Czym jest hipergamia?
Zdaniem niektórych mężczyzn, kryzys relacji i ich trwałości współcześnie wynika z... "hipergamii kobiet". Hipergamia to tendencja do poszukiwania i częstszego wybierania partnerów o wyższym statusie społecznym. Nie dotyczy to jedynie sytuacji finansowej, a także np. zdrowia czy wykształcenia. Wynika to z pierwotnej potrzeby bezpieczeństwa.
Hipergamia nie dotyczy jedynie kobiet. Mężczyźni również starają się o partnerki, które poprawią ich status społeczny, np. są atrakcyjne w ramach społecznie przyjętych zasad. Zdaniem niektórych badaczy, hipergamia wynika z ewolucji i biologii – niemożliwe jest więc, aby jej unikać. Człowiek naturalnie dąży do rozwoju i poprawiania swojej sytuacji życiowej.

Przypomnijmy, że historycznie małżeństwa również najczęściej były zawierane ze względu na sytuację życiową. Kobieta była zobowiązana do wniesienia do małżeństwa posagu – majątku, który miał jej zapewnić stabilizację. Zwyczaj ten zaczął zanikać na początku XX wieku, chociaż na polskiej wsi posagi były niezwykle istotne matrymonialnie. W kulturze ludowej posag reprezentowała skrzynia, a wniesienie ją do domu nowożeńców było jednym z głównych elementów całego obrzędu.
Małżeństwa przypominały wtedy transakcje, a kobiety nie miały możliwości podejmować żadnych decyzji związanych z prawem stanowiących o sobie. W trakcie małżeństwa nie gromadziły własnego majątku, będąc uzależnione od partnerów.
W XIX wieku 7% dziewcząt w wieku 15-18 lat miało męża, natomiast tylko 0,7% chłopców w tym wieku miało żonę. W wieku 30 lat kobieta stawała się starą panną, a mężczyźni zaczynali poszukiwania żon – młodych, zdrowych, płodnych i z zadowalającym posagiem. Tak również przejawiała się hipergamia. Z kolei kobiety (a raczej ich rodziny) szukały awansu społecznego poprzez małżeństwo, ponieważ nie miały własnych zasobów.
Co zmieniło się między kobietami a mężczyznami?
Dziś sytuacja społeczna się zmieniła, a przedstawiciele obydwu płci stanowią sami za siebie. Ewoluowało również zjawisko hipergamii. Współcześnie chodzi głównie o dochód, prestiż zawodu, styl życia, kapitał społeczny czy wykształcenie. Jak stwierdził socjolog, Tomasz Szlendak na łamach "Gazety Wyborczej" - "kobiety mówią, że to wina mężczyzn, mężczyźni, że kobiety się popsuły". Jego zdaniem, nikt nie jest winny. Nastąpiły po prostu znaczące zmiany społeczne.
Szacunki wskazują, że kobiety są lepiej wykształcone od mężczyzn. Według badań Polskiego Instytutu Ekonomicznego, w 2021 roku w grupie 25-34 lat 31% mężczyzn miało wyższe wykształcenie, a kobiet – 50,3%.

Jak twierdzi Szlendak, mężczyźni są także mniej "mobilni" i rzadziej od kobiet decydują się na migrację do metropolii. Tymczasem kobiety najczęściej decydują się na wyprowadzkę z rodzinnego miasta w celu zdobycia lepiej płatnej pracy. Socjolog zauważa, że nie ma nic dziwnego w tym, że kobiety szukają partnera "przynajmniej równego im w wykształceniu i kompetencjach kulturowych, najlepiej takiego, który jest ambitny i ma dobrą pracę".
Naukowcy z University of Texas w Austin (USA) zauważyli, że mężczyźni, gdy szukają długotrwałej relacji – zwracają uwagę na twarz kobiety, natomiast w przypadku przelotnej znajomości – na ciało. Do tego, mężczyźni najczęściej są zainteresowani młodszymi od siebie partnerkami ze względu na m.in. płodność i zdrowie. W tym przypadku ambicja drugiej połówki jest istotna pod względem motywacji do działania.
Aplikacje randkowe nie pomagają?
