Kierowcy narzekają na ul. Krasickiego

Kierowcy jeżdżący ul. Krasickiego mają dość aut parkujących na jednym z pasów ruchu. Wcześniej stał tam znak zakazu postoju. Usunęli go jednak drogowcy. Innych pomysłów na razie brak.

Niewielka grupa mieszkańców ul. Krasickiego uprzykrza życie przejeżdżającym nią kierowcom. Jak? Parkowaniem samochodów na jednym z pasów ruchu na odcinku od skrzyżowania z ulicą Wilczyńskiego do Świtycz-Widackiej. Tą trasą przejeżdża codziennie m.in. Marcin Rożewicz, który rano odwozi żonę do pracy. - To skandal, żeby na jednej z głównych ulic miasta urządzać sobie parking. Przecież to powoduje jeszcze większe korki - denerwuje się Marcin Rożewicz. - Przez to, że jeden pas jest zablokowany, nie mogą wyjechać ze Świtycz-Widackiej, bo w stronę centrum ciągnie sznur samochodów. Rożewicz przyznaje, że najgorzej jest w godzinach porannych i popołudniowych. Wtedy samochody przy ul. Krasickiego stoją jeden przy drugim. - Interweniowałem w tej sprawie w zarządzie dróg. Niestety, bezskuteczne - dodaje Rożewicz. Irytacji nie kryje też Kazimierz Kaczyński, mieszkaniec ul. Witosa. - Nie rozumiem, jak drogowcy mogą godzić się z tą sytuacją - mówi. - Podobne kłopoty były kiedyś na ulicy Wilczyńskiego. Tam jakoś sobie z tym poradzono. Tu dziwnym trafem nic nie można wskórać - dodaje Kaczyński. - Kiedyś jechałem i widzę, że stoi tam znak zakazu postoju. Ucieszyłem się. Radość była krótka, bo znak szybko zniknął - przypomina Andrzej Kajek z Nagórek. Paweł Jaszczuk, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg, Mostów i Zieleni, zapewnia, że zna sprawę. Na czym więc polega problem? - Na tym, że w obrębie ulic Krasickiego i Świtycz-Widackiej brakuje miejsc postojowych - wyjaśnia. I przyznaje, że nawet komisja bezpieczeństwa ruchu drogowego podkreśla ograniczenia, jakie wywołuje dopuszczenie do parkowania na prawym pasie ul. Krasickiego. Kiedy to się zmieni? Jak będą pieniądze na budowę zatok postojowych - odpowiadają drogowcy. Bitwa o parkowanie samochodów w tym miejscu toczy się od kilku miesięcy. - Kilka razy był tam już ustawiany znak zakazu postoju. Za każdym razem protestowały przeciw temu osoby mieszkające wzdłuż ul. Krasickiego - mówi Roman Przedwojski, prezes Spółdzielni Mieszakniowej Jaroty, na terenie której leży pechowy fragment ulicy. - Dochodziło nawet do tego, że właściciele parkujących tam samochodów sami zdejmowali znak. Wszystko wskazuje na to, że na razie grupa mieszkańców ul. Krasickiego nadal będzie utrudniać życie kierowcom. - Jesteśmy w stanie partycypować w kosztach budowy zatok postojowych - zapewnia prezes Przedwojski. - My dajemy 50 proc, tyle samo miasto. Problem jednak w tym, że na ten rok pieniądze już rozdysponowaliśmy. Grzegorz Szydłowski

Komentarze (0)

Dodaj swój komentarz