Co właściwie psuje włosy latem
Latem nasze włosy dostają z trzech stron naraz. Słońce, dokładnie to samo UV, które rumieni skórę, osłabia ich strukturę i wypłukuje kolor, zwłaszcza z włosów farbowanych. Do tego dochodzi woda: sól z kąpieli w morzu albo minerały i glony z jeziora osadzają się na pasmach, a chlor z basenu przesusza je i potrafi dać blond włosom zielonkawy odcień. Na koniec gorące powietrze, wiatr i suszarka na pełnej mocy, które dobijają to, co zostało. Brzmi jak spisek, ale to po prostu lipiec.
Garść nawyków, które robią różnicę
Najważniejszy jest jeden odruch: spłukuj włosy czystą wodą zaraz po wyjściu z jeziora czy basenu, zanim sól i chlor zdążą wyschnąć na pasmach. Przed samą kąpielą warto je nawet lekko zwilżyć, bo nasączone czystą wodą mniej chłoną to, co pływa dookoła. W ciągu dnia osłoni je zwykły kapelusz albo chusta, a dobre serum czy odżywka bez spłukiwania zadziała na włosy trochę jak filtr na skórę.

Wieczorem postaw na nawilżanie i regenerację zamiast agresywnego mycia. Maska raz czy dwa razy w tygodniu odbuduje to, co słońce rozmontowało, a odżywka pod prysznicem ułatwi rozczesywanie bez wyrywania. Jeśli nie wiesz, czym konkretnie się wspomóc, dobrym punktem startu są kosmetyki do włosów na lato, bo łatwo dobrać je do tego, czy walczysz głównie z suchością, z puszeniem, czy z wypłukanym kolorem.
Najlepiej myśleć o tym, zanim się zacznie
Z włosami jest jak z filtrem przeciwsłonecznym: dużo prościej zapobiegać niż potem ratować. Kilka sekund na spłukanie po kąpieli, kapelusz w plecaku i maska raz w tygodniu wystarczą, żeby we wrześniu nie trzeba było iść do fryzjera po radykalne skrócenie. Wakacje mają zostać w głowie i na zdjęciach, a niekoniecznie na końcówkach włosów.










Komentarze (0)
Dodaj swój komentarz