Do sytuacji doszło pod koniec lipca br. Jednak jak twierdzą przedstawiciele Przystanku Zatoka z podobnymi obrazkami mierzą się każdego dnia. - Dzieci, jak to dzieci. Psocą, brudzą - jednym słowem - poznają świat. Ale nie o dzieci tu chodzi, ale o ich rodziców. Co z tym robią po zakończeniu posiłku. Dziś po raz kolejny - nic. Wstają i wychodzą – czytamy w mediach społecznościowych restauracji.
Post wywołał poruszenie wśród internautów. „Obrzydlistwo”, „dramat”, „syf”, „prosiaki” - nie przebierano w słowach. Wiele osób podkreśliło, że stolik powinni posprzątać rodzice. Restauratorom zaproponowano natomiast, aby wprowadzili dodatkową opłatę albo zakaz wstępu dzieciom. - Zjadłbym coś w knajpie w Olsztynie lub okolicy gdzie jest zakaz wjazdu dla bombelków – stwierdził jeden z komentujących.
Wśród uczestników dyskusji pojawił się wątek narodowościowy. Według jednej z internautek Japończycy nie pozwoliliby sobie na zostawienie nieładu – zarówno po wizycie w restauracji jak i noclegu w hotelu. Według innej takie obrazki jak w Sile to norma w brytyjskich lokalach. - Może mieliście gości z Wysp z taką etyką i luzackim podejściem do życia – stwierdziła.







Komentarze (124)
Napisz komentarzTeż jestem matką i korzystam z dzieckiem z restauracji i wiadomo jak to dziecko, zdarza mu się nabrudzić. Pytanie tylko gdzie są rodzice!? Co Ci obecni "modni" i roszczeniowi rodzice wynieśli ze swoich domów rodzinnych? A w swoich domach też mają taki "syf", nie sprzątają po swoich dzieciach i nie uczą ich porządku, nie tłumaczą, że zawsze należy po sobie posprzątać?
No cóż przykład idzie z góry ...
Nie raz człowiek chciał miło w towarzystwie spędzić czas w restauracji odpocząć porozmawiać . Lecz często też była to nie przyjemność a męczarnia i szybka ewakuacja, przez rozwcieczinego bombelka daracego jape a maDka jak zwykle roszczeniowa zero reakcji .Niedaj boże zwrócić takiej uwagę.
nie przemawia jak kasa.
- «
- 1
- 2
- 3
Napisz komentarz