Wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski poinformował, że 51 posłów Prawa i Sprawiedliwości zostanie ukaranych w związku z awanturą podczas środowych (2 kwietnia) obrad Sejmu. Największe konsekwencje spotkają Jarosława Kaczyńskiego i olsztyńską posłankę, Iwonę Arent.
Przypomnijmy, że w środę grupa posłów PiS przerwała wystąpienie Romana Giertycha. - Złaź morderco – zwróciła się do posła Koalicji Obywatelskiej Iwona Arent, a następnie wraz z partyjnymi kolegami zaczęła skandować „morderca” i wytykać mecenasa palcem.
Wcześniej z mównicy grzmiał Jarosław Kaczyński. - Mamy do czynienia z doprowadzeniem do śmierci Barbary Skrzypek poprzez haniebne przesłuchanie. Mamy tutaj na sali głównego sadystę - Giertycha – mówił prezes PiS [CZYTAJ RÓWNIEŻ: Iwona Arent w głównej roli podczas sejmowej awantury. "Złaź morderco"].
Iwona Arent i Jarosław Kaczyński zostali uznani za prowokatorów zajścia i ukarani utratą 1/2 uposażenia przez 3 miesiące. Pozostałych 49 posłów, których straż Marszałkowska i służby Sejmu zidentyfikowały jako krzyczących "morderca" stracą 1/2 uposażenia przez 2 miesiące. Znalazł się wśród nich inny poseł PiS, wybrany w okręgu olsztyńskim, Janusz Cieszyński.
- Takie słowa nigdy nie powinny paść i wobec takiego zachowania muszą być odpowiednie konsekwencje i kary - powiedział wicemarszałek Piotr Zgorzelski.
Miesięczne uposażenie poselskie wynosi ok. 13,5 tys. zł brutto. Oznacza to, że w ciągu trzech miesięcy Kaczyński i Arent stracą po ok. 20 tys. zł brutto. Pozostałych 49 posłów utraci w ciągu dwóch miesięcy po 13,5 tys. zł brutto.
Sejmowa awantura dotyczyła śmierci Barbara Skrzypek, wieloletniej współpracownicy Jarosława Kaczyńskiego. Skrzypek została przesłuchana 12 marca w związku z działalnością spółki Srebrna, w której posiadała udziały. Przesłuchanie trwało ok. 5 godzin z kilkunastominutową przerwą [WIĘCEJ: "Wszystkich nas nie zamkną". PiS upamięta Barbarę Skrzypek pod Prokuraturą Okręgową w Olsztynie].
W czynnościach uczestniczyła m.in. prokurator Ewa Wrzosek oraz mecenas Jacek Dubois z kancelarii Giertycha (jako pełnomocnik austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera).
Barbara Skrzypek zmarła trzy dni później, w sobotę (15 marca). Politycy oraz sympatycy PiS-u uważają, że śmierć urzędniczki to skutek wcześniejszego udziału w przesłuchaniu, które, według nich, miało znamiona "nękania".







Komentarze (54)
Napisz komentarzSłusznie, że została ukarana.
Również należy zadać pytanie, co łączy Jarosława z jego kierowcą, skoro ten ostatni również określany jest mianem „słupa”. Jak wyjaśnić fakt, że taki Jarosław zmuszał prezesa banku do udzielenia kredytu w wysokości dwóch miliardów złotych na spółkę, która nie posiada żadnego majątku poza jednym „dziełkiem” na srebrnej, generującym zerowe dochody?
Nie można pominąć roli księdza, który zeznał, iż Jarosław wręczył mu łapówkę w wysokości 50 tysięcy złotych. Co więcej, skoro „słup” świętej pamięci, Kochana Basia, zdecydowała się zeznawać – co wskazuje, że formalnie odpowiedzialność za jej działania ponosi nie ona, lecz Jarosław – należy zadać pytanie, dlaczego jej zeznania były tak istotne. Każdy ma prawo odmówić składania zeznań, nawet w sądzie – nikt nie zmusza do odpowiadania na pytania, gdziekolwiek i kiedykolwiek.
Odpowiedź na te pytania prowadzi do jednej, nieuniknionej konkluzji. Warto nadmienić, że Jarosław, przedstawiany jako wzorowy pracodawca, musiał według relacji (m.in. YT w TV Republika) zdobyć serce Pani Basi, która pracowała po 12 godzin dziennie przez 30 lat – a pozwolono jej odejść dopiero, gdy w pracy zaczęła krwawić z nosa. Kto, według mojej oceny, doprowadził do tego wykończenia? Każdy powinien znaleźć na to własną odpowiedź.
- 1
- 2
- 3
- »
Napisz komentarz