Od redakcji: aby lepiej poznać sprawę, polecamy zapoznać się z pierwszymi dwoma materiałami napisanymi odpowiednio przez Jerzego Szmita, a następnie prezydenta Olsztyna, Roberta Szewczyka.
"Prezydent Olsztyna, Robert Szewczyk próbuje, ale nie wychodzi"
"Gdzie pan był, panie Szmit, gdy trzeba było wziąć się do pracy?"
* * *
Odpowiedź Pana Prezydenta jest wielowątkowe. Wobec tego w kolejnych felietonach - jeśli redakcja Olsztyn.com pozwoli - będę się do niej odnosił.
Na początek przypomnę historię podejmowania bardzo ważnych decyzji w sprawie północnej obwodnicy Olsztyna. Projekt nabrał realnych kształtów, gdy na początku 2021, Rada Ministrów na wniosek Ministra Andrzeja Adamczyka uchwaliła „Program budowy 100 obwodnic 2020-2030”. Jednocześnie zapewniła środki na jego realizację.
Jedną z inwestycji Programu była północna obwodnica Olsztyna. Decyzja wywołała duże i pozytywne ożywienie w Olsztynie i sąsiednich gminach. Ruszyła dyskusja czy droga ma przebiegać na wschód, czy na zachód od miasta. Dla rozwoju Olsztyna ten wybór był sprawą strategiczną. Wystarczyło spojrzeć na topografię miasta i sąsiedztwa, rozmieszczenie obszarów przemysłowych, magazynowych, logistycznych, aby stwierdzić, że oczywistym i korzystnym wyborem był wariant wschodni.
Natomiast Prezydent Grzymowicz nie wykazywał zainteresowania rozpoczętą debatą. W oficjalnym wystąpieniu do GDDKiA stwierdził, że jest mu obojętne czy obwodnica będzie na wschód czy na zachód od miasta. Chciał tylko możliwości dowiązania do ulicy Marii Zientary Malewskiej na wschodzie lub do ulicy Kardynała Hozjusza na zachodzie. Poza tym Grzymowicz stwierdził, że nie pozwoli, aby droga przebiegała przez Las Miejski oraz, że Olsztyn nie ma zamiaru finansowo uczestniczyć w inwestycji. Jego wystąpienia było utrzymane w tonie „jak już chcecie budować - to sobie budujcie, nie zawracajcie mi głowy i nie liczcie, że dołożę złotówkę”. Do rozmów wyznaczył zastępczynię, która zachowywała się tak, jakby od Grzymowicza dostała jasną instrukcję: „siedź cicho, a jak już będą cię pytać to mów, że nie mamy pieniędzy i jednego drzewa wyciąć nie damy”.
Nie wiem, czy jest w Polsce drugi taki prezydent miasta, który przyjąłby taką postawę wobec istotnej inwestycji. Jednak Grzymowicz miał wtedy co innego w głowie: kreował się na lidera ośmiogwiazdkowej opozycji, zaciekle atakował rząd przy każdej okazji i bez okazji. Wolał, żeby Łyna wyschła, niżby miał rozmawiać z PiS-iorami.
Sytuację wykorzystał nieżyjący już wójt gminy Dywity Dawid Zadworny. Realizując swoje interesy ogłosił, że jeżeli obwodnica pójdzie po wschodniej stronie, to on wykorzysta wszystkie możliwości, aby ten przebieg zablokować. Grzymowicz nie reagował i podtrzymywał swoje stanowisko.
Jednak skoro Olsztyn razem z Dywitami zablokował wariant wschodni, to do dalszych prac trafił wariant zachodni, który popierały Gietrzwałd i Jonkowo. Taka rekomendacja trafiła na kolejne szczeble decyzyjne, łącznie z najwyższym i sprawa została rozstrzygnięta - zachód. Kiedy decyzja zapadła Grzymowicz nagle stał się gorącym orędownikiem wariantu wschodniego, a w ratuszu zaczął się lament i rwanie szat. Powstawały uchwały, stanowiska, były konferencje za wariantem wschodnim. Poszumieli, poszumieli, ale te spóźnione akcje nic nie pomogły, a tylko opóźniły proces inwestycyjny.
W inwestycjach drogowych zasada jest taka: tam, gdzie jest konflikt i nie ma wspólnego stanowiska, temat odkłada się na półkę. I niech tam leży choćby długie lata, bo na to miejsce wchodzi projekt, który nie budzi kontrowersji i inni się cieszą, że będą mieli inwestycję.
Dlaczego opowiadam tą historię w kontekście oceny działania Prezydenta Roberta Szewczyka? W czasie, gdy Grzymowicz prowadził swoje ośmiogwiazdkowe gry, Szewczyk był Przewodniczącym Rady Miasta i we wszystkim go wspierał. Nie wiadomo, czy robił to z konformizmu czy braku wiedzy (co zresztą obciąża go tak samo). Kiedy został Prezydentem dalej prowadził puste boje.
A po ponad dwóch latach rządów obecnej koalicji w budżecie państwa jest rekordowy deficyt i przychodzi czas cięcia wydatków. Inwestycje infrastrukturalne zwykle idą na pierwszy ogień. Poza tym Tusk skończył z polityką zrównoważonego rozwoju: ponownie liczą się wielkie miasta i ich wielkie potrzeby. Olsztyn nie jest w kategorii silnych ośrodków wzrostu. Ludzi gwałtownie ubywa, region dramatycznie wyludnia się, inwestorzy omijają miasto, bo przecież ono nie chce przemysłu. Czy według logiki ośmiogwiazdkowego rządu warto wydawać setki milinów złotych na inwestycje w miejscu, gdzie i tak na nich zagłosują?
Dlatego z wielkimi obawami przeczytałem informację z 4 lutego br. w branżowym portalu WNP. Michał Wroński opatrzył ją tytułem „Budowa polskich dróg na ostatniej prostej, wykonawcy już szykują alternatywy”. Złote lata budownictwa drogowego w Polsce dobiegają końca, a wielkie firmy wykonawcze szukają miejsca na rynku utrzymaniowym i innych sektorach, kolei, energetyce. A to może oznaczać, że północnej obwodnicy Olsztyna nie będzie ani na wschodzie, ani na zachodzie. Chyba, że zdołamy odsunąć od władzy obecną koalicję, wtedy rodzi się szansa na realizacje tej ważnej i potrzebnej dla Olsztyna inwestycji.
Jerzy Szmit











Komentarze (3)
Dodaj swój komentarz