Piotr Tyszkiewicz Dorotowo 3 E: Dotrzymałem słowa danego widzom TVP Olsztyn

Idąc do studia TVP Olsztyn dnia 26.06.2016 r. nigdy nie spodziewałem się, że wyląduję aż w Islandii...

Jednak już po programie Opinie musiałem brać pod uwagę wyprawę na tę wyspę, ponieważ w piłce nożnej wszystko jest możliwe, a przecież bardzo spontanicznie obiecałem widzom TVP Olsztyn, że polecę do Islandii, jeżeli ta pokona Anglię i awansuje do ćwierćfinału ME we Francji. I... wygrała! Chociaż do dzisiaj mnie się to w głowie nie mieści, to naprawdę Islandia wygrała z Anglią 2:1!!!

Od tego czasu pilnie obserwowałem i pogodę w Reykjaviku, i loty do Keflaviku.

No i znalazłem dogodny termin na początku września i... dotrzymałem słowa danego widzom TVP Olsztyn- Odwiedziłem Islandię i przynajmniej spróbowałem odpowiedzieć sobie na pytanie- Jak oni to robią?!

Jak kraj wielkości 1/ 3 Polski i o liczbie ludności na poziomie Olsztyna i okolic, z trudnymi warunkami klimatycznymi awansował podobnie jak reprezentacja Polski do ćwierćfinału ME?

Dzięki trenerowi Akademii Lecha Poznań Rafałowi Ulatowskiemu mogłem zapoznać się z pracą i koncepcją szkolenia klubu Breidablik z miasta Kopavogur, czyli z Zatoki Młodych Fok, miasteczka niespełna … trzydziestotysięcznego. To właśnie Breidablik wychował przez ostanie 7 lat aż 19 zawodników, którzy grają w ligach w Europie. Tacy zawodnicