AKTUALIZACJA (czwartek, 1 października, godz. 12:37)
Mazurska Służba Ratownicza wydała komunikat ws. spornej działki w Okartowie.
- Nie udało nam się wygrać z bezdusznością. Musimy opuścić budynki, które sami wybudowaliśmy i pogodzić się z utratą działki dzierżawionej przez MSR przez blisko pół wieku. Zostaliśmy zobowiązani do udostępnienia przejazdu przez naszą działkę, co dodatkowo utrudni nam funkcjonowanie. Ratownicy podporządkowali się wyrokowi sądu - czytamy w oświadczeniu podpisanym przez Krzysztofa Kornasia, komandora jednostki.
Pełną treść komunikatu publikujemy poniżej.

AKTUALIZACJA (piątek, 18 września, godz. 10:37):
W czwartek (17 września) komornik - zgodnie ze wcześniejszymi ustaleniami - wszedł na teren bazy Mazurskiej Służby Ratowniczej w Okartowie, by przejąć sporną działkę. Procedura odbyła się w asyście policji.
Dwa tygodnie na wyprowadzkę
Po przedstawieniu przez komornika przy Sądzie Rejonowym w Piszu, Michała Maciejczyka podstaw prawnych prowadzonych czynności, zapowiedziano użycie siły i pomocy towarzyszących mu funkcjonariuszy. W tej sytuacji przedstawiciele MSR umożliwili komornikowi wejście na teren siedziby, nie doprowadzając do fizycznej konfrontacji. W rozmowie z dziennikarzami ratownicy podkreślali, że wpuszczenie komornika na teren bazy nie jest równoznaczne ze zgodą na działania władz gminy ani rezygnacji z obrony przyszłości stacji ratowniczej. - MSR szanuje prawo i dochodzi swoich racji na drodze prawnej - wskazywali.

Fot. Mazurska Służba Ratownicza
Z uwagi na to, że na terenie bazy znajduje się sprzęt ratowniczy, środki łączności oraz wyposażenie ustalono, że ratownicy dostaną dwa tygodnie na wyprowadzkę z dotychczasowej siedziby. Do ostatecznego przejęcia terenu przez gminę ma więc dojść 2 października 2026 r. - To nie jest opróżnienie zwykłego lokalu. Baza stanowi zaplecze działań ratowniczych. Zabezpieczenie i przeniesienie wyposażenia wymaga odpowiednich warunków, transportu i środków finansowych - tłumaczyli przedstawiciele Mazurskiej Służby Ratowniczej.
Czy burmistrz wprowadza MSR w błąd?
Niezależnie od przeprowadzonych 17 września czynności komorniczych, ratownicy nadal podkreślają, że “czują się wprowadzeni w błąd” przez władze gminy. Deklaracjom rozmów - ich zdaniem - nie towarzyszy trwałe zabezpieczenie prac stacji. - Od wielu miesięcy uczestniczymy w spotkaniach, przedstawiamy propozycje i szukamy porozumienia. Burmistrz Pisza oczekuje wydania działki oraz ustanowienia służebności przejazdu przez teren należący do MSR. Jednocześnie w publicznym przekazie pojawia się zapowiedź, że w tym miejscu będzie działać inna służba ratownicza - wskazują ratownicy.

Fot. Mazurska Służba Ratownicza
Służba zastanawia się, jaki jest rzeczywisty cel prowadzonych z burmistrzem Pisza rozmów. - Czy mają zapewnić dalszą działalność MSR, czy uzyskanie nieruchomości i dostępu do niej, a następnie zastąpienie naszej organizacji innym podmiotem? - pytają ratownicy, dodając, że nadal nie otrzymali od gminy “rozwiązania, które pozwalałoby bezpiecznie planować dalszą służbę” a “przedstawiona propozycja czasowego korzystania przez MSR z części terenu i zaplecza - do przekazania działki powiatowi, nie dłużej niż przez trzy lata - nie zapewnia trwałości działania.”
MSR odniosło się również do niedawnej propozycji starosty, który zainteresowany był przejęciem działki i zachowaniem stacji. - Dlaczego nie zabezpieczono funkcjonowania bazy na czas tych rozmów? Dlaczego ratownicy mają demontować swoje zaplecze, zanim zostanie rozstrzygnięta jego przyszłość? - zastanawiają się przedstawiciele służby ratowniczej.