Działa to więc w obydwie strony. Dużym utrudnieniem tworzenia relacji – które, co ciekawe, powinno być ułatwieniem – jest rozwój aplikacji randkowych. Jak podał Tomasz Szlendak "Gazecie Wyborczej", jedynie 7-12% związków tworzy się dzięki tego typu rozwiązaniom. Do tego, mechanizm "swipowania" (przesuwania w lewo lub w prawo) przypomina grę, w obliczu której osoby spoza "przyjętego kanonu" mają mniejsze szanse.
Ocenia się, że w Polsce z aplikacji np. Tindera, Badoo, itp. korzysta ok. 6 mln osób – w tym 70% dwudziestolatków. Należy zaznaczyć, że korzystają z nich okresowo, z przerwami, jako formę rozrywki oraz poznania kogoś nowego.
Co ciekawe, według psychologów, aż 64% mężczyzn kojarzy bycie singlem z samotnością, a kobiet - tylko 37%. Niemal połowa mężczyzn (43%) ocenia swój stan i nastrój jako singiel raczej źle lub bardzo źle.

Wolność czy samotność?
Psycholog, Robert Milczarek w rozmowie z jednym z serwisów Onetu na temat relacji, stwierdził, iż mężczyźni czują się "zagubieni, samotni i sparaliżowani" w nowej dynamice relacji. Nie potrafią odnaleźć się w wolności od łatki "głowy i żywiciela rodziny", podczas gdy kobiety korzystają ze swojej niezależności.
Do tego, według danych Eurostatu z 2021 roku, aż 64% Polek twierdzi, że życie bez partnera sprawia, że czują się lepiej. Z kolei 83 proc. badanych kobiet utożsamia bycie singielką z niezależnością. Tylko 17% wyraziła niezadowolenie.
***
WIĘCEJ: Aż 8 mln Polaków w stanie wolnym. Za 5 lat będzie ich 13,5 mln. Era samotności czy niezależności?
***
Aktualnie mówi się o wielu zjawiskach społecznych, np. "singlozie" czy epidemii samotności mężczyzn. W 2021 roku naukowcy z Politechniki Warszawskiej oszacowali, że do 2030 roku w stanie wolnym będzie żyło aż 36% dorosłych Polaków (ok. 13,5 mln populacji kraju). Współcześnie łatwo jest nawiązać kontakt z drugim człowiekiem, natomiast trudno o utrzymanie tej relacji.







Komentarze (22)
Napisz komentarz-
Anonimlulabay
2026-07-27 22:41
Bo ten feminazistowski rezim polski zadziadowił polskich męzczyzn taka kest przyczyna
Odpowiedz
0 0
-
Po co to komu potrze
2026-05-04 21:33
Stwierdzam, że kobiety widzą w facecie tylko bankomat. Nic od siebie nie dają, tylko nauczyły się mówić: „daj”. Szczerze mówiąc, pani do towarzystwa jest tańsza.
Odpowiedz
7 2
-
Makak
2026-05-04 20:10
Jak ja marzę żeby być samotnym i żeby baby dały mi spokój 🤣🤣
Odpowiedz
4 2
-
Donald
2026-05-04 12:27
Najważniejsze żeby kobieta była ciepła a reszta się nie liczy🙂
Odpowiedz
5 2
-
Adaś
2026-05-04 10:48
Olsztynianki są beznadziejne jako partnerki. Prawie nic nie potrafią. Lepsza panna z prowincji. Zaradna, zgrabna. To tańca i różanica.
Odpowiedz
9 4
-
nuuuul
2026-05-04 09:10
I bardzo dobrze! Po co mają się parować. Po co mają zostawać rodzicami. Społeczeństwo i tak już jest przepełnione głąbami. Te współczesne wersje płci nadają się co najwyżej do reedukacji jakiejś ogólnej. Są oczywiście światlejsze jednostki w tej intelektualnej brejzie (nie mylić z "mózgiem" z Inowrocławia), ale to nic nie zmienia. I już chyba nie zmieni.
Odpowiedz
4 1
-
BujaćToMy
2026-05-04 04:07
I bardzo dobrze . Nie szanowano kobiet , traktowano jak inkubatory.
