz bardziej popularne, choć w Rynie można było to lepiej dopracować - mówi. Konserwatorzy przyznają, że nie brakuje przykładów złego gospodarowania budowlami przez prywatnych właścicieli. Zamek w Giżycku został sprzedany w latach 90. i od tego czasu kilkukrotnie przechodził z rąk do rąk. Budynek jest w coraz gorszym stanie, na początku sierpnia odpadł od niego spory kawał muru. Dlatego Andrzej Rzempołuch przestrzega samorządy, które chcą pozbyć się swoich warowni. - Jeżeli władze Lidzbarka chcą prywatyzować podzamcze, to tracą wpływ na to, co będzie się tam działo. Zamek i przedzamcze stanowią integralny zespół, który nie powinien być sztucznie dzielony - mówi. Najwięcej o problemach, jakie mają z zabytkowymi budowlami, mogą powiedzieć sami inwestorzy. Andrzej Dowgiałło, właściciel hotelu w ryńskim zamku, nie planuje na razie kolejnych inwestycji w podobnych obiektach. - Inwestowanie w zabytki to strasznie skomplikowana sprawa, trudna i kosztowna. Dla mnie jest jeszcze za wcześnie na kolejną inwestycję w zabytki - tłumaczy.

Komentarze (0)

Dodaj swój komentarz
Odpowiadasz na komentarz.
Zaloguj się i odblokuj lepsze komentarze. Historia, wyróżnienie i dodatkowe opcje w Twoim profilu. Zaloguj się

Proponowane artykuły