Rozkład jazdy MPK Ogłoszenia Katalog firm Otwarte Dane Imprezy w Olsztynie Dodaj raport Zaloguj się Menu
Na skróty
21.08.2026 Joanny, Kazimiery, Piusa Pogoda 19/27

Muzyczne urodziny z matematyczną precyzją

Łukasz Czarnecki-Pacyński ·
Muzyczne urodziny z matematyczną precyzją
Jarek Kordaczuk, olsztyński muzyk, kompozytor, performer i edukator muzyczny obchodził we wtorek (18 sierpnia) 59. rocznicę urodzinFot. Łukasz Czarnecki-Pacyński / Olsztyn.com.pl

Jarek Kordaczuk, olsztyński muzyk, kompozytor, performer i edukator muzyczny obchodził we wtorek (18 sierpnia) 59 rocznicę urodzin. Z tej okazji działo się, oj działo w jego Wytwórni Zdarzeń Sonokinetycznych.

reklama

Jak zwykle podczas jarkowych imprez wszyscy są tu mile widziani i tym razem także publiczność dopisała, oczekując interesującej propozycji artystycznej. Jakże by zresztą mogło być inaczej. Kordaczuk, mający już za sobą symfoniczny debiut kompozytorski w Filharmonii Warmińsko-Mazurskiej jesienią ubiegłego roku, jak ryba w wodzie czuje się także podczas muzycznych performance’ów łączących wysokiej klasy wykonawstwo instrumentalne z przeróżnymi eksperymentami muzycznymi. Zaprasza wtedy do wspólnej zabawy swoją publiczność.

Także tym razem każdy z gości znalazł na swoim krześle jakąś „przeszkadzajkę” wydającą dźwięk. U jednego była to długa, metalowa rurka, na której można było zagrać, dmuchając w nią, u innego para pustych puszek po napojach, które można zgnieść, wydając przy tym dźwięk albo można nimi uderzać o siebie, albo jeszcze... co tylko komu przyjdzie do głowy. Ja „wylosowałem” kawałek grubego łańcucha, którym mogłem potrząsać i tak szukać swojej „dźwiękowej ekspresji”.

W ten sposób licznie przybyli słuchacze towarzyszyli wytwórnianemu tercetowi grającemu kompozycje Kordaczuka, wypracowane podczas prób z pianistką Izabelą Kościeszą. Kordaczuk zagrał tu na kontrabasie a trzecim muzykiem na scenie była znakomita wiolonczelistka, Iza Buchowska. Choć Jarek Kordaczuk porusza się w świecie jazz rocka z pełną swobodą, momentami w jego kompozycjach pojawiały się brzmienia, które mogły kojarzyć się z tą charakterystyczną energią i zadziornością, jaką znamy z twórczości jednej z najważniejszych polskich kompozytorek XX wieku, Grażyny Bacewicz. Nie chodzi tu o żadne nawiązania czy cytaty, raczej o podobny temperament: szybkie, zdecydowane frazy, mocny puls i sposób budowania napięcia, który sprawia, że muzyka nabiera wyrazistego nerwu. W efekcie jazz rockowy język Kordaczuka chwilami spotykał się z duchem klasycznej motoryki XX wieku, tworząc brzmienie jednocześnie nowoczesne i zaskakująco „bacewiczowskie”. Sam kompozytor zapytany o to przeze mnie nie odżegnywał się wcale od tych inspiracji. — Każdy odnajdzie w tej muzyce to, co mu w duszy gra – stwierdził tylko, kiedy ucichły już brawa. - Zdarzenia wytwórniowe są po to, żeby razem współtworzyć, współuczestniczyć w tym wszystkim. No i wiesz, dzisiaj były permutacje.

Jarek Kordaczuk i Iza Buchowska 

Permutacja to termin matematyczny oznaczający taką, a nie inną konfigurację elementów danego zbioru, czyli – inaczej mówiąc - każde możliwe uporządkowanie wszystkich elementów tego zbioru. Kolejna zmiana ich ustawienia tworzy inną permutację i stąd tytuł koncertu: „Permutacje faramuszek”. Takim słowem nazywano w dawnej polszczyźnie rzeczy lekkie, błahe, nieistotne, wręcz grymasy, fanaberie, czy drobne zachcianki. I wszystkie wspomniane wyżej „przeszkadzajki” to właśnie faramuszki, którymi słuchacze bawili się w różnych konfiguracjach, dyrygowani przez Izę Kościeszę do specjalnej „partytury” wyświetlanej na ekranie.

Wydaje mi się, że ludzie potrzebują zetknąć się z czymś innym, nowym, zaskakującym i nie przychodzą tutaj, żeby się snobować – zauważył olsztyński muzyk i działacz społeczny, Michał Biedziuk. — Atmosfera jest bardzo luźna. Można wejść, wyjść, byleby za bardzo może nie przeszkadzać. A czasami trzeba nawet trochę poprzeszkadzać, bo taką właśnie aktywność Jarek akurat proponuje. W swoich kompozycjach uwzględnia udział publiczności i pozwala każdemu, nawet bez wykształcenia muzycznego, uczestniczyć czynnie w koncercie.

Nie wiem, skąd on się wziął generalnie, ale rzeczywiście tak myślę, że jest jakimś kosmitą – podsumowała swoje wizyty na koncertach Jarka jedna ze stałych bywalczyń, Marta Frydrych-Gzyl. — I w ogóle myślę, że nie ma czegoś takiego w Olsztynie, i tak nowatorskiego, i tak zadziwiającego. Przychodziłam tutaj z dziećmi ze szkoły specjalnej na właśnie takie wydarzenia i dzieciaki były zafascynowane. Tak samo, jak ich nauczyciele, że można tak pobudzić aktywność dzieci, w ogóle zainspirować je.

Po koncercie działający pod dyrekcją Izy Kościeszy Teatr Ruchu LUSTRO pokazał swoją – jak zwykle dającą do myślenia – filozoficzną produkcję, miniaturę „System... na wszelki wypadek”.

- To czego ci życzyć na następne lata pracy twórczej? – zapytałem szacownego jubilata na zakończenie imprezy. — Pracy twórczej... – odparł Kordaczuk. — I także przyjaznego odbioru moich produkcji. O wiele lepiej się pracuje, kiedy wiesz, że do kogoś to trafia. Myślę, że każdy artysta chce być słuchany i tego możesz mi życzyć, żeby to się nie zmieniło.

 

Galeria

Komentarze (0)


Proponowane artykuły