Kosić czy zostawić naturze?
Temat koszenia terenów zielonych od lat budzi emocje wśród mieszkańców. Zwolennicy rzadszej ingerencji w roślinność podkreślają przede wszystkim korzyści płynące dla środowiska.
Z kolei osoby preferujące regularnie koszone trawniki zwracają uwagę na względy praktyczne. W ich ocenie wysokie trawy mogę ograniczać komfort korzystania z terenów rekreacyjnych. Co więcej, część rodziców czy właścicieli czworonogów obawia się obecności kleszczy ogólnodostępnych przestrzeniach miejskich.
Trawniki jako magazyn wody i schronienie dla wielu gatunków
Warto pamiętać, że koszenie terenów zielonych wykracza poza wspomniane wyżej kwestie. Jak wynika z zaleceń rządu, dane przestrzenie stanowią elementy tzw. małej retencji, czyli działań służących zatrzymywaniu i gromadzeniu wody opadowej w krajobrazie.
To szczególnie istotne w dobie zmian klimatycznych, coraz częstszych okresów suszy czy gwałtownych opadów deszczu. Rozwój miast i postępujące uszczelnianie powierzchni, sprawiają, że znaczna część deszczówki trafia bezpośrednio do kanalizacji, zamiast zasilać glebę. Tereny zielone mogą częściowo ograniczać ten problem, pomagając w zatrzymaniu wody i poprawiając lokalny mikroklimat.
Co istotne, wyższa roślinność pełni również funkcję schronienia dla niektórych ptaków i wielu gatunków owadów i pajęczaków – nie tylko kleszczy.
Miasto ma już plan na ten sezon. Olsztyn przeznaczy ok. 5,5 mln zł na koszenie
Niezależnie od toczącej się dyskusji, Olsztyn ma już przygotowany harmonogram prac. W tegorocznym sezonie na terenach pozostających w zarządzaniu miasta. W tegorocznym sezonie zaplanowano trzy koszenia.
Każdy cykl, obejmujący również pielęgnację zieleni, to wydatek rzędu ok. 1 850 000 zł. Utrzymanie miejskich terenów zielonych stanowi więc jeden z istotnych elementów budżetu.
Czytaj również:










Komentarze (0)
Dodaj swój komentarz