Stomil ratuje punkt na własnym stadionie w doliczonym czasie gry [ZDJĘCIA]

Stomil ratuje punkt na własnym stadionie w doliczonym czasie gry [ZDJĘCIA]
Na palcach jednej ręki można było policzyć dobre okazje "Dumy Warmii" na zdobycie bramek w spotkaniu z Resovią Rzeszów
Fot. Łukasz Kozłowski / Olsztyn.com.pl

W spotkaniu 9. kolejki Fortuna 1 Ligi, olsztyński Stomil zremisował na własnym obiekcie z beniaminkiem ligi, Resovią Rzeszów. Bramkę na wagę jednego punktu już w doliczonym czasie zdobył Grzegorz Kuświk. - Jedynym pozytywem w meczu jest to, że chłopacy grali do końca z zaangażowaniem - przyznał po meczu szkoleniowiec Stomilu, Adam Majewski.

Spotkanie rozpoczęło się od miłej uroczystości, bowiem bramkarz-legenda olsztyńskiego klubu, Piotr Skiba, uhonorowany został pamiątkową koszulką za 300-tny występ w barwach "Dumy Warmii". Na trybunach, z powodu obostrzeń pandemicznych, tym razem mogło zasiąć około 700 osób.

Trener Adam Majewski, względem spotkania z GKS-em Bełchatów, dokonał w podstawowej jedenastce dwóch zmian. W bramce stanął wspomniany wcześniej Skiba, który zastąpił Vjačeslavsa Kudrjavcevsa. Łotysz otrzymał bowiem powołanie do młodzieżowej reprezentacji kraju. Ponadto od początku w ataku zagrał pozyskany tydzień temu Grzegorz Kuświk.

Pierwsza część spotkania nie była porywającym widowiskiem. Wprawdzie okazje do strzelenia bramek mieli Wojciech Łuczak i Grzegorz Kuświk, ale w kulminacyjnym momencie brakowało prezycji. Ku zaskoczeniu miejscowych kibiców, to goście zdobyli bramkę "do szatni". Strzałem z kilkunastu metrów w doliczonym czasie gry pierwszej połowy olsztyńskiego bramkarza pokonał pomocnik, Bartłomiej Wasiluk.

Wielu fanów "Dumy Warmii" liczyło, iż w drugiej odsłonie meczu podopieczni Adama Majewskiego rzucą się z szaleńczymi atakami. Ku zaskoczeniu kibiców, nic jednak takiego nie miało miejsca. Goście umiejętnie się bronili i ataki Stomilu były najczęściej rozbijane w okolicach 16-tego metra.

Bramkę na wagę jednego punktu olsztynianie zdobyli już w doliczonym czasie gry. W polu karnym Skënder Loshi przytomnie odegrał do Kuświka, a ten posłał piłkę prosto do siatki.

Następne spotkanie stomilowcy rozegrają w następną sobotę. Przeciwnikiem, również przy alei Piłsudskiego, będzie Arka Gdynia. Początek meczu o godzinie 14.

Stomil Olsztyn - Resovia 1:1 (0:1)

0:1 - Bartłomiej Wasiluk 45+1'
1:1 - Grzegorz Kuświk 90+5'

Stomil Olsztyn: Piotr Skiba - Damian Sierant (78' Jonatan Straus), Serafin Szota, Wiktor Biedrzycki, Damian Byrtek, Jurich Carolina, Wojciech Łuczak, Maciej Spychała (66' Skënder Loshi), Krystian Ogrodowski (69' Hubert Sadowski), Koki Hinokio, Grzegorz Kuświk

Resovia Rzeszów: Marcel Zapytowski - Mateusz Geniec, Dawid Kubowicz (46' Konrad Domoń), Sebastian Zalepa, Rafał Mikulec, Jarosław Czernysz (87' Karol Twardowski), Michał Kuczałek, Bartłomiej Wasiluk, Grzegorz Płatek (72' Kamil Radulj), Radosław Adamski (87 Szymon Feret), Cezary Demianiuk (74' Dawid Rogalski)

Żółte kartki: Ogrodowski (Stomil); Wasiluk, Kuczałek, Geniec (Resovia)

Sędziował: Sylwester Rasmus (Toruń)

Widzów: 700

Adam Majewski, trener Stomilu: - Jedynym pozytywem w meczu jest to, że chłopacy grali do końca z zaangażowaniem. Wierzyli, że straty można odrobić. Udało to się w ostatniej minucie meczu. Wiedzieliśmy, że Resovia jest drużyną typowo defensywną. Stracona bramka "do szatni", dosyć przypadkowa, po rykoszecie, ułatwiła zadanie drużynie z Rzeszowa. W drugiej połowie waliliśmy głową w mur. Do tego trudne warunki atmosferyczne temu nie pomagały, natomiast na tą chwilę cieszymy się tylko z tego, że udało się ten mecz zremisować. Ogólnie jest to dla nas porażka, bowiem jest to drugi mecz u siebie, z drużynami, które były w naszym zasięgu. Liczyliśmy zdecydowanie na więcej. Szkoda punktów. Ten mecz dał nam kilka odpowiedzi na temat niektórych zawodników i sposobu naszej gry. Ale pracujemy dalej - nie chcę się tłumaczyć, ciągle powtarzać, że "potrzebujemy czasu". Jest jak jest - to widać gołym okiem. Chwała za punkt i walkę do końca, minus za to, że nie zdobywamy więcej punktów.

Szymon Grabowski, trener Resovii: - Przyjeżdżając do Olsztyna wiedzieliśmy, że potrzebujemy punktów. W końcu chcieliśmy być chwaleni nie tylko za dobrą grę, a wreszcie za wynik. Długa droga przed nami. Na pewno będziemy mieć czas, aby sobie spotkanie przeanalizować. Dla nas stała się rzecz, można powiedzieć, nieprawdopodobna - stracić bramkę w 95 minucie. Trochę ześmy pomogli w tej bramce, bowiem mamy "asystę" przy bramce Kuświka, który miał tylko trochę miejsca, skończył bramką i dał jeden punkt Stomilowi.

Komentarze (4)

Dodaj swój komentarz

  • zorro 2020-10-10 22:06:20 89.64.*.*
    Aha styl fatalny, laga do przodu lub wrzutka, brak stylu, brak punktów trzeba zmienić sporo pd taktyki, stylu, ustawienia, wykonawców i trenera. Jest dramat na tle słabego przeciwnika
    Odpowiedz Oceń: 1 0 Zgłoś treść
  • zorro 2020-10-10 22:04:31 89.64.*.*
    Mam nadzieję, że w bramce od następnego meczu Łotysz, Skiba ma dorobek ale dobry bramkarz by tą piłkę obronił, a przy 0:0 mogła wpasć ta bramka na koniec i byłyby 3 punkty. Ale gra Stomilu nadal jest fatalna tak jak z Bełchatowem, trzeba szukać dobrego trenera i piłkarzy do wzmocnienia zespołu. Moze warto Remisza włączyć. Z taką grą to z Arką u siebie w plecy.
    Odpowiedz Oceń: 1 0 Zgłoś treść
  • Taka prawda 2020-10-10 21:15:52 37.131.*.*
    Stomil wykazał po raz n-ty, że jest słabą drużyną. Do czego to doprowadzili Kowalewski, Czereszewski i Majewski.Dwaj pierwsi wylecieli, teraz pora na tego trzeciego.
    Odpowiedz Oceń: 2 0 Zgłoś treść