Rozkład jazdy MPK Ogłoszenia Katalog firm Otwarte Dane Imprezy w Olsztynie Dodaj raport Zaloguj się

Olsztyn. Pociąg z impetem wjeżdżający w autobus - taki mural ma upamiętnić ofiary wypadku sprzed 40 lat

Olsztyn. Pociąg z impetem wjeżdżający w autobus - taki mural ma upamiętnić ofiary wypadku sprzed 40 lat
Paweł Dąbrowski w miejscu tragicznego zdarzenia komunikacyjnego przed lat
Fot. Muzeum Komunikacji Miejskiej w Olsztynie - historia i teraźniejszość / Facebook

Mural, by nie zapomnieć o zmarłych w największej katastrofie komunikacyjnej w regionie. Olsztynianin Paweł Dąbrowski wraz z grupą przyjaciół chce w szczególny sposób uczcić pamięć tych, którzy stracili życie w wypadku autobusu miejskiego w Dajtkach. Z panem Pawłem rozmawiamy nie tylko o tej wyjątkowej inicjatywie, ale również o jego pasji do komunikacji miejskiej i historii olsztyńskich autobusów.

reklama

Paweł Dąbrowski wychowywał się na olsztyńskich Dajtkach, dlatego to miejsce jest mu szczególnie bliskie. To właśnie na tym osiedlu w 1985 roku doszło do jednej z największych katastrof komunikacyjnych w historii miasta. Pięć lat temu z inicjatywy stowarzyszenia, w którym niegdyś działał pan Paweł, na barierze ochronnej w miejscu wypadku przymocowano tablicę pamiątkową. Zdaniem Dąbrowskiego, to jednak stanowczo za mało jak na rozmiar tragedii, która wydarzyła się ponad cztery dekady temu. - Chciałbym zachować pamięć o tych, którzy jechali do pracy jak co dzień, a ich życie skończyło się w tragicznych okolicznościach - mówi. Czytaj więcej: Ofiary katastrofy komunikacyjnej z 1985 roku doczekają się upamiętnienia? Jest list otwarty do władz Olsztyna

Nasz rozmówca, Paweł Dąbrowski
fot. archiwum prywatne

Przejazd śmierci

Do katastrofy na ul. Sielskiej w Dajtkach doszło 19 września 1985 r. o godz. 5:30. W przekraczający przejazd kolejowy autobus komunikacji miejskiej, o numerze bocznym 545, obsługujący linię nr 7, uderzył pociąg towarowy. Pojazd był wleczony po torach przez kilkaset metrów. Następnie uderzył w niego drugi pociąg, który jechał z naprzeciwka. W wypadku zginęło 6 osób, a 14 zostało rannych.

Po katastrofie, miejsce gdzie tory przecinają ul. Sielską, nazywane przez wielu “przejazdem śmierci”, zlikwidowano, a zamiast niego powstał wiadukt. Pan Paweł i inni miłośnicy komunikacji chcieliby, by na jednej ze ścian tego wiaduktu namalowany został pamiątkowy mural. Zaproponowana grafika ma przedstawiać autobus i rozpędzony pociąg towarowy, który w niego uderza.

1 lipca Paweł Dąbrowski spotkał się w tej sprawie z zastępcą prezydenta Olsztyna oraz Dyrektorem Zarządu Dróg i Zieleni. Przedstawiciele władz miasta wstępnie wyrazili zainteresowanie inicjatywą. Podczas spotkania zasugerowano jednak, by pan Paweł i inni miłośnicy komunikacji spróbowali nawiązać kontakt z bliskimi ofiar katastrofy. 

Być może, w trybie konsultacji społecznych, o idei namalowania muralu, wkrótce będą mogli wypowiedzieć się także mieszkańcy osiedla. - Chciałabym, żeby ludzie wiedzieli co stało się kiedyś w tym miejscu, a o tej strasznej tragedii nie zapomniano - podkreśla Dąbrowski.

Tak dzisiaj wygląda miejsce tragedii, do której doszło w 1985 roku. 
Fot. archiwum prywatne Pawła Dąbrowskiego

Hobby od dziecka

Pasja Pawła Dąbrowskiego do komunikacji miejskiej narodziła się jeszcze w dzieciństwie. - Moja mama nie miała prawa jazdy. Jeżeli musieliśmy coś załatwić w mieście, zawsze jechaliśmy tam autobusem. Już jako kilkulatek byłem zafascynowany komunikacją miejską. Zawsze stawałem z przodu pojazdu, tuż obok kierowcy. Wypytywałem go o jego pracę, z zainteresowaniem obserwowałem jak wciska poszczególne guziki na pulpicie - opowiada.

W rozmowie z redakcją Olsztyn.com.pl wspomina także czasy, kiedy olsztyński ratusz organizował dla młodzieży szkolnej wyjazdy do filharmonii. Przejazdy te obsługiwało Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne w Olsztynie. Dla Pawła Dąbrowskiego ciekawsza od koncertów w filharmonii, okazywała się jednak... sama droga. - Mogłem siedzieć blisko kierowcy i z nim rozmawiać. Nieraz pozwalał mi nawet wcisnąć magiczny czerwony przycisk, czyli "otwieranie drzwi" - wspomina.

