"Sami siebie zawiedliśmy". Stomil przegrał w Głogowie [SKRÓT MECZU]

Zdjęcie ilustracyjne
Fot. Archiwum Olsztyn.com.pl

- Od dłuższego czasu mamy same porażki. Nie wiążą się one z tym, że gramy słabo (...) lecz czegoś nam brakuje w ofensywie, bo nie do końca jesteśmy skuteczni, ale też zbyt łatwo tracimy bramki - powiedział tuż po przegranym meczu z Chrobrym Głogów szkoleniowiec olsztyńskiego zespołu, Kamil Kiereś.

Olsztynianie pojechali do odległego Głogowa z chęcią przełamania wyjazdowych porażek. Z całą pewnością dobrym prognostykiem mogło być zwycięstwo tydzień temu na własnym obiekcie z Odrą Opole, a także pucharowa, pewna wygrana z II-ligowym Gryfem Wejherowo.

Trener Kamil Kiereś nie zdecydował się jednak zmieniać zwycięskiego składu sprzed tygodnia. Tym samym do potyczki z Chrobrym Głogów nie wskoczył żaden piłkarz, który wystąpił we wtorkowym spotkaniu Pucharu Polski.

Pierwsza bramka dla gospodarzy padła już w 7 minucie gry. Jak przyznali komentatorzy Polsatu Sport Extra, który transmitował spotkanie na żywo, obrońca Stomilu, Janusz Bucholc, "zasnął jak niedźwiedź na zimę" i tym samym nie pokrył w polu karnym Michała Michalca, który bez najmniejszych problemów strzałem głową pokonał Piotra Skibę.

Pod koniec meczu, w 80 minucie, sędzia główny spotkania Tomasz Wajda z Żywca, powinien podyktować rzut karny dla olsztynian, bowiem piłka po dośrodkowaniu w pole karne przez Piotra Głowackiego i główce Rafała Śledzia trafiła w polu karnym w rękę... strzelca pierwszej bramki dla Chrobrego, Michała Michalca.

Wynik meczu po szybciej kontrze w 85 minucie strzałem głową ustalił Damian Kowalczyk.

- Od dłuższego czasu mamy same porażki. Nie wiążą się one z tym, że gramy słabo (...) lecz czegoś nam brakuje w ofensywie, bo nie do końca jesteśmy skuteczni, ale też zbyt łatwo tracimy bramki - powiedział tuż po przegranym meczu z Chrobrym Głogów szkoleniowiec olsztyńskiego zespołu, Kamil Kiereś.

Najbliższe dwa spotkania Stomil rozegra na własnym obiekcie. Najpierw, już we środę, olsztynianie rozegrają zaległe spotkanie z Wartą Poznań, natomiast w sobotę z GKS-em Katowice. Oba spotkania rozpoczną się o godzinie 19.

SKRÓT MECZU

Chrobry Głogów - Stomil Olsztyn 2:0 (1:0)

1:0 - Michał Michalec 7'
2:0 - Damian Kowalczyk 85'

Chrobry Głogów: Mateusz Abramowicz - Michał Ilków-Gołąb (43' Oskar Repka), Przemysław Stolc, Michał Michalec, Jarosław Ratajczak, Rafał Maćkowski (66' Bartosz Machaj), Michał Pawlik, Łukasz Zejdler, Michał Borecki (55' Damian Sędziak), Serhij Napołow, Damian Kowalczyk

Stomil Olsztyn: Piotr Skiba - Janusz Bucholc, Szymon Jarosz, Tomasz Wełnicki, Lukáš Kubáň, Dominik Kun (69' Tomasz Zając), Miłosz Trojak, Marcin Stromecki (77' Łukasz Jegliński), Grzegorz Lech, Piotr Głowacki, Michał Góral (71' Rafał Śledź)

Żółte kartki: Maćkowski, Pawlik, Ratajczak (Chrobry); Głowacki, Stromecki (Stomil)

Sędziował: Tomasz Wajda (Żywiec)

* * *

Zapis konferencji prasowej:

Grzegorz Niciński, trener Chrobrego: - To nasz piąty mecz w ciągu kilkunastu dni i było widać, że nie do końca jesteśmy w najlepszej dyspozycji. Momentami wynik lepszy niż gra, ale taka jest liga. Tu każdy walczy o swoje. Mieliśmy trochę problemów. Dwóch zawodników grało z urazami i to było po nich widać. Jak wspomniałem, najważniejsze, że zdobyliśmy trzy punkty. Tera chwila odpoczynku, tydzień, pełen mikrocykl, będziemy spokojnie pracowali i spotkanie z Garbarnią.

Kamil Kiereś, trener Stomilu: - Faktem niezaprzeczalnym jest, że przegraliśmy 2:0. Mecz od samego początku wyglądał w taki sposób, że Stomil miał optyczną przewagę i przejął posiadanie piłki. Wydawało się, że początek może być dla nas obiecujący. Zaatakowaliśmy, stworzyliśmy może nie klarowną sytuacją, ale to my jako pierwsi oddaliśmy strzał na bramkę rywala. A pierwszy wypad gospodarzy na naszą połowę zakończył się rzutem rożnym i golem. W jakiś sposób to zdeterminowało gospodarzy do tego, co robili od początku, a grali bardzo zdeterminowani w defensywie, często faulując, popełniając bardzo dużo fauli na swojej połowie na zawodnikach Stomilu. Tak wyglądała pierwsza połowa. Chcieliśmy tę stratę za wszelką cenę odrobić do przerwy. Stwarzaliśmy sytuacje, wyprowadzaliśmy piłkę wieloma podaniami w ataku pozycyjnym, lecz pod bramką przeciwnika czegoś nam brakowało. A to dobrego dorzutu, lepszej decyzji, lepszego zachowania napastnika. Z pozycji drugiej płowy wydawało się, że determinacja zawodników była do tego, żeby ten wynik odrobić. W jakiś sposób sytuacje były. Może nie klarowne, sam na sam, ale oddawaliśmy strzały, które przeważnie padały łupem bramkarzy lub obrońców. Nadal brakowało nam kluczowych zagrań, zachowań w polu karnym. Przy wyniku 1:0 moim zdaniem piłka odbiła się od ręki zawodnika Chrobrego. Wszyscy to przyznają po meczu. Decyzja sędziów jest inna, nie zauważyli tej sytuacji. Liczyłem, że więcej wniosą dokonane zmiany, niestety aż takiej jakości nie otrzymaliśmy. Choć Rafał Śledź, wprowadzany do piłki seniorskiej, znalazł się w dwóch całkiem niezłych sytuacjach, ale tak jak wcześniej kolegom zabrakło precyzji, lepszego zachowania. Strefa blisko pola karnego Chrobrego

Komentarze (2)

Dodaj swój komentarz