Ostry spór na rynku usług pogrzebowych. By zażegnać konflikt ratusz powołał miejskie pogotowie pogrzebowe. Ale to jeszcze bardziej może zaognić sytuację, bo do pogotowia weszło tylko sześć firm, które walczą z najsilniejszym konkurentem.
reklama
Pogotowie dopiero zaczyna funkcjonować, choć wszystkie formalności były już załatwione pod koniec 2007 roku. By skorzystać z usług miejskiego pogotowia trzeba zadzwonić na numer 9588. Telefon działa całą dobę i przez cały rok. Obsługują go pracownicy Zakładu Cmentarzy Komunalnych, miejskiej instytucji zarządzającej olsztyńskimi nekropoliami. Urzędnicy przyjmują zgłoszenie i zlecają prywatnym firmom załatwienie wszystkich formalności pogrzebowych - od odebrania zwłok do pochówku. - To proste rozwiązanie, dzięki któremu rodzina może poświęcić czas, by pożegnać się z bliskim zmarłym, a nie musi załatwiać godzinami formalności związanych z pogrzebem - mówi Edmund Rauba, dyrektor Zakładu Cmentarzy Komunalnych, który od kilku miesięcy starał się uruchomić pogotowie.
System oparty jest na współpracy miasta z sześcioma olsztyńskimi firmami pogrzebowymi - każdego tygodnia inna obsługuje pogrzeby. - To daje pewność równego traktowania podmiotów gospodarczych działających na rynku usług pogrzebowych - dodaje Rauba.
Czy to oznacza, że dotychczas tej równości nie było? Przedstawiciele firm, które weszły do pogotowia i dyrekcja cmentarzy komunalnych mówią, że nie. Twierdzą, że Market, siódma z olsztyńskich firm "sprawiała im od dawna wiele kłopotów". - Odbierała zwłoki z większości szpitali działających na terenie miasta. My mamy z tym problem - mówi Czesław Żuk, właściciel firmy Aaron, zrzeszonej w pogotowiu.
Market nie wszedł do miejskiego pogotowia, choć jak twierdzą jego pomysłodawcy, szefowie zakładu zostali zaproszeni do udziału w projekcie.
Siła kilku konkurencyjnych firm była tak duża, że udało im się przekonać miasto, by zerwało z Marketem umowę na dzierżawę domu przedpogrzebowego przy ul. Mariańskiej. Teraz mogą z niego korzystać zakłady pogrzebowe skupione w pogotowiu. Następny plan konkurentów to "odbicie" od Marketu prosektorium i prywatnego zakładu medycyny sądowej przy ul. Żołnierskiej. Pomieszczenia dzierżawi od szpitala wojewódzkiego Grażyna Kaczmarek, której siostra kieruje Marketem. - Do prosektorium przy ul. Żołnierskiej trafia większość zwłok z olsztyńskich szpitali - mówi Żuk. - A to stawia Market w uprzywilejowanej pozycji.
Szefowie firm skupionych w pogotowiu przyczyn obecnej sytuacji szukają w latach 90., kiedy dyrektorem szpitala wojewódzkiego był mąż Grażyny Kaczmarek. Do 1997 r. zakład medycyny sądowej podlegał właśnie szpitalowi wojewódzkiemu. Placówka została jednak zlikwidowana w ramach oszczędności, w to miejsce powołano prywatny zakład medycyny sądowej. - A naszym zdaniem prawo zabrania prowadzenia działalności pogrzebowej na terenie szpitali - twierdzi Zbigniew Pszczółkowski, szef Hadesu. - Poinformowaliśmy o tym Centrum Zdrowia Publicznego [jednostkę wojewody nadzorującą niepubliczne i publiczne zakłady opieki zdrowotnej - red.].
Grażyna Kaczmarek mówi, że konkurencja już od wielu lat z zazdrością patrzy na jej kontakty ze szpitalami. - I próbuje w różny sposób, teraz pod płaszczykiem pogotowia wyprzeć mnie z nich. Nie będzie to jednak proste, bo działam zgodnie z prawem i uczciwie wygrywam przetargi - mówi. - Konkurenci oskarżają mnie o uprzywilejowaną pozycję w szpitalach. A ja mogłabym powiedzieć, że oni mają dobre kontakty z pogotowiem ratunkowym.
I dodaje, że nie weszła do pogotowia pogrzebowego, bo ma własne plany biznesowe.
Genowefa Kmieć-Baranowska, dyrektor Centrum Zdrowia Publicznego, przyznaje, że działania firm zrzeszonych w pogotowiu wynikają z ostrej walki konkurencyjnej. - Podobna sytuacja jest w Szczytnie - mówi dyrektor. - Szefowie olsztyńskich firm pogrzebowych dostarczają mi ciągle różnego rodzaju papiery na konkurenta. Nie wszystko mogę skontrolować, dlatego poprosiłam prokuraturę o wyjaśnienie tych spraw.
Komentarze (0)
Napisz komentarz