Jak relacjonuje Tomasz Jodko w rozmowie z dziennikiem Fakt, miłośnicy szybkiej i niebezpiecznej jazdy zamienili ulicę pod jego warsztatem w tor do nocnych wyścigów samochodowych. Proceder ma trwać od godz. 20:00 do 2:00 w nocy. - Przyjeżdżają Porsche, Mustangi, BMW i sportowe motocykle, a to nie jest droga do szybkiej jazdy, bo jest dosyć kręta. Driftują, latają bokiem, a jak tylko spadnie śnieg, lądują w rowie - opisuje mieszkaniec Jonkowa. Sportowe auta mają osiągać tu prędkość nawet 200 kilometrów na godzinę.

Rolnicy za opłatą wyciągną auto
Interes zwęszyli także okoliczni rolnicy, którzy za opłatą wyciągają samochody z rowów. Przy ciągnikach zamontowali linki i w ten sposób dorabiają sobie podczas martwego sezonu w pracach polowych. To rozwiązanie tańsze, niż gdyby auto miało zostać wydobyte przez pomoc drogową. - Gdyby przyjechała policja, można wyrwać mandat za stworzenie zagrożenia na drodze. Ci lepiej zorganizowani mają swój samochód, jeepa z wyciągarką, który wydobywa auta z rowu - mówi Tomasz Jodko w rozmowie z Faktem.

Fotoradar-atrapa, ale jak prawdziwy
Mechanik postanowił utrzeć nosa notorycznie łamiącym przepisy kierowcom. Na palu przy drodze zamontował własnoręcznie stworzoną atrapę fotoradaru. Wykonał ją z silnika ze starego auta, a w miejscu tłoków zamontował żarówki. Jak opowiedział Faktowi, rozwiązanie to zadziałało tylko tymczasowo. Kierowcy z początku zwalniali do 20 kilometrów na godzinę, ale gdy zorientowali się, że fotoradar jest imitacją, znów wrócili do dawnych nawyków.


Warto dodać, że mieszkańcy Gutkowa od lat walczą o montaż progów zwalniających w tym miejscu. Gmina ma jednak nie reagować na prośby mieszkańców, a nielegalne wyścigi wciąż się tu regularnie odbywają.








Komentarze (2)
Napisz komentarz