W XXXVI sesji olsztyńskiej rady miasta udział wzięło 25 osób - cały skład obecnej rady. Za podniesieniem opłat za wywóz odpadów opowiedziało się 15 z nich - w tym wszyscy radni z ramienia Koalicji Obywatelskiej. 9 samorządowców - z klubu Prawa i Sprawiedliwości oraz bezpartyjnych - było przeciwnych podwyżce stawek. Radny Jarosław Babalski (obecnie bezpartyjny) wstrzymał się od głosu.
Podwyżka “zasypuje dziurę w systemie”
W trakcie obrad Paweł Klonowski, szef klubu radnych Koalicji Obywatelskiej podkreślał, że podwyżka wyniesie ok. 18 proc. - Zaproponowana stawka znacząco nie odbiega od tych, które obowiązują w innych samorządach. Niektóre mają stawki niewiele wyższe lub niewiele niższe. Generalnie jednak Olsztyn wypada konkurencyjnie na tle innych samorządów - wskazywał.
Innego zdania byli przedstawiciele klubu Prawa i Sprawiedliwości. Radny Przemysław Bałdyga mówił, że podwyżki nie rozwiążą problemu, a jedynie próbują zasypać dziurę w systemie. - Radnym tłumaczono, że podwyżki wynikają z niedomykania się systemu. Problemem jest jednak brak wyrozumiałości dla potrzeb mieszkańców, szczególnie zabudowy wielorodzinnej. Zaproponowana kwota to zdecydowanie za dużo - ocenił.
Ile Olsztynianie zapłacą za śmieci?
Opłaty za odbiór odpadów w Olsztynie są naliczane w zależności od zużytej wody. Teraz mieszkańcy Olsztyna płacą 11,70 zł za metr sześcienny zużytej wody. Od sierpnia opłata wyniesie 13,90 zł.
Proponowana stawka w przybliżeniu odpowiada kwocie 41,70 zł za osobę - bowiem statystyczny Olsztynianin w ciągu miesiąca zużywa trzy metry sześcienne wody. Dla porównania: w przypadku Lublina byłaby to kwota 39,60 zł w zabudowie wielorodzinnej (13,20 zł za metr sześcienny zużytej wody) oraz 42 zł od osoby w zabudowie jednorodzinnej. We Wrocławiu stawka wynosi 41,24 zł za osobę, zaś mieszkaniec podolsztyńskiej Purdy płaci 43 zł.
Skąd podwyżka? Powodów jest kilka
Jak wskazują miejskie władze, wzrost kwot podyktowany jest czynnikami ekonomicznymi. - Narzucona jest nam konieczność wydzielania frakcji, system kaucyjny nie działa tak jak ustawodawca zakładał, a całość jest bardzo kosztowna. Jako samorząd jesteśmy zobowiązani do przestrzegania zasady gospodarności - podkreśla Justyna Sarna-Pezowicz, zastępczyni prezydenta Olsztyna.
Jako inne powody podano m.in. podwyżki kosztów odbioru odpadów przez firmy wywozowe z uwagi na wzrost cen paliwa i płac. Innym argumentem przytaczanym przez władze jest wprowadzenie zbiórki odpadów kuchennych, które można przerobić na biogaz i nawóz. Koszt zagospodarowania tego typu śmieci jest jednak wysoki z uwagi na ich duże zanieczyszczenie workami foliowymi. Cena za odbiór tony zanieczyszczonych odpadów to 880 zł, zaś tych „bezworkowych” - 300 zł. Teraz tylko jedną trzecią odpadów kuchennych gmina zagospodarowuje po niższej cenie.
Mieszkańcy nie gryzą się w język
Propozycja podniesienia stawek za wywóz śmieci, którą magistrat ogłosił w połowie maja spotkała się z dużym sprzeciwem mieszkańców. Olsztynianie wskazywali m.in., że wzrost opłaty o 18 proc. jest niewspółmierny do wskaźnika inflacji i tempa wzrostu płacy minimalnej. Opinie zbulwersowanych mieszkańców zebraliśmy w artykule pt. "Fala krytyki po planowanej podwyżce za śmieci w Olsztynie. Mieszkańcy nie gryźli się w język".
Władze stolicy Warmii i Mazur odpierają jednak te zarzuty. Podkreślają, że zmiana stawki to jedynie “korekta” obecnych opłat w oparciu o sytuację na rynku, a nie “podwyżka”.










Komentarze (4)
Dodaj swój komentarz