Taka szara ulica

Mieszkańcy Zatorza zaczęli batalię o przyspieszenie remontu ul. Limanowskiego. Wczoraj z petycją u wiceprezydenta był Janusz Sufranek. Z kolejną wybiera się rada osiedla.

Jak wygląda ul. Limanowskiego, wiedzą chyba wszyscy kierowcy i mieszkańcy Zatorza. Na jezdni więcej dziur i kolein niż asfaltu. Przejścia dla pieszych są słabo oznakowane. Na dobę przejeżdża tędy 30 tys. pojazdów, co trzeci to tir. Całą dobę huczy, a domy się trzęsą. Władze miasta obiecują od kilku lat to samo: remont w przyszłym roku. W najnowszym planie inwestycji Olsztyna zapisali przebudowę Limanowskiego dopiero na 2006 rok. - Tak być nie może - uznała grupa mieszkańców z budynku przy ul. Limanowskiego 33. Jan Sufranek, z pomocą Rady Osiedla Zatorze, zaczął zbierać podpisy pod petycją za przyspieszeniem remontu. Do tej pory ma ponad setkę podpisów. Zamierza zebrać co najmniej trzy razy tyle. Wczoraj, w imieniu sąsiadów, wybrał się do wiceprezydenta Piotra Grzymowicza. - Mój dom pękł przez pędzące tiry. Starsi ludzie przewracają się na chodnikach-ruinach. Z okna ciągle widzę stłuczki. Nie można dłużej czekać na remont - przekonywał wiceprezydenta Janusz Sufranek. A wiceprezydent Grzymowicz słuchał i tłumaczył: sprawa jest trudna. - Remont ul. Limanowskiego można sfinansować tylko ze środków z kontraktu dla województwa. A w przyszłym roku będziemy z niego remontować ul. Towarową, drogę do przyszłej fabryki koncernu Michelin - tłumaczył. - Rozumiem, Michelin jest ważny. Ale mieszkańcy Zatorza nieważni? - pytał Sufranek. - Ja mam prawie 60 lat. Sądząc po tempie waszych działań, remontu chyba już nie doczekam... - Doczeka pan - obiecał Grzymowicz. - Może się zdarzyć nieprzewidziana sytuacja, że szybciej zdobędziemy pieniądze na remont. Andrzej Wasilak z Rady Osiedla Zatorze obiecuje: to nie koniec walk o remont ul. Limanowskiego. - To nie jest pierwsza petycja i nie pierwsza rozmowa mieszkańców z prezydentem. Będziemy dalej pisać, dalej prosić, bo ta jezdnia nie nadaje się do jazdy - mówi Wasilak. - Niech chociaż naprawią same chodniki. Boczne ulice pięknie wybrukowane, a główna wygląda, aż wstyd - proponuje Sufranek. - A w ogóle to dlaczego nie zrobią obwodnicy i nie puszczą tirów poza centrum Olsztyna? Pojawia się jednak cień szansy: 1 grudnia na sesji radni mają przyjąć plan inwestycji. Jeśli remont ul. Limanowskiego przeniosą na 2005 rok, urzędnicy nie będzie mieli innego wyjścia, jak tylko starać się o pieniądze na przebudowę. - Gdyby tu mieszkał jakiś prominent albo radny, dawno mielibyśmy ulicę - kończy Sufranek. Ewa Sierocińska

Komentarze (0)

Dodaj swój komentarz