[WYWIAD] Rozmawiamy z Bartoszem Banią, założycielem klubu futbolu amerykańskiego AZS UWM Olsztyn Lakers

[WYWIAD] Rozmawiamy z Bartoszem Banią, założycielem klubu futbolu amerykańskiego AZS UWM Olsztyn Lakers
Bartosz Bania kilka lat temu z amerykańskimi zawodnikami Olsztyn Lakers: Caesarem Harrisem (z prawej) i Jamarem Dialsem
Fot. AZS UWM Olsztyn Lakers

Bartosz Bania 11 lat temu (15 maja 2010 r.) doprowadził do oficjalnego zarejestrowana olsztyńskiego klubu w poczet stowarzyszeń sportowych. To były zawodnik tej drużyny, to prezes klubu, który pięć lat temu się z nim rozstał, a niedawno powrócił, by szkolić zespół w charakterze trenera defensywy.

Proszę przypomnieć jak się to wszystko zaczęło z tym amerykańskim w stolicy Warmii i Mazur?

- Sportowe geny miałem w sobie od zawsze. Nawet jak byłem studentem prawa na naszym uniwersytecie, to pracę magisterką pisałem o… menadżerstwie sportowym (uśmiech). Kiedyś oglądałem Super Bowl i zachwyciła mnie ta gra. Wtedy pomyślałem może by tak zacząć przeszczepiać ten sport na olsztyński grunt. Wcześniej widziałem jak na placach na Jarotach i na Radykajnach chłopaki bawią się owalną piłką, Skrzyknąłem ich i część z nich zaczęła przychodzić na nasze pierwsze zajęcia. Początkowo wspierali mnie w tym moi uczelniani koledzy Przemysław Borzymowski oraz Robert Bondar, a potem bracia Sztomberscy Jakub i Mateusz, i mniej więcej po pół roku zarejestrowaliśmy klub.

Zapewne pierwsze lata waszych konfrontacji z innymi zespołami nie były usłane różami…

- Oczywiście, ale pocieszaliśmy się wówczas myślą, że coś kiedyś wygramy. Cały czas pracowaliśmy nad tym, choć na starcie było bardzo źle, bo przez dwa lata przegraliśmy 12 spotkań z rzędu. Jednak nie poddawaliśmy się. Uważaliśmy bowiem, że jak będziemy uparci, to sukcesy muszą w końcu przyjść.

Przyszły?

- No tak, pierwsze w 2013 roku, kiedy zaczęliśmy wygrywać drugoligowe spotkania, a potem to nawet awansowaliśmy do pierwszej ligi.

Ale jakieś pięć lat temu zrezygnował pan z klubowej działalności na rzecz Jeziorowców. Dlaczego?

- Powodem mojej rezygnacji był przede wszystkim brak czasu. W klubie to była praca społeczna, która żadnych dochodów oczywiście nie przynosiła, a wręcz odwrotnie, no i niemiłosiernie kradła czas. Chciałem się rozwijać zawodowo, a te dodatkowe, mocno wyczerpujące zwłaszcza psychicznie zajęcia, bardzo mi w tym przeszkadzały. Postanowiłem jednak odejść w momencie, kiedy większość poważnych problemów klubowych będzie za nami i wszystko będzie się w miarę dobrze układa. No i ten czas właśnie wtedy nadszedł. Zostawiłem zespół bez długów, a i efekt sportowy był już zupełnie przyzwoity. To nie oznaczało, że zerwałem całkowicie z Lakersami. Nie mogłem, bo uważałem ten zespół jak własne dziecko, a dziecka nie można ot tak sobie porzucić…

Uważa pan, że Jeziorowcy dobrze się rozwijali podczas pana nieobecności?

- Jestem pod wrażeniem jak sobie nowy zarząd doskonale radził w okresie mojej nieobecności. Był i jest w nim odpowiedni podział ról, każdy zna swoje miejsce. Pracowali u Jeziorowców w tym czasie nawet szkoleniowcy ze Stanów, a były takie sezony, że Amerykanie grali w tej naszej drużynie.

Zadam teraz panu podobne pytanie, ale jakby w odwrotnym kierunku: dlaczego powrócił pan do olsztyńskich Lakers?

- Byłem w stałym kontakcie z głównym trenerem Bartoszem Rudzkim, który pewnego dnia zwrócił się do mnie z pytaniem, czy nie zająłbym się grą defensywną zespołu? Po obejrzeniu jednego z treningów poczułem, że ostatnio właśnie tego mi mocno brakowało, a tak naprawdę to mocno zatęskniłem za futbolem amerykańskim. No i jak tu było mu odmówić…

Jak widzi pan ten zespół po latach przerwy?

- Części zawodników już w nim nie ma, ale mam nadzieję, że niektórzy szybko do nas wrócą. Po kilku treningach widzę, że drużyna ma potencjał na dobrą grę i warto z nią pracować.

Nie widzi pan braków z zespole, a jeżeli tak to jakie?

- Braki posiadaj głównie młodzi zawodnicy, którzy mają za sobą jeden, dwa sezony. W swojej pracy będę się skupiał głównie na nich.

W poprzednim sezonie Lakersi grali w finale o złote medale dziewiątek w Szczecinie i niewiele zabrakło, aby je ze sobą przywieźli. W tym sezonie nie będzie gorzej?

- Pierwszym ważnym celem będzie dla nas dojście do play off , a potem powalczenie o miejsce na podium.

A gdzie będziecie grali swoje domowe spotkania?

- Mam nadzieję, że na kortowskim stadionie, bo to jest dla nas miejsce mocno z nami związane. Po pierwsze na nim rozpoczynaliśmy ligowe zmagania rozgrywając wiele bardzo dobrych, ale równie i tych mnie dobrych spotkań. Po drugie od kilku ładnych lat jesteśmy w strukturze AZS UWM, więc gdzie mamy grać jak nie u siebie. To jest dla nas najlepsze miejsce w Olsztynie i chcemy się na stałe utożsamiać z tym stadionem.

Kiedy rozpoczynacie rozgrywki?

- Za niecałe cztery miesiące ruszamy do walki o mistrzostwo Polski zespołów dziewięcioosobowych. Chłopcy rozpoczęli treningi już dwa miesiące temu. Ostatnio bardzo ucieszyła nas wszystkich wiadomość, że po rezygnacji ze sponsorowania zespołu przez firmę Wenglorz, pozyskaliśmy nowego głównego sponsora jakim jest OZE Projekt. To będzie dla nas dodatkowy bodziec do ciężkiej pracy.

Rozmawiał Lech Janka

Komentarze (7)

Dodaj swój komentarz

  • Moje zdanie na temat TEN. 2021-05-23 15:54:10 31.60.*.*
    Skoro jest tak dobrze gdy Pana nie było , to niech tak zostanie . Inaczej wszystko Pan spieprzy .
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 2 4
  • Asfalt z Nigerii 2021-05-23 14:19:03 92.220.*.*
    Murzynek BAMBO,w Afryce mieszka koksem handluje ten rzezimieszka......
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 6 5
  • MO 2021-05-23 13:08:46 5.172.*.*
    Ex redaktor GO więc czego tu wymagać
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 8 1
  • Olsztyniak 2021-05-22 19:29:17 5.173.*.*
    Niniejszy wywiad chyba jest sklejony ze wszystkich dotychczasowych wypowiedzi .. Artykuł najwidoczniej powstał na redaktorskim kolanie, przy opcji kopiuj-wklej.
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 8 2