Stylowe sklepy wracają na Stare Miasto

Powoli, troszkę po partyzancku, przedsiębiorcy, dla których firma to nie tylko interes, ale i pasja, wracają na Starówkę. Tyle że niełatwo ich znaleźć, bo najbardziej eksponowane punkty są już zajęte przez banki.

Mimo że miejsca z klimatem nie przynoszą takich zysków jak oddziały firm finansowych, na szczęście ciągle nie brakuje pasjonatów gotowych zainwestować w ciekawy sklep czy kawiarenkę. Niestety, muszą się zadowolić gorszymi miejscami, za to z niższym czynszem. Dlatego czasem trudno do nich trafić. Wielu turystów, a nawet olsztynian nie wie o tym, że w ostatnich kilku miesiącach powstało w Olsztynie parę miejsc naprawdę godnych uwagi. Najmłodszy jest mały sklepik z kawiarenką DekoRama przy ul. Mochnackiego, który dopiero w piątek został oficjalnie otwarty. Miejsce, gdzie jeszcze niedawno był bar z hamburgerami, zmieniło się w salonik prawdziwej damy. Klimat tworzą stylowe meble, bibeloty, grube zasłony, żyrandole - niemal każda rzecz jest wyszperana na pchlim targu. Na starych rzeźbionych kredensach poustawiane są drobiazgi, które można kupić: posrebrzane puzderka, gliniane doniczki, kubki, filiżanki. Większość z nich kosztuje od kilkunastu do kilkudziesięciu złotych, najdroższa jest lampa za pół tysiąca zł. - To najnowszy model Rosenthala - zachwala Ewelina Kap, kelnerka DekoRama. Tak kelnerka, bo można tu przyjść także na kawę (od 5 do 13 zł) i kawałek domowego ciasta. - W przyszłości będzie też piwo i wino, ale nie chcemy, by to miejsce zmieniło się w pub - opowiada Edyta Królikowska, właścicielka kawiarni. - Będzie można się tu umówić na randkę czy na plotki, a przy okazji kupić sobie coś ładnego. Na pierwszym piętrze kamienicy przy ul. Staromiejskiej 14 znajduje się kolejne magiczne miejsce - galeria Nova Art. Jej właścicielka Magdalena Jakubowska od dawna marzyła o własnej galerii. Otworzyła ją we wrześniu. - Niestety, nie jest to łatwy kawałek chleba. Czynsze są tu bardzo wysokie, a nie możemy konkurować z bankami, więc zostaje lokalizacja na uboczu - mówi Jakubowska. - To bardziej hobby niż interes, na pewno jaguara za zyski sobie nie kupię. Jednak ludzie wciąż próbują, choć na dziesięć pomysłów udaje się jeden. Na Starówce powinny być miejsca z duszą: galerie, antykwariaty, sklepy ze sztuką, nie tylko tą z najwyższej półki. W Nova Art są obrazy, grafiki, rzeźby, a nawet oryginalna biżuteria. Oprócz awangardowych płócien, są też tradycyjne kwiaty i pejzaże, oraz sporo prac twórców z Warmii i Mazur. Ceny są różne, można coś wybrać za 200-300 zł, są i przedmioty droższe. Wiejskie Klimaty - sklep ze zdrową żywnością od rolników z Warmii i Mazur, świetnie by pasował do olsztyńskiej Starówki. Słoik dżemu z leśnych owoców, grzybki czy ogórki w marynacie przyrządzone przez wiejską gospodynię, swojski ser, kiełbasa czy ciasto chętnie kupują turyści mimo że sklepik mieści się na ul. Curie-Skłodowskiej i przyjezdnym niełatwo tam trafić. Jest otwarty od sierpnia. - Chcieliśmy działać na Targu Rybnym ale nie było odpowiedniego miejsca, i ceny wynajmu okazały się za wysokie - tłumaczy Piotr Cimaszkiewicz, właściciel sieci. - Starówka powinna być właśnie dla pubów, restauracji i takich niezwyczajnych sklepów jak nasz. Zwykłe sklepy czy banki lepiej pasują do centrów handlowych.

Komentarze (0)

Dodaj swój komentarz

Meble stylowe