Chwila modlitwy i... brak roweru
Kobieta przyjechała na modlitwę swoim wysłużonym rowerem. Po odmówieniu modlitwy i odśpiewaniu „Chwalcie łąki umajone”, seniorka nie zastała jednośladu w miejscu, w którym go zostawiła. Sprawę jako pierwszy nagłośnił Fakt.
- Na początku zaczęłam się zastanawiać, czy w ogóle przyjechałam do kościoła rowerem, czy może przyszłam pieszo. Okrążyłam kościół, ale roweru już nie było. Było jeszcze jasno, około siódmej wieczorem. Musiałam wracać do domu na piechotę, a mam problemy z chodzeniem po złamaniu nogi. Od znajomej pożyczyłam kulę i wróciłam do domu, kuśtykając – relacjonuje 79-latka w rozmowie z serwisem.
Zofia Najmowicz nie ukrywa, że utrata środka transportu była dla niej dużym ciosem. Następnego dnia seniorka wróciła w okolice świątyni, licząc, że odnajdzie jednoślad lub sprawca kradzieży zdecyduje się na jego oddanie. Niestety, rower nie wrócił na miejsce.

„To była niebieska damka, którą jeździłam do lekarza”
Jak podkreśla 79-latka, pojazd nie był ani nowy, ani szczególnie wartościowy, ale odgrywał dużą rolę w jej codziennym funkcjonowaniu. Rower podarował jej zięć (przywiózł go z zagranicy).
- To była niebieska damka z koszykiem z tyłu, którą jeździłam na zakupy lub do lekarza. (…) Zgłosiłam kradzież na policję – mówi kobieta.
Policja prowadzi czynności
Sprawę skomentował podkom. Jacek Wilczewski, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie, podkreślając, że funkcjonariusze potraktowali wykroczenie bardzo poważnie. Rozpoczęto poszukiwania.










Komentarze (0)
Dodaj swój komentarz