Finansom ostródzkiego szpitala bliżej przyjrzał się Piotr Kołodziejski, radny powiatu ostródzkiego, o czym szczegółowo napisał portal Interia. Jeszcze przed wybuchem ogólnopolskiej afery dotyczącej nadużyć w Szpitalu Południowym w Warszawie, radny Kołodziejski zwrócił się do szpitala w Ostródzie oraz pięciu innych, okolicznych placówek medycznych z wnioskiem o udostępnienie danych na temat zarobków medyków. Konkretne stawki otrzymał wyłącznie od jednego podmiotu z sześciu adresatów wniosku.
Zarobki lekarzy - jawne czy niejawne?
Ostródzki szpital, nie udzielając informacji zasłaniał się tym, że lekarze podlegają takiej samej ochronie, jak pracownicy niepełniący funkcji kierowniczych. Jak jednak wskazuje radny Kołodziejski w rozmowie z Interią, przedstawiciele placówki nie mają w tej kwestii racji.
- Wielokrotnie tłumaczyłem pani prezes, powołując się na liczne wyroki Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, że lekarz zatrudniony na kontrakcie jest usługodawcą takim samym jak np. dostawca leków. Jego faktura powinna być tak samo jawna, jak faktura za zakup leków czy innych świadczeń finansowanych ze środków publicznych. Decydując się na kontrakt, lekarz musi liczyć się z jawnością swoich zarobków - precyzował.
Samorządowiec był tyle zdeterminowany, że sprawa znalazła swój finał w sądzie. Zarówno WSA w Olsztynie oraz Naczelny Sąd Administracyjny orzekły zgodnie z żądaniem Piotra Kołodziejskiego. Wyraźnie wskazano, że prezes szpitala ma ponownie rozpoznać wniosek radnego.
Jest prawomocny wyrok, szpital wykazuje bezczynność
Ostródzki szpital przez dłuższy czas nie respektował prawomocnych orzeczeń wymiaru sprawiedliwości. Mimo wydania w sumie kilkunastu wyroków (także w sprawach z powództwa Kołodziejskiego), które nakazywały publiczne udostępnienie danych o zarobkach, placówka nie zastosowała się do żadnego z orzeczeń. - W ocenie sądu są to informacje, które mają być udostępnione, jednak wciąż prezes szpitala wykazuje bezczynność w sprawie wyroków - potwierdził wówczas w rozmowie z Polsat News sędzia Bogusław Jażdżyk z Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Olsztynie.

Szpital wciąż twierdził jednak, że nie zostało wydane żadne orzeczenie, które nakazywałoby odanonimizowanie danych personelu medycznego. - W chwili obecnej nie ma prawomocnego wyroku sądu administracyjnego nakazującego Szpitalowi w Ostródzie S.A. udostępnienie wynagrodzenia i danych personalnych lekarzy - to słowa prezes placówki Bernadety Hordejuk z oświadczenia przesłanego portalowi Interia.
Gigantyczna strata, a o zarobkach lekarzy ani widu, ani słychu
Oliwy do ognia dolało ujawnienie przez szpital w Ostródzie danych finansowych za 2025 rok. W ubiegłym roku placówka zanotowała prawie 12 mln zł straty. - Razem z nierozliczonymi stratami z lat wcześniejszych to ponad 17 milionów zł. Jako radny powiatu ostródzkiego (powiat jest właścicielem placówki), chciałem poznać przyczyny i sprawdzić, czy jednym z powodów są nieadekwatnie wysokie wynagrodzenia lekarzy. Muszę przecież wiedzieć, na co idą publiczne pieniądze, gdy głosuję nad dofinansowaniem szpitala z budżetu powiatu - tłumaczył radny Kołodziejski.
1600 zł za godzinę pracy
Jakiekolwiek dane dotyczące wypłat lekarzy ostródzka placówka ujawniła dopiero, kiedy sprawą zaczęły interesować się media. Wówczas radny Piotr Kołodziejski w końcu otrzymał informacje o pięciu najwyższych kwotach wynagrodzeń dla lekarzy, "świadczących usługi na podstawie umów cywilnoprawnych na rzecz Szpitala w Ostródzie S.A.". Wypłaty dotyczą okresu od stycznia do maja br.

Dane o zarobkach przedstawione przez Szpital w Ostródzie S.A. w odpowiedzi na wnioski radnego Kołodziejskiego
Po przeanalizowaniu tabeli, wniosek samorządowca jest jeden: - Z tych danych wyłania się szokujący obraz. Zarobki w szpitalu powiatowym, który ma ogromne długi są horrendalne - wskazuje Kołodziejski.
Najwyższa stawka godzinowa w podanym przez szpital w Ostródzie rozliczeniu dotyczyła kwietnia br. Za 56 godzin pracy lekarz otrzymał wówczas wynagrodzenie w wysokości 91 462,26 zł. W przeliczeniu na godzinę daje to kwotę 1633,25 zł.
Po skandalu w Braniewie, Ostróda wyciąga pomocną dłoń
Jakby tego było mało, to szpital w Ostródzie stał się swoistym “przytułkiem” dla medyków z Braniewa, wokół których wybuchały medialne afery. Obecnie w placówce pracuje “słynny” lekarz, który w szpitalu w Braniewie w rok zarobił prawie 2 mln zł, pracując - jak wykazano w dokumentacji - po 48, 62 i 72 godzin na dobę. Z kolei funkcję dyrektora ds. ekonomicznych ostródzkiego podmiotu pełni obecnie Bożena Duduś. To za jej kadencji w szpitalu w Braniewie możliwe było rozliczenie 72 godzin pracy na dobę. Czytaj więcej: Skandal w Braniewie. Lekarz wykazywał, że pracuje... 72 godziny na dobę
Dyrekcja mówi stop taniej pożywce dla mediów
Wobec narastającej liczby medialnych publikacji wokół ostródzkiego szpitala w ostatnim czasie, we wtorek, 28 lipca dyrektor placówki wydała oficjalne oświadczenie. - Z ubolewaniem stwierdzam, że przekazane zestawienia (dot. zarobków - przyp. red.) zostały zaprezentowane opinii publicznej w sposób wybiórczy i krzywdzący dla naszego zespołu. Przedstawicielom mediów przekazano dane wycięte z kontekstu, tworząc z nich tanią, sensacyjną pożywkę - napisała dyrektor Bernadeta Hordejuk. - Nie pozwolę na niszczenie wizerunku naszego szpitala ani na szkalowanie lekarzy, którzy każdego dnia i nocy biorą na siebie ogromną odpowiedzialność za zdrowie i życie pacjentów. Mówimy stanowcze NIE wykorzystywaniu ciężkiej pracy naszych specjalistów do politycznej i medialnej hucpy - dodała.
Pełną treść dokumentu publikujemy poniżej:









Komentarze (0)
Napisz komentarz