Fot. Mazurska Służba Ratownicza
Pytania w sprawie tego, co zaszło 17 września - w jeszcze obecnej - siedzibie Mazurskiej Służby Ratowniczej i dlaczego konfliktu nie można rozwiązać w inny sposób skierowaliśmy także do burmistrza Pisza. Dariusz Kiński podkreślił, że gmina podejmowała próby polubownego rozwiązania sprawy. - Ostatnie rozmowy odbyły się 14 września 2026 r. z udziałem Zarządu MSR i przedstawicieli Gminy. Podczas spotkania wypracowano propozycję dalszych działań, obejmującą m.in. zgodę na ustanowienie służebności, dobrowolne wydanie nieruchomości oraz możliwość udostępnienia MSR, w odpowiedniej formie, części znajdujących się na nieruchomości nakładów do czasu uregulowania jej stanu prawnego. Ostatecznie Zarząd MSR następnego dnia odrzucił wypracowane podczas spotkania stanowisko - powiedział burmistrz.
- Gmina Pisz pozostaje otwarta na rozmowy i rozwiązania, które pozwolą pogodzić konieczność wykonania prawomocnego wyroku sądu z potrzebą dalszego funkcjonowania ratownictwa wodnego - dodał włodarz Pisza.
Walka o teren
Sporna działka nr 423/1 w Okartowie została przekazana gminie Pisz przez Agencję Rolną Skarbu Państwa w 1995 roku, wraz ze wskazaniem, że ma ona służyć prowadzeniu stacji ratownictwa wodnego. Od tej pory teren stał się siedzibą stowarzyszenia Mazurska Służba Ratownicza, któremu gmina przez 16 lat wydzierżawiała teren. W 2021 roku umowa dzierżawy wygasła, a ówczesny burmistrz Pisza, Andrzej Szymborski ogłosił, że działką jest zainteresowany prywatny inwestor.
Dwa lata negocjacji
W 2024 roku nowo wybrany burmistrz Pisza, Dariusz Kiński miał zadeklarować chęć współpracy i wyszedł z propozycją podpisania nowej umowy dzierżawy, na krótszy termin. W trakcie rozmów miał się jednak wycofać z wcześniejszej propozycji i zażądać od MSR ustanowienia bezterminowej służebności gruntowej na sąsiedniej działce (należącej do gminy Orzysz, którą MSR użytkuje na mocy użytkowania wieczystego). Żądanie burmistrza podyktowane było tym, że do spornej działki gminy Pisz nie ma żadnej drogi dojazdowej, poza drogą wodną. Wówczas MSR zaproponowało, że zgodzi się na służebność na działce, którą użytkuje wieczyście, w zamian za umowę dzierżawy działki gminy Pisz na minimum 10 lat. Oferta nie została zaakceptowana przez Dariusza Kińskiego, a rozmowy zakończono. W konsekwencji gmina zwróciła się do Sądu Rejonowego w Piszu, który nakazał MSR opuścić i wydać działkę gminie.

Stefan Świderski, kierownik Stacji Ratowniczej w Okartowie
Fot. Łukasz Kozłowski / Olsztyn.com.pl
W 2026 roku konflikt jeszcze bardziej przybrał na sile. W kwietniu br. Rada Miejska w Piszu większością głosów cofnęła zgodę na sprzedaż działki i - jak relacjonują przedstawiciele MSR - zaapelowała do burmistrza o wydzierżawienie jej MSR.
Od tej pory - jak deklarują ratownicy - przekaz od Dariusza Kińskiego w ich kierunku jest jasny: "wynoście się". Burmistrz, by odzyskać nieruchomość, wszczął egzekucję komorniczą, powołując się na wyrok sądu z 2024 roku. W konsekwencji, 30 lipca br. komornik wezwał ratowników do opuszczenia stacji. Na 17 września br. wyznaczono tzw. wprowadzenie w posiadanie, czyli czynność komorniczą polegającą na fizycznym przejęciu spornej nieruchomości przez prawowitego właściciela. Do tej pory ratownicy mogą oddać działkę dobrowolnie, w innym przypadku - komornik dokona tego przymusowo.
MSR: "Nie prosimy o przywileje"
Przedstawiciele Mazurskiej Służby Ratowniczej z komandorem Krzysztofem Kornasiem na czele podkreślają, że wyszli do burmistrza z propozycją kompromisu. - Działka gminy Pisz nie ma drogi dojazdowej. Aby do niej dojechać trzeba przeciąć działkę MSR. Dlatego burmistrz Pisza próbuje wymusić służebność na dojeździe. Bez tego działka jest bezwartościowa. Ale to też ostatni bezpiecznik, który uniemożliwia jej sprzedaż. Proponujemy kompromis: służebność gruntowa dla gminy w zamian za minimum 10-letnią dzierżawę - wyjaśniają.