Nietypowa pasja

Jak podkreśla nasz rozmówca, nawet wśród miłośników komunikacji da się wskazać konkretne podgrupy. Planistów interesują rozkłady, taborowcy fascynują się pojazdami. Jego hobby są z kolei systemy informacji pasażerskiej. Rozumie się przez nie wszystko to, co przeznaczono do dyspozycji pasażerów w celu poinformowania o trasie np. tablice lub maszyny prezentujące rozkłady, kasowniki, biletomaty. Pawłowi Dąbrowskiemu udało się nawet zgromadzić prywatną kolekcję systemów informacji pasażerskiej. W swoim zbiorze posiada zarówno tablice z rozkładami, jak i rolki, czyli papierowe, zawijane taśmy, używane zanim popularne stały się tablice. Skąd pozyskuje się takie skarby? - Szukam ich na grupach społecznościowych w internecie. Niektórzy pasjonaci odkupują je także od firm zajmujących się złomowaniem albo dostają bezpośrednio od przewoźników - wyjaśnia.

Innym zajęciem Dąbrowskiego związanym z transportem jest digitalizacja modeli autobusów do symulatora OMSI 2. - Kiedy widzę ciekawy pojazd, robię mu zdjęcia z każdej strony. Następnie odwzorowuję do symulatora, tak jak wygląda on w rzeczywistości. Łącznie ze najdrobniejszymi szczegółami, jak naklejki, przygotowuję jego zdigitalizowaną wersję - opisuje.

Takie symulatory często służą potem jako interaktywna atrakcja. Tak stało się z modelami przygotowanymi przez pana Pawła, które udostępniono zwiedzającym zajezdnię w Toruniu. W ten sposób mogą się oni poczuć jakby prowadzili prawdziwy autobus. - Na razie symulator to jedynie kierownica, ale ostatnio dzięki uprzejmości zarządu MZK udało mi się pozyskać pulpit autobusu. Chcę go wykorzystać, aby doświadczenie jazdy symulatorem było jeszcze bardziej autentyczne - planuje.

Dwie pasje pana Pawła - kolekcja systemów informacji pasażerskiej i symulator jazdy miejskim autobusem.
Fot. archiwum prywatne Pawła Dąbrowskiego

Kabiniarstwo i badanie potoków pasażerskich

Obecnie Paweł Dąbrowski mieszka w Toruniu, jednak wciąż często bywa w rodzinnym Olsztynie, do którego ma szczególny sentyment. Dostrzega wiele różnic między komunikacją w stolicy Warmii i Mazur, a w mieście Kopernika. - Obecnie w Toruniu trwa wielka zmiana sieci komunikacyjnej. Ciężko dostać się gdzieś autobusami i tramwajami, bo średni czas oczekiwania na przesiadkę to ponad 40 minut. Więc jeśli się śpieszę, to stronię od komunikacji. Ale kiedy mam więcej czasu, zdarza mi się dzwonić do znajomego kierowcy i jeździć z nim w kółko jedną trasą, z pętli do pętli. W slangu miłośników nazywa się to "kabiniarstwem" - opowiada.

Dąbrowski współpracował też z MZK-Toruń, badając zmienioną siatkę połączeń w mieście. - Wraz z moją dziewczyną przez miesiąc analizowaliśmy potoki pasażerskie. Liczyliśmy ile osób wsiada i wysiada na przystankach. Wyniki przedstawiliśmy później MZK, które na tej podstawie wprowadził konieczne zmiany - wskazuje.

Wczoraj Monachium, dzisiaj Olsztyn

Pasjonat mówi jednak, że w zestawieniu z toruńską, to olsztyńska komunikacja jest bardziej ciekawa. - Jako że olsztyńskie MPK z reguły kupuje autobusy z rynku wtórnego, to te pojazdy najczęściej mają już za sobą kawałek historii. Dla mnie fascynujące jest to, że autobus marki Solaris, który dziś jeździ po ulicach Olsztyna, mógł dosłownie kilka tygodni wcześniej kursować po Monachium. Ba, nie był to sam autobus, a mógł mieć doczepioną przyczepkę. Ze względu na wypadki i brak wystarczająco zaawansowanej technologii, polskie przepisy zakazały używania przyczepek, ale nadal korzysta się z nich właśnie np. w Niemczech - opowiada miłośnik pojazdów.

Paweł Dąbrowski podczas rozmowy z nami zdradził, że po Olsztynie jeżdżą również autobusy wcześniej użytkowane w Berlinie czy Goteborgu. Ubolewa jednak, że miasto nie zatrzymuje autobusów, które kursowały w stolicy Warmii i Mazur na przestrzeni lat i wymieniono je na nowsze modele. Większość pojazdów, które były świadkami historii, została sprzedana na złom. Wiadomo, że zachował się jeden egzemplarz duńskiej marki DAB, który sprzedano przewoźnikowi Gryf z Pomorza.

Komunikacyjna rewolucja

Kilka lat temu, kiedy po Olsztynie zaczęły kursować tramwaje, całkowicie zmienił się schemat komunikacji. W wyniku reformy, zniknęła na przykład studencka linia 15, którą zastąpił tramwaj. Zmieniono również numerację pojazdów - tramwaje uzyskały numery jednocyfrowe, w przypadku autobusów numery jednocyfrowe zmodyfikowano na trzycyfrowe. - Dokładnie pamiętam noc, kiedy zmieniała się numeracja. Wsiadałem do autobusu numer 1, a wysiadałem już ze 101. Dla wielu ludzi to drobnostka, ale dla miłośnika komunikacji to wielka rewolucja.

Galeria

Komentarze (0)

Dodaj swój komentarz
Odpowiadasz na komentarz.
Zaloguj się i odblokuj lepsze komentarze. Historia, wyróżnienie i dodatkowe opcje w Twoim profilu. Zaloguj się

Proponowane artykuły