Olsztyn powiedział „stop” fali hejtu
Za organizację przedsięwzięcia odpowiadał Komitet Obrony Demokracji (KOD). Przypomnijmy, że w lipcu zeszłego roku ruch społeczny opublikował w sieci apel przeciwko fali hejtu w stronę obywateli Ukrainy, która w ostatnim czasie znacznie nasiliła się w naszym kraju.
Do czasu publikacji niniejszego artykułu (10 sierpnia) internetowe wezwanie podpisało ponad 900 osób.

Uzupełnienie postulatów zawartych w apelu stanowiły akcje solidarnościowe, które miały miejsce w niedzielę, 9 sierpnia, w 20 miastach w całej Polsce, w tym również w Olsztynie.
Niebiesko-żółte flagi i mocne słowa przed ratuszem
O godz. 18 przed ratuszem zebrało się kilkadziesiąt osób, w tym przedstawiciele Ukrainy, ubrani w dedykowane koszulki i dzierżący w dłoniach niebiesko-żółte flagi. Nie zabrakło też reprezentantów lokalnego środowiska politycznego.

W manifestacji uczestniczyli m.in.: senator, Ewa Kaliszuk, przewodniczący Rady Miasta Olsztyna, Łukasz Łukaszewski, miejscy radni z ramienia Koalicji Obywatelskiej: Ewa Zakrzewska, Marcin Galibarczyk czy Marta Kamińska a także nominaci Nowej Lewicy. W geście solidarności z Ukrainą przed ratuszem zjawili się także przedstawiciele kultury i promocji, w tym: dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury w Olsztynie, Mariusz Sieniewicz, aktorka związana z teatrem im. Stefana Jaracza, Irena Telesz-Burczyk czy dyrektorka biura Stowarzyszenia Szlaku Świętej Warmii, Jolanta Wiszniewska.

Miejska radna, Ewa Zakrzewska

Od lewej: dyrektorka biura Stowarzyszenia Szlaku Świętej Warmii, Jolanta Wiszniewska i aktorka związana z teatrem im. Stefana Jaracza, Irena Telesz-Burczyk
Spotkanie, zorganizowane pod hasłem „Nie bądź obojętny – to nasza wspólna sprawa”, miało na celu okazanie wsparcia osobom, które z powodu narodowości ukraińskiej, doświadczają w Polsce hejtu czy przemocy.
- Musimy wspierać takie akcje. Musimy wyrazić sprzeciw wobec agresji. I wobec Ukraińców, ale i w ogóle, wobec drugiego człowieka. Wart podkreślenia jest fakt, że trzy dni temu (przyp. red. 6 sierpnia) Senat podjął uchwałę za apelem przeciwdziałania aktom wrogości w Polsce. Jeśli dziś podnosisz rękę na Ukrainkę, Ukraińca, to jutro podniesiesz rękę na matkę, ojca i na Polaka. Agresja rodzi agresję i trzeba się temu przeciwstawiać – mówiła Ewa Kaliszuk, senator RP.

Senator RP, Ewa Kaliszuk
Ataki za język i pochodzenie. „Takie sytuacje są niedopuszczalne”
W ostatnich tygodniach media nagłaśniały kilka historii, potwierdzających, że w Polsce intensywności nabierają nastroje antyukraińskie. Przykład stanowić może chociażby sprawa z Bielska-Białej, gdzie podczas podróży autobusem 54-letni mężczyzna zwyzywał dwie 11-letnie Ukrainki. Nagranie wykonane przez jedną z dziewczynek błyskawicznie obiegło sieć. 54-latek został zatrzymany, a także zwolniony z pracy (mężczyzna zatrudniony był jako kierowca w Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym w Bielsku-Białej).

Sytuacje, w których obywatele Ukrainy zostali zwyzywani, czy nawet pobici, odnotowano w ostatnim czasie również innych miastach w Polsce, m.in. w Łodzi czy Gdańsku.
- Prawie codziennie słychać o nowych sytuacjach, kiedy ktoś został wyzywany albo nawet pobity, tylko i wyłącznie dlatego, że pochodzi z Ukrainy. Takie sytuacje są niedopuszczalne. Nie wyobrażamy sobie, żeby Polska szła w tym kierunku, kraju, w którym prześladowane są mniejszości. Uważamy, że jeśli nie powie się „stop” takiej fali nienawiści, to będzie ona tylko narastać – podkreślała Marta Kamińska z Warmińsko-Mazurskiego KOD.

Miejska radna i przedstawicielka Warmińsko-Mazurskiego KOD, Marta Kamińska
„To, z czym mamy w tej chwili do czynienia, nazywa się rasizm”
Podczas manifestacji w stolicy regionu głos zabrał także założyciel i redaktor naczelny serwisu OKO.press, Piotr Pacewicz. Dziennikarz określił obecną sytuację w Polsce jako „jedno z najpaskudniejszych zaskoczeń”, jakie przyszło mu przeżywać.
- To jest rozpaczliwe wydarzenie. Jedno z najgorszych, najpaskudniejszych zaskoczeń, jakie przeżywam. To, z czym mamy w tej chwili do czynienia, nazywa się rasizm. Można dodać „językowy”, dlatego że znaczna część tych agresywnych reakcji jest w odpowiedzi na to, że ktoś mówi po ukraińsku albo po polsku z ukraińskim zaśpiewem – zwracał uwagę.

Założyciel i redaktor naczelny serwisu OKO.press, Piotr Pacewicz
Na koniec swojego wystąpienia dziennikarz przytoczył słowa zmarłego w 2017 r. publicysty, konstytucjonalisty i obrońcy praw człowieka, Wiktora Osiatyńskiego, że „w konstytucji brakuje jednego prawa, które nie zostało zapisane – prawa do bycia sobą”.

Ważny głos podczas manifestacji. Ofiarami hejtu są również dzieci
Według szacunków w Polsce mieszka obecnie około 1,5 mln osób z Ukrainy. W samym Olsztynie społeczność ukraińska liczy kilka tysięcy osób. Jak pisaliśmy w materiale pt. „„Nie bądź obojętny”. Olsztyn zamanifestuje w geście solidarności z obywatelami Ukrainy”, część z nich coraz wyraźniej mówi o niepokoju związanym z obecną sytuacją. Niektórzy przyznają, że obawiają się nawet używania ojczystego języka w miejscach publicznych. Dlatego, jak podkreślają organizatorzy, tak ważne są gesty solidarności i wsparcia.
- Ukraińcy będą się czuli bezpiecznie, kiedy zobaczą, ile ludzi ich wspiera, że nie wszyscy są nastawieni przeciwko nam. To ważne też dla naszych dzieci. Uważam, że dzieci w szkołach najczęściej doświadczają bullyingu, czyli zastraszania i nękania, oraz ksenofobii - skwitowała Tatiana Revenko, prezes fundacji Dwa Skrzydła UA i współorganizatorka wydarzenia.

Prezes fundacji Dwa Skrzydła UA, Tatiana Revenko
Olsztyńską odsłonę akcji wsparły również: Olsztyński Marsz Równości, stowarzyszenie BORUSSIA, fundacja "Dwa Skrzydła UA" oraz Strajk Kobiet Olsztyn.



Dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury w Olsztynie, Mariusz Sieniewicz (z lewej)



Przewodniczący Rady Miasta Olsztyna, Łukasz Łukaszewski


Miejski radny, Marcin Galibarczyk








Komentarze (5)
Napisz komentarz