Fot. Mazurska Służba Ratownicza / Facebook
Gminny teren, na którym znajduje się obecna siedziba ma być dla ratowników kluczowy w działalności, ponieważ graniczy z brzegiem jeziora Śniardwy. - Pada czasem opinia, że ratownicy potrzebują „tylko miejsca do cumowania łódki i schowka na kapoki". Niestety to nie żart, tylko cytat z wypowiedzi poprzedniego Burmistrza Pisza na jednej z sesji Rady Miejskiej. To zdanie mówi wszystko o tym, kto podejmuje decyzję o eksmisji - i jak bardzo jest oderwany od realiów ratownictwa wodnego. A baza MSR to wielofunkcyjny kompleks ratowniczy, którego poszczególne elementy są ze sobą nierozerwalnie powiązane - wyjaśniają. Na bazę składają się m.in. hangar dla poduszkowców i łodzi, pokoje dyżurne dla ratowników, zaplecze warsztatowe, jak i przystań jachtowa i dostęp do linii brzegowej.
Ratownicy tłumaczą, że stacja w Okartowie to punkt wyjścia na Śniardwy i Seksty. - Bez siedziby w tym miejscu czas dotarcia do tonącego wydłuży się o kilkadziesiąt minut. Na wodzie to nie jest opóźnienie organizacyjne. To różnica między akcją ratowniczą a poszukiwaniem ciała - wyjaśniają. - Nie prosimy o przywileje. Pytamy co jest cenniejsze: widzimisię jednego urzędnika czy ludzkie życie?
Przedstawiciele stowarzyszenia zwracają także uwagę na pewien paradoks całej sytuacji. Ustawa stanowi bowiem, że to burmistrz jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo na obszarach wodnych należących do gminy.
Skonfliktowana z gminą organizacja otrzymała też wsparcie lokalnej społeczności. W wielu komentarzach pod postami publikowanymi przez Mazurską Służbę Ratowniczą pojawiają się głosy poparcia. Ludzie piszą też o tym, jak istotna jest działalność MSR na wodach Wielkich Jezior Mazurskich.
Burmistrz odpowiada: "Chcemy odzyskać nieruchomość"
O stanowisko w sprawie zwróciliśmy się do drugiej strony konfliktu. Gmina potwierdziła, że działka w Okartowie jest jej własnością, a umowa dzierżawy dla MSR wygasła pięć lat temu. - Obecnie stowarzyszenie korzysta z tej działki bezumownie. W 2024 r. Sąd Rejonowy w Piszu nakazał MSR opuścić i wydać działkę gminie. Termin dobrowolnego opuszczenia nieruchomości został wówczas określony na 30 września 2024 r. Burmistrz Pisza skierował sprawę do komornika dlatego, że chce wykonać prawomocny wyrok sądu i odzyskać gminną działkę - wyjaśnił Jacek Babiel, naczelnik Wydziału Promocji, Kultury i Sportu w Urzędzie Miejskim w Piszu.

