Sarny zagryzane przez psy

Biegający ''luzem'' pies to - szczególnie zimą - śmiertelny wróg sarny. Od początku grudnia w lasach otaczających Olsztyn jak i w samym mieście znaleziono kilka saren, które zostały zagryzione przez psy.

Dywity koło Olsztyna. To właśnie tutaj na skraju lasu leśniczy z Nadleśnictwa Olsztyn znalazł kilka dni temu pogryzioną przez psy sarnę. Zwierzę było w stanie agonalnym. Obficie krwawiło. Nie udało się go uratować.


- To niestety smutny, ale i odwieczny problem. W pobliżu siedzib ludzkich, każdej zimy znajdujemy zabitą przez psy zwierzynę –
mówi Janusz Jeznach, nadleśniczy położonego w sąsiedztwie stolicy Warmii i Mazur Nadleśnictwa Nowe Ramuki. - Ofiarami psów padają przede wszystkim sarny, ale już dwa biegające luzem psy potrafią śmiertelnie zagonić nawet jelenia.

Tej zimy na Warmii i Mazurach spadło bardzo dużo śniegu. I to również ma wpływ na coraz częstsze przypadki ataków psów na sarny. Sarna na swoich cienkich nogach zapada się głęboko w śnieg. Nie jest w stanie uciec przed atakującym ją psem. Swoje robią też wahania temperatur. Atak mrozu, odwilż, znów mróz, a po niej odwilż – w efekcie powstaje skorupa śnieżna tak twarda, że może nawet kaleczyć kończyny sarny. Zapach krwi dodatkowo przyciąga wałęsające się po lesie psy.

O tym, że skala problemu jest duża najlepiej świadczy fakt, że zagryzione przez psy sarny tej zimy znaleziono już nawet w Olsztynie. Jedno częściowo zjedzone przez psy zwierzę leżało obok torów kolejowych. Drugą, znaleziono przy ścieżce spacerowej otaczającej jezioro położone niemal w centrum miasta. Adam Siemakowicz, inspektor straży leśnej z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Olsztynie przypomina, że osoba, który wyprowadza psa na spacer do lasu musi trzymać go na smyczy.

- Za puszczenie psa luzem grozi mandat do 500 złotych lub sprawa przed sądem, który może nałożyć nawet 5 tys. zł grzywny - wyjaśnia Adam Siemakowicz. - Jeżeli pies zabije zwierzynę, to jego właściciel popełnia przestępstwo zagrożone karą nawet pięciu lat więzienia.

Apel w sprawie ochrony zwierzyny leśnej wystosował do myśliwych również Warmińsko-Mazurski Wojewódzki Lekarz Weterynarii. Apeluje on o odwołanie zbiorowych polowań w lasach naszego regionu. Jak twierdzi powodem jego apelu są liczne sygnały o głodnej i wyczerpanej zwierzynie leśnej. Ze względów humanitarnych powinno się tej zimy zminimalizować liczbę polowań. Mogą one nadmiernie wyczerpać zwierzęta, a ponadto zwiększają ryzyko ranienia się zwierzyny o twardą pokrywę śnieżną tworzącą się w lasach Warmii i Mazur.

Źródło: Adam Pietrzak, rzecznik RDLP w Olsztynie/własne

Komentarze (4)

Dodaj swój komentarz

  • Marek Sajdak 2012-02-23 00:50:16 83.242.*.*
    Z Olsztyna przeprowadziłem się do Dąbrowy Górniczej-za pracą. Na szczęście tu też są rozległe lasy - coraz bardziej zdrowe(unijne ograniczenia emisji znieczyszczeń)i coraz więcej jest zwieżyny płowej.Tutejsze związki łowieckie, to zapaleńcy, głównie dbają, o leśne pogłowie zwieżąt - latem i zimą. Decyzja o odsztrzale jednej, chorej lub kalekiei sztuki zapada na zebranu członków koła w sposób burzliwy, i nie zawsze jest na tak.Natomiast problem z psami jest ten sam, pożucone w lesie w okresie wakacyjnym - dziczeją, tworzą rozbudowane watachy, nie lękające się ludzi uzbrojone w swą psią pewność siebie, wyzbyte wiczej ostrożności - czyniły duże szkody w pogłowiu zwierzyny płowej.Do momętu gdy powołano za specjalną szybko uchwloną ustawą - rakaży. Każdy bezrobotny z samochdem za nie złą kase dostawał tzw. kilometry, sprzęt i szybkie przeszkolenie, otwierał firme i problem dzikich psów znikł(płacono za paliwo i za odłowioną sztukę przprowadzoną do schroniska) Kasa bytła taka że psy zostały wyłapane co do sztuki. Następnie pracownicy schronisk, razem z policją odszukiwali właścicieli psow i nie jeden z nich brał grubą pożyczkę na spłatę akcji rakaży. Tyle porady dla mojego umiłowanego Olsztyna i warmińsko mazurskiego. Pozdrawiwam. herrmann_13@tlen.pl
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 0 0
  • SARNY 2011-02-01 06:41:35 93.206.*.*
    Ja uwazam ze te walesajce sie psy powinno sie zastrzelic,w niemczech tak jest,jest zabronione zeby psy lataly po lesie.Jak myslywy zobaczy takiego psa to ma prawo go natychmiast zastrzelic
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 0 0
  • włóczykij 2011-01-29 21:29:43 178.235.*.*
    smycz smyczą, ale jeżeli ktoś nie potrafi upilnować psa niech zminimalizuje ryzyko kupując kaganiec, a z drugiej strony gdyby myśliwi naprawdę strzelali do szwędających się psów właściciele szybko by się nauczyli trzymać psy w zagrodach.
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 0 0
  • benoo 2011-01-12 19:27:27 88.156.*.*
    Kundle bez smyczy,powystrzelać.
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 0 0