Polacy coraz więcej wydają na wino, choć kupują go mniej
Zgodnie z danymi z 2024 roku zebranymi przez firmę NielsenIQ (zajmującą się badaniami rynku), Polacy wydali na wino w 2023 roku 4,6 mld zł. To o 7,3%. więcej niż rok wcześniej (2022). Ilościowo zakupy napojów winnych zmniejszyły się za to o 1,2%.
W spożywaniu tych trunków nadal przodują Francuzi oraz Hiszpanie, gdzie liczba ta sięga aż 45 l na osobę rocznie. W Polsce konsumpcja wina wynosi średnio 6 l na osobę w przeciągu roku. Można natomiast zauważyć znaczny wzrost spożycia napoi winnych w porównaniu z wczesnymi latami dwutysięcznymi, gdzie było to statystycznie pół litra wina rocznie.
Konsumenci są coraz bardziej świadomi produktów i są skłonni zapłacić więcej za lepszej jakości trunek, ale kupić go mniej. W związku z rosnącym zainteresowaniem napojami winnymi, rozwija się również rynek wina w Polsce. Najwięcej winnic znajduje się na południu kraju - w województwach: podkarpackim, małopolskim i śląskim. W związku z trendami ogólnoświatowymi, rozwija się turystyka winiarska, a w pobliżu winnic powstają np. specjalne bazy noclegowe dla odwiedzających. Są tworzone również specjalne szlaki dla entuzjastów trunków, chociaż – mimo rosnącej popularności – jest to nadal niszowa atrakcja.
Jak mówią eksperci, produkcja napojów winnych może się przenieść – w związku ze zmianami klimatycznymi – z obszaru Morza Śródziemnego na północ Europy, m.in. do Polski na przestrzeni kilku dekad.
Znawcy dodają natomiast, że konsumenci często decydują się na zagraniczne marki, ponieważ są tańsze, a za trunki z lokalnych winnic – trzeba więcej zapłacić. Ocenia się, że półka cenowa win w zakresie 30-40 zł to już napoje "nieco premium", a za krajowe wino zapłacimy (w zależności od wielu czynników, np. rodzaju) od 30 zł w górę. Szansą dla polskiego rynku win jest coraz większa wiedza i ciekawość konsumentów, którzy szukają "nowych smaków". W Polskiej kulturze wino ma raczej marginalne znaczenie (w porównaniu do np. Włoch), dlatego krajowy rynek ma potencjał na intrygowanie entuzjastów wina oraz turystów winnych.
Właścicieli winnic w kraju martwi natomiast pomysł Ministerstwa Zdrowia, który zakłada całkowity zakaz sprzedaży alkoholu przez Internet.

Koszty społeczne problemu alkoholowego w Polsce sięgają miliardów złotych
Czy oznacza to, że pijemy mniej alkoholu? Niestety różnica jest niewielka. W 2022 roku spożycie na jednego mieszkańca wynosiło ok. 9,4 l, a w 2023 - ok. 8,9 l. Badanie przyzwyczajeń konsumpcji w 2020 roku pokazało, że Polacy piją nadal dużo alkoholi spirytusowych, które są bardziej szkodliwe niż napoje niskoprocentowe – piwo lub wino.
Ilość alkoholu, którą można spożywać bez ryzyka zdrowotnego, to 6 l czystego alkoholu rocznie. To samo badanie wykazało, że 73% konsumentów pije w sposób umiarkowany, 27% - w sposób ryzykowny (powyżej 6 l), a 11,6% to osoby nadużywające alkoholu.
Raport Biura Analiz Sejmowych ocenił koszty społeczne picia alkoholu w kraju w 2019 roku na 43,7 mld zł – to większa kwota niż wpływy z akcyzy na alkohol. Polska traci z tego względu ok. 1,3% PKB. Obejmują m.in. koszty leczenia osób z uzależnieniem, przestępczością pod wpływem, wypadkami drogowymi, itp.
Z drugiej strony, coraz popularniejsze stają się napoje bezalkoholowe – na półkach sklepowych pojawia się szeroki wybór bezprocentowych piw, win, a nawet innych trunków. Można zaobserwować także trend rezygnacji ze spożywania alkoholu wśród przedstawicieli młodszych pokoleń, np. generacji Z.
Miasta decydują się coraz częściej na wprowadzanie prohibicji w godzinach nocnych w celu zniwelowania społecznych szkód alkoholu, co ma miejsce m.in. w stolicy Warmii i Mazur, gdzie po godz. 22 nie kupimy alkoholu.











Komentarze (0)
Dodaj swój komentarz