Mniej małżeństw, więcej relacji niesformalizowanych
Ostatni Powszechny Spis Ludności w Polsce z 2021 roku wskazał, że w kraju istniało ponad pół miliona związków nieformalnych. Zaobserwowano również, że są ten typ relacji zyskuje na popularności. W 2011 roku (poprzedni spis ludności) była to liczba rzędu 316 tys.).
W 2025 roku zawarto ok. 133 tys. związków małżeńskich (ponad 2 tys. niż rok wcześniej). Z kolei wynik z 2024 roku było o mniej więcej 10 tys. niższy niż z 2023 roku. Ocenia się, że w ciągu dekady liczba zawieranych związków małżeńskich spadła aż o 30%.
Rośnie natomiast liczba... rozwodów. Statystycznie ok. 33% związków małżeńskich kończy się rozwodem, a adwokaci podają, że rocznie do sądów wpływa 100 tys. pozwów rozwodowych. Dodatkowo, Sejm przyjął nowelizację Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, a od stycznia 2027 roku możliwa będzie anulacja małżeństwa bez angażowania sądu. Ma to odciążyć sądownictwo.
***
WIĘCEJ: 100 tys. pozwów rozwodowych rocznie. Dlaczego Polacy się rozwodzą?
***
Związki partnerskie. Sejm pracuje nad nowymi przepisami
W obliczu m.in. tych zmian społecznych oraz szerokiej debaty politycznej, wciąż aktualny pozostaje temat związków partnerskich. W Sejmie trwają prace nad ustawą o rejestrowanych związkach partnerskich, której zapisy dotyczyłyby par heteroseksualnych, jak i osób tej samej płci.
Sondaże przeprowadzane w latach 2024-2025 wskazywały regularnie, że większość Polaków opowiada się za wprowadzeniem związków partnerskich w Polsce. Wprowadzenie nowych przepisów umożliwiałoby np. wybór wspólności majątkowej i wspólnego rozliczania PIT, dostępu do informacji medycznej partnera, uprawnienia dotyczące m.in. ubezpieczenia zdrowotnego, renty rodzinnej, prawa do pochówku i zasiłku opiekuńczego, a także dziedziczenie testamentowe. Aktualnie - według prawa - osoby będące w nieformalnym związku są dla siebie obce.
Ludzie chcą zmian - prawica chce tradycji?
Plany zmian prawnych nadal budzą sprzeciw m.in. konserwatywnej strony polskiej sceny politycznej. Magdalena Sosnowska, prezeska zachodniopomorskiego Ruchu Narodowego oraz liderka szczecińskiego oddziału Konfederacji jest zaniepokojona nowymi, popularnymi formami związków.
- Forsowany jest model życia w osobnych mieszkaniach i spotykania się ze sobą tylko w weekendy – tłumaczyła na platformie "X".
Living Apart Together ("mieszkając oddzielnie razem") (LAT) to związek, w którym dwie osoby określają się jako parę, ale nie mieszkają razem i nie prowadzą jednego gospodarstwa domowego. Ten rodzaj relacji rozdziela się od randkowania, ponieważ dwie osoby określają się jako parę i w ten sposób są też postrzegani przez bliskich.
To próba połączenia własnej autonomii z funkcjonowaniem w bliskiej relacji. Czasami wynika to ze świadomego wyboru, a niekiedy z różnych czynników, np. kosztów, pracy czy dzieci z poprzednich relacji.
- Relacja ma się opierać jedynie na pozytywnych stronach życia. Partnerzy mają przeżywać wspólnie tylko radość i szczęście, a wspólny czas ma upływać na zabawie – uzasadniała swoje wątpliwości Magdalena Sosnowska.
I kontynuowała: - Relacja partnerska to nie tylko wspólna radość, ale też współdzielenie trudności.
Sosnowska uważa, że relacja typu "LAT" służy głównie do zabawy, gdzie "eksponuje się najbardziej przyjemną część związku". Jej zdaniem, w związku istotne są: kryzysy (choroba, utrata pracy, itp.), dzielenie obowiązków, a także budowanie poczucia bezpieczeństwa i odpowiedzialności.
Jak twierdzi konserwatywna działaczka, ten typ związku jest szczególnie atrakcyjny dla młodych dorosłych. Faktycznie, osoby w grupie wiekowej 20-30 są zainteresowane "LAT". Coraz częściej tak wyglądają natomiast związki osób w wieku senioralnym.
Nie tylko młodzi
Wyniki badania "Living Apart Together and Older Adults' Mental Health in the United Kingdom", opublikowane w październiku 2024 r. w czasopiśmie naukowym "Journals of Gerontology Series B: Psychological Sciences and Social Sciences" zawierają natomiast ciekawe wnioski. Młodzi dorośli traktują tego typu relację jako okres przejściowy przed prowadzeniem całkowicie wspólnego życia – sformalizowanego związku, dzieci, itp.
Z kolei seniorzy, np. wdowcy lub rozwodnicy, decydują się na "LAT" ze względu na potrzebę osobistego komfortu i autonomii. Osoby w grupie 60-70 lat nie planują prowadzić wspólnego życia, mieć wspólnego majątku, itp., a wręcz byłoby to dla nich obciążenie. Co ważne, badania wskazały także lepszy stan zdrowia psychicznego niż u singli, a podobny jak u małżonków.

Mimo pozytywnych wyników badań, kilku użytkowników platformy "X" zgadza się z Sosnowską.
- Straszne. To jakby nigdy nie wyjść z okresu nastoletniego
- stwierdził jeden z internautów.
Warto pamiętać, że taki rodzaj relacji nie musi każdemu odpowiadać, ale wiele par mieszka oddzielnie, nie nazywając tego "LAT". Również znane pary już dekady temu funkcjonowało w ten sposób, np. Wisława Szymborska i Kornel Filipowicz, którzy byli razem aż 23 lata, do śmierci Filipowicza. Miało to miejsce na przestrzeni 6. i 9. dekady XX wieku... zanim wymyślono "LAT".
CZYTAJ: Aż 8 mln Polaków w stanie wolnym. Za 5 lat będzie ich 13,5 mln. Era samotności czy niezależności?







Komentarze (1)
Napisz komentarz