Decyzja o rozszerzeniu formatu imprezy pozwoliła na wyraźne oddzielenie paneli merytorycznych od rywalizacji na boisku. Część edukacyjną zainaugurowała konferencja poświęcona psychologii sportu, koordynowana przez Bartosza Jurkowskiego. W dyskusjach wzięli udział m.in. Dariusz Nowicki oraz gość specjalny – Adam Kszczot. Prelegenci skupili się na analizie różnic między przygotowaniem fizycznym a gotowością mentalną zawodników.
W sobotę, w ramach Football of the Future Summit, uwaga uczestników przeniosła się na zagadnienia szkoleniowe i rolę danych w nowoczesnym futbolu. Gościem specjalnym panelu „From Legends to Mentors" był Emile Heskey. Były napastnik Liverpoolu dzielił się swoimi doświadczeniami, zestawiając perspektywę zawodnika Premier League z wyzwaniami pracy trenerskiej.
Część sportowa rozpoczęła się w piątek, 23 stycznia. Na „małej arenie" odbyły się warsztaty i turniej koszykówki 3x3 z udziałem olimpijczyków z Tokio.
– Dzieciaki bawiły się wyśmienicie i to jest nasza największa wygrana - mówi uczestnik igrzysk olimpijskich w Tokio Przemysław Zamojski. - Jako trenerzy nie tylko przekazywaliśmy wiedzę techniczną, ale chcieliśmy im pokazać, że droga na Igrzyska Olimpijskie zaczyna się właśnie tutaj, w lokalnej hali, od ciężkiej pracy i dobrej zabawy.
Rywalizacja w turnieju Open w koszykówce 3x3 stała na wysokim poziomie fizycznym. Mimo zmęczenia wielogodzinnymi zmaganiami, finałowe spotkanie pomiędzy Junior Basket Olsztyn a SK Team dostarczyło wielu emocji. O końcowym triumfie gospodarzy zadecydowała lepsza skuteczność w rzutach z dystansu (za 2 punkty) w kluczowych momentach meczu. Istotnym czynnikiem był również głośny doping młodszych adeptów koszykówki, którzy pozostali na trybunach po swoim campie. Zwycięzcy z Junior Basket Olsztyn podkreślali po meczu, że mimo ogromnego wydatek energetycznego, to właśnie wsparcie trybun i nagrody ufundowane przez markę Anta były dla nich największą motywacją.
Piątkowy wieczór poświęcono pamięci Andrzeja Biedrzyckiego. I Oficjalny Olsztyński Turniej Siatkonogi zgromadził 16 par, w tym byłych reprezentantów Polski m.in. w akcji zobaczyliśmy Adriana Mierzejewskiego. Rywalizację wygrała para Tomasz Sokołowski/Bartłomiej Frańczuk, która w finale wygrała 2:1 z zawodnikami Tęczy Biskupiec: Sebastian Szypulski/Łukasz Rytelewski.

- Szczerze mówiąc, odkąd trafiłem do Olsztyna, siatkonoga zawsze gościła na naszych treningach - powiedział na koniec Tomasz Sokołowski, były piłkarz m.in. Stomilu Olsztyn czy Legii Warszawa. - Graliśmy zarówno ze świętej pamięci Andrzejem, jak i później, już po zakończeniu kariery, gdy odwiedzałem słynną halę OSiR-u. Często graliśmy też z jego synami, którzy byli wtedy znacznie młodsi, więc bardzo miło się tu spotkać. Przyjechałem przede wszystkim dlatego, że lubię tę grę: technikę, przyjęcie, uderzenie.
I dodaje: - Miałem tu jednak świetnego partnera. W grze dwa na dwa współpraca jest kluczowa i my świetnie się uzupełnialiśmy. Bartek to zawodnik wysokiej klasy, ścisła czołówka teqballa, ale lubi też siatkonogę. Gdy tylko mamy czas, spotykamy się, by porywalizować. To była świetna okazja, pierwsza edycja turnieju i mam nadzieję, że zagości on tu na stałe".
W piątek i w sobotę na boisku ze sztuczną nawierzchnią rywalizowało dziesięć młodzieżowych zespołów (U-10) z Olsztyna, Polski oraz Europy. Turniej wygrała ekipa FC Porto, która nie przegrała żadnego meczu w Olsztynie. Na drugim miejscu uplasował się RSC Anderlecht, a na podium Inter Mediolan. Oprócz tego w Hali Urania w akcji można było zobaczyć młodych piłkarzy Rakowa Częstochowa (4. miejsce), Manchesteru City (5. miejsce), BFA Wilno (6. miejsce), Zagłębia Lubin (7. miejsce), Stomilu Olsztyn (8. miejsce), Żuri Football Olsztyn (9. miejsce), Jaguara Gdańsk (10. miejsce).