Karma wraca .
Większość z nich to by chciało mieć w jednym matkę, żonę , kucharkę, praczkę, sprzątaczkę , worek treningowy .
No to musi im wystarczyć internet i onanizm.
Odpowiedz
6 5
-
pat
2026-05-03 21:31
mam 4 braci ciotecznych w wieku 30+ - 40+ lat. 2 jest na swoim , 2 przy rodzicach. łączy ich to, że wszyscy są sami i chyba nawet nie myślą coś zmieniać...
Odpowiedz
5 1
-
Elka nimf
2026-05-03 20:18
Co zrobić jak samych nieudaczników pełno.
Nie ma taki mieszkania mieszka z mamusia do 40 nie ma stałej pracy , przegląda się w lusterku częściej niż nie jedna kobieta . Nie potrafi wymienić koła w samochodzie bo dwie lewe ręce.
Odpowiedz
13 12
-
Laura 99
2026-05-03 19:03
He he ja się nie dziwię jak większość sebków nawet ojczystego języka nie zna nie mówiąc o obcych:) kto chciałby wiązać przyszłość z osobami bez kwalifikacji, gołych jak mysz kościelna, co to jedynym osiągnięciem jest zrobienie ośmiu pereł naraz i wciągnięcie kresek nosem. Bardzo dobrze, niepotrzebne takie chłopy robotnicze do niczego, wstyd się przyznawać do znajomości z takim.
Odpowiedz
7 2
-
Tulipan
2026-05-03 19:02
Drogie panie !
Jestem przeszczęśliwy że macie takie wymagania.
Jestem po rozwodzie i przebieram wami jak towarem w sklepie .
Żyć nie umierać ;)
A wy dalej szukajcie księcia z bajki księżniczki od siedmiu boleści
Odpowiedz
10 4
-
Kuba
2026-05-03 18:35
Nareszcie ktoś dojrzał to co ja widzę od dawna. Młode kobiety stały się roszczeniowe, wszystko im się należy. Dążą do ślubu za wszelką cenę, natychmist dziecko albo lepiej dwoje, kredyt na mieszkanie, drugi na meble i dążenie do rozwodu czym prędzej tym lepiej. I co? Facet zostaje na bruku z potężnymi długami do spłacenia a "panieńka z odzysku" szuka sobie następnego frajera. Takie są realia.
Odpowiedz
8 1
-
Bottenga Venetta
2026-05-03 18:20
A kto dziś utrzymuje prostytutke i daje sobie z nią zrobić kolejnego niewolnika? Nawet żyjący na koszt niewolników ksiądz - prostytutke traktuje jak zmywarkę, sprzątaczkę czy szmatę do podłogi
Odpowiedz
6 1
-
Mela z córkom
2026-05-03 18:06
Bo jak matka takiej panny nie przysposobi, to nic niej nie będzie! I tyle w temacie.
Odpowiedz
11 3
-
Januszkrt
2026-05-03 18:05
Kobiety szukają księcia na białym koniu, a przeciętny Areczek zasuwa na magazynie za minimalną. Nie jest to atrakcyjny partner, bogaczy jest minimum, oni sobie przebierają do wyboru do koloru. Nic dobrego z tego nie będzie, warto przypomnieć jeszcze jedno słowo w tej całej terminologi z artykułu - mezalians. Może panie spójrzcie na Areczka innym okiem?
Odpowiedz
23 5
-
Hahah serio?
2026-05-03 17:57
Epidemia samotności - tak mężczyźni nazywają stan, kiedy zamiast żony znajdują sobie „partnerkę”, czyli kobietę do usług sprzątania, gotowania i bzykania, ale bez konieczności utrzymywanie jej, ani rodziny.
Zaś kiedy kobiety mają dość i odchodzą, to nagle okazuje się, że koboeta jest okrutna, bo nagle trzeba też placić za jedzenie, leczenie, wykształcenie i inne potrzeby własnych dzieci (czyli uciekła służąca, która do tej pory to wszystko ogarniała i za to wszystko płaciła).
Odpowiedz
5 1
Napisz komentarz