Burmistrz Dariusz Kiński podczas konferencji zorganizowanej 2 września w Urzędzie Miejskim w Piszu zabrał głos w sprawie konfliktu z MSR.
Fot. Urząd Miejski w Piszu
Burmistrz Pisza, Dariusz Kiński zaprzecza jakoby gmina chciała odzyskać działkę, by przeznaczyć ją na sprzedaż, ponieważ na mocy uchwały rady miejskiej z kwietnia 2026 r., nie ma takiej możliwości. - Chcemy odzyskać naszą działkę (...), by móc zarządzać nią na swoich zasadach. Jesteśmy zobowiązani do tego, by działka miała przeznaczenie związane z prowadzeniem stacji ratownictwa wodnego i urządzeń sportowo-rekreacyjnych dla potrzeb mieszkańców gminy. Ten cel będziemy realizować - zapewnia.
O trwających dwa lata rozmowach na linii gmina-MSR burmistrz wypowiada się w następujący sposób: - Na początku z naszej strony była wola porozumienia. Zgodnie z prawem, burmistrz ma bowiem możliwość wydzierżawić działkę na krótki okres. Zarząd stowarzyszenia nie wyraził takiej woli i żądał innych warunków. Czas na rozmowy wyczerpał się, kiedy stowarzyszenie nie zgodziło się na ustanowienie dobrowolnej, bezwarunkowej służebności przejazdu na swojej działce. Wyrokiem z 2024 roku nakazano wydanie działki gminy Pisz. Stowarzyszenie tego nie zrobiło, dlatego ostatecznie nie doszliśmy do porozumienia - wyjaśnił Kiński.
Samowole budowlane i alternatywna siedziba
W polubownym rozwiązaniu konfliktu z pewnością nie pomógł także fakt, że na spornej działce jeszcze za czasów poprzedniego burmistrza Pisza ujawnione zostały samowole budowlane. - Dotychczasowy najemca nie przyznał się do realizacji tych samowoli. Obecnie czekamy na wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego, który zobowiązuje nas, jako właściciela działki, do usunięcia samowoli. Gmina Pisz nie może dopuścić, by powstały kolejne inwestycje i samowole, które - w wyniku inwestycji przewyższających wartość działki - mogłyby spowodować możliwość przejęcia działki przez najmującego. Chcemy w przyszłości uniknąć sytuacji, w których będziemy musieli rozliczyć te nakłady, a to będzie kosztem dla gminy. Jako burmistrz jestem zobowiązany do obrony interesu mieszkańców Pisza - podsumowuje Dariusz Kiński.
Z relacji Kińskiego wynika także, że w 2024 roku stowarzyszenie wskazało sąsiednią działkę (której własnością jest gmina Orzysz, a MSR ma z nią podpisaną umowę użytkowania wieczystego) jako miejsce, do którego stacja może się przenieść (zaznaczono je na mapie kolorem czerwonym). Włodarz Pisza wskazał także, że obok znajdują się także cztery inne działki (zaznaczone na mapie kolorem żółtym), należące do osoby z zarządu stowarzyszenia. Z tych nieruchomości również korzysta MSR.