Sobotni wieczór przyniósł mecze pokazowe w odmianie socca. Reprezentacja Polski zmierzyła się z Niemcami i Węgrami. Wydarzenie miało charakter charytatywny – dochód z biletów zasilił zbiórkę na rehabilitację Mateusza Glińskiego. Międzynarodowy towarzyski turniej socca wygrała reprezentacja Niemiec, która wygrała 4:3 z Polską oraz 6:3 z Węgrami. Polska zajęła drugiej miejsce, nasi reprezentanci wygrali 7:1 z Węgrami. W towarzyskim meczu kobiet w socce Polska wygrała 9:0 z Libanem. W tym ostatnim meczu zagrała bramkarka Stomilu Olsztyn - Natalia Krajewska.
- Wspaniałe uczucie - mówiła po meczu zawodniczka. - Już po raz drugi miałam przyjemność zagrać z orzełkiem w reprezentacji Polski Socca, ale ten występ był bardzo wyjątkowy. Wiadomo, że w domu gra się dużo lepiej – są znajomi, rodzina i wielu kibiców Stomilu, więc było bardzo fajnie. Jestem zadowolona z występu, choć szkoda, że mecz był krótki. Mam nadzieję, że zagoszczę w kadrze na stałe. Czas pokaże, ale będę robić wszystko, co w mojej mocy, żeby zostać w niej jak najdłużej.
W niedzielę (25 stycznia 2025 roku) rano w ramach JOCZ Stomil Cup odbył się Turniej Przyjaciół Stomilu. Wszystkie zespoły rozegrały łącznie pięć spotkań (trzy grupowe, dwie w fazie pucharowej). Wygrała drużyna Old Boys Stomil, która w finale pokonała stomil.olsztyn.pl. Trzecie miejsce wywalczyła drużyna sponsorów Stomilu, która w małym finale okazała się lepsza od zespołu stworzonego przez kibiców Dumy Warmii.
W harmonogramie nie zabrakło darta. Dwudniowy turniej open uświetnili legendarni zawodnicy: Tony O'Shea i Darryl Fitton, którzy rozegrali pokazowe legi z uczestnikami. W głównym turnieju triumfowali: Krzysztof Chmielewski (sobota, open), Natalia Czyżniewska (sobota, kobiety), Kacper Kwiatkowski (sobota, juniorzy), Jakub Janaszkiewicz (niedziela, open), Natalia Kosakowska (niedziela, kobiety), Paweł Walkowski (niedziela, juniorzy).
Zwieńczeniem imprezy był niedzielny turniej seniorski. Niespodziewanie puchar trafił do GKS-u Stawiguda, który w finale pokonał 1:0 Tęczę Biskupiec. Na trzecim miejscu uplasował się Stomilu Olsztyn, który w "małym finale" pokonał 1:0 Wisłę II Płock.

- Wydaje mi się, że naprawdę wielu kibiców zdziwiło to, że wygraliśmy, ale my wierzyliśmy, że możemy sprawić tutaj tę niespodziankę - powiedział po meczu Bartłomiej Piórkowski, zawodnik GKS-u Stawiguda i mistrz świata w socca. - Udało się, jesteśmy bardzo zadowoleni i widzimy się za rok. Skoro wygraliśmy, to występ oceniam bardzo dobrze – nie ma się do czego przyczepić. Teraz organizator będzie musiał nas zaprosić ponownie, bo będziemy bronić tytułu.
I dodaje: - Wydaje mi się, że najtrudniejszym meczem był ten grupowy z Wisłą Płock, który niestety przegraliśmy. Tamta drużyna fajnie grała, miała młodych zawodników. Finał jednak rządzi się swoimi prawami i udało się go wygrać.
Bartosz Piórkowski dzień wcześniej zagrał także w reprezentacji Polski w socca. - Bardzo się cieszę, że w końcu w moim mieście coś takiego powstało. Mam nadzieję, że będzie to cyklicznie powtarzane. Występ się podobał, wynik nie do końca, bo przegraliśmy z Niemcami, ale to nie był mecz oficjalny o mistrzostwo świata, więc jesteśmy spokojni o wynik. W maju musimy obronić tytuł mistrza Europy w Albanii, a na przełomie sierpnia i września bronimy tytułu mistrza świata w Essen.













Komentarze (0)
Dodaj swój komentarz