Obecnie Miejskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej jest spółką miejską. Zakład wymaga jednak inwestycji. MPEC potrzebuje pieniędzy m.in. na wymianę ciepłociągów, wymianę starych kotłów i instalacje niezbędne do spełnienia wymagań ochrony środowiska. Spółka chce także korzystać z środków unijnych, a na to potrzebny jest wkład własny.
- Musimy szukać środków zewnętrznych, bo inaczej za dwa, trzy lata wartość przedsiębiorstwa będzie znikoma i ktoś może je przejąć za niewielkie pieniądze - wyjaśnia prezes Bogusław Szwedowicz.
W 2004 roku ratusz rozmawiał o sprzedaży MPEC-u spółce Praterm, jednak pomysł zablokowali wtedy radni. Tym razem spółka ma zostać sprywatyzowana, ale tylko częściowo. - Nasz projekt zakłada zmianę struktury kapitałowej. Zaproponowałem, żeby przekształcić MPEC w spółkę akcyjną. Podstawowym warunkiem jest zachowanie pakietu 51 proc. akcji w rękach gminy. Na to muszą zgodzić się radni. Chcemy, by miasto kontrolowało spółkę - mówi Szwedowicz. Z wyliczeń zarządu wynika, że dzięki takiemu sposobowi prywatyzacji można pozyskać ok. 36 mln zł.
MPEC chce szukać tzw. inwestorów biernych. Mogą to być np. fundusze emerytalne. - Takie rozwiązanie sprawdziło się w Tarnowie - mówi prezes MPEC. - Liczymy, że zgłoszą się firmy, które planują długofalowo. Na razie zyskiem byłoby produkowanie energii elektrycznej i biomasy. W perspektywie, po uwolnieniu cen możliwy będzie także zarobek na sprzedaży ciepła.
Na zmiany musi zgodzić się jeszcze rada miasta. - Cieszy mnie, że zarząd firmy i prezes proponują nowe rozwiązania, bo uważam, że spółka może działać efektywniej - mówi Łukasz Łukaszewski, przewodniczący komisji gospodarki komunalnej. - Na pewno przyjrzymy się temu rozwiązaniu na posiedzeniach komisji.
Obecnie wartość spółki została wyceniona na 53 mln zł, zatrudnia ona 310 pracowników. Przeciętnie każdy z nich może dostać 27 tys. zł w akcjach. Szwedowicz twierdzi, że przekształcenia nie będą wiązały się ze zwolnieniami.
Wiceprezydent Tomasz Głażewski, odpowiedzialny za spółki miejskie: - Dobrze, że zarząd przedstawił swoją propozycję, bo jeśli firma chce się rozwijać, potrzebne są zmiany. Moim zdaniem tak ważna spółka musi być pod kontrolą miasta. Nie jesteśmy np. w stanie przewidzieć, czy nastąpi uwolnienie cen ciepła.
Prace nad tym projektem trwały cztery miesiące. Z harmonogramu przekazanego prezydentowi miasta i radnym wynika, że prywatyzacja może się odbyć za rok. - Nie da się od tego uciec. Skutkiem zwlekania może być szybka prywatyzacja upadającego zakładu. Potem nowy właściciel będzie mógł dyktować warunki - przekonuje Szwedowcz.
Komentarze (0)
Napisz komentarz