O sytuacji finansowej placówki oraz kontrowersjach wokół niej pisaliśmy w artykule: Działdowo: Szpital tonie w długach, pracownicy dostają coraz mniej. W tym czasie dyrektor inkasuje 1 mln zł rocznie.
Jak podał Weryk, dyrektorem szpitala w Działdowie jest od 8 lat: - Do połowy 2025 roku panowaliśmy nad zadłużeniem. Nasze finanse wtedy się załamały – mówił.
Przypomnijmy, że jeszcze w połowie 2025 roku strata netto wynosiła ok. 3,5 mln zł, natomiast pod koniec 2025 roku - aż 8,4 mln zł. Dyrektor przyznał, że jednym z powodów były podwyżki zarobków w ochronie zdrowia w lipcu 2025 roku. Jak twierdził, w sferze zarobków medyków "namieszała" pandemia COVID-19.
- Naruszyło to finanse szpitala – powiedział. - Podwyżki są bardzo duże i końca nie widać.
I kontynuował: - Wiele środków z Narodowego Funduszu Zdrowia nie zostało wypłaconych, a wiele zostało zredukowanych.
Ireneusz Weryk wypowiedział się także na temat osobistych zarobków – ok. 1 mln zł rocznie. Prócz
zarządzania placówką, rozmówca działa także w obszarze np. medycynie ratunkowej oraz nadzoruje SOR-em.
- Zupełnie inną pracą jest praca dyrektora, a praca lekarza – zaznaczył Weryk. - Jeżeli ja bym nie pracował jako lekarz, to ktoś inny musiałby być w tej karetce. Za moją stawkę nie mogliśmy znaleźć żadnych ofert na rynku pracy.
I dodał: - Moje zarobki nie są najwyższe ani w mojej jednostce, ani w innych jednostkach. Pierwszy doktor na liście zarobił 1,7 mln zł.
Dowiedz się również:
- deficyt specjalistów,
- zatrudnianie lekarzy obcokrajowców,
- dochodowe obszary szpitala w Działdowie oraz sukcesy placówki,
- cyberbezpieczeństwo.







Komentarze (0)
Napisz komentarz