Mapa, którą podczas konferencji przedstawił burmistrz Pisza. Na zielono zaznaczono sporny teren.
Fot. Urząd Miejski w Piszu
Pozostaje kwestia, czy jeżeli ratownicy przeniosą swoją infrastrukturę z działki należącej do gminy Pisz na sąsiednie nieruchomości albo w zupełnie inną lokalizację, to będą mogli dalej pełnić służbę ratowniczą na mazurskich jeziorach, bez dużego uszczerbku? Na pytanie, czy możliwe jest przeniesienie siedziby w inne miejsce, przedstawiciele MSR odpowiadają: - Teoretycznie - tak. W praktyce - to wielomiesięczny proces kosztujący kilka milionów złotych, których organizacja non-profit nie posiada. Co ważniejsze, baza musi mieć bezpośredni dostęp do linii brzegowej, a działka która pozostanie w sposób drastyczny ograniczy ten dostęp i tym samym znacznie wydłuży czas reakcji na wezwanie.
Działka na sprzedaż czy dla ratowników?
A co dalej stanie się z graniczącą z linią brzegową działką gminy Pisz? Burmistrz nie wyklucza, że w przyszłości być może zostanie udostępniona innemu podmiotowi specjalizującemu się w ratownictwie wodnym. - Nie jestem przeciwnikiem żadnej organizacji pozarządowej, ale najpierw musimy uporządkować swoją sytuację na tej działce i osiągać cel. A celem jest prowadzenie stacji ratownictwa wodnego i to będziemy robić, tylko że na własnych zasadach - tłumaczy Dariusz Kiński.
Problemem może okazać się to, że działka we władaniu gminy na razie będzie “ułomna”. Tak jak wskazaliśmy wyżej - obecnie nie ma do niej żadnego dojazdu, poza wodnym. Kiedy MSR nie zgodziło się na dobrowolne ustanowienie służebności, burmistrz zawnioskował do sądu o ustanowienie takiej służebności przymusowo przez działkę użytkowaną wieczyście przez MSR (na mapie zaznaczonej kolorem czerwonym). - Gmina jest zobowiązana mieć dojazd do działki, której właścicielem jest od 1995 roku - precyzuje Kiński.
Dyskusja na sesji rady miasta
Przyszłość spornej działki w Okartowie była także przedmiotem dyskusji podczas nadzwyczajnej sesji Rady Miejskiej w Piszu, która odbyła się 3 września. Uczestniczyli w niej m.in. przedstawiciele MSR. Komandor Krzysztof Kornaś odniósł się do słów burmistrza Kińskiego, że jeśli stowarzyszenie do 14 września wyda działkę, to do egzekucji nie dojdzie, pod warunkiem udzielenia służebności drogi. - Zabrakło mi jednak kolejnego elementu: co w zamian może otrzymać Mazurska Służba Ratownicza? - pytał, wskazując, że gmina może chcieć w przyszłości sprzedać działkę w tak atrakcyjnej lokalizacji.
Podczas sesji głos zabrał również wicestarosta piski Andrzej Nowicki, który przedstawił alternatywną propozycję rozwiązania sporu - przejęcie działki przez powiat. - Nie znam społeczności, która pogoniłaby z jeziora taką służbę. Ten brak szacunku jest po prostu zły. Jeśli Państwo się nie dogadacie, mam propozycję: powiat jest w stanie przejąć tę działkę i gwarantuję, że będzie tam MSR - opisywał.
Przejęcie działki - odbędzie się dobrowolnie czy przymusowo?
17 września ma odbyć się fizyczne, przymusowe przejęcie działki numer 423/1 przez komornika, jeśli do tego czasu teren nie zostanie wydany gminie. - To co może zrobić stowarzyszenie, to dobrowolnie wydać nam tę działkę. Obecnie działają wbrew prawu. Komornik i ja czekamy na kontakt od nich - kończy burmistrz Kiński.

Fot. Mazurska Służba Ratownicza / Facebook







Komentarze (13)
Napisz komentarz-
Olsztyniak82
2026-10-04 10:36
A osoba powiązana z ratownictwem jest właścicielem sasiednich działek. Przypadek? Mize liczył na zasiedzenie przez sluzby a później odkup za symboluczna złotówkę i ładny duży kawalek z linią brzegową na własność na emeryturce
Odpowiedz
3 0
-
• •
2026-10-01 17:15
Tyle zarabiają że mogą wykupić a nie się zamykają!
Odpowiedz
7 8
-
Jabalga
2026-09-22 07:39
Prywatny inwestor, i wszystko jasne...
Odpowiedz
16 15
-
prorok
2026-09-16 11:02
czuję, że jest drugie dno w tej sprawie. Jakieś prywatne sprawy towarzysko - finansowe.
Odpowiedz
31 41
-
Pioter
2026-09-16 06:27
Nawet nie zdajecie sobie Państwo sprawy z tego jak zaściankowy i skorumpowany w układach jest samorząd w Piszu (Burmistrz na czele). Załatwienie tam czegokolwiek to gehenna trwająca latami.
Odpowiedz
22 44
-
SANDRA
2026-09-15 21:08
Jak PiS może niszczyć ratownictwo i Pisz? Najbiedniejsze miasta i największe bezrobocie? Rządzi w nich PiS i zero poprawy. Najbogatsze miasta w Polsce? Od lat rządzi w nich Koalicja. To nie przypadek
Odpowiedz
65 10
-
Pas pour Bonżura
2026-09-15 19:47
Powinien dać im spokój i pozwolić im wykonywać ich dobrą pracę. Dzięki.
Odpowiedz
54 7
-
Emerytka Janina
2026-09-15 18:20
Motto PiSu nie będziesz miał nic i będziesz szczęśliwy. Duda popierał to hasło WEF. Dramat jak może nie być ratownictwa wodnego??
Odpowiedz
65 10
Napisz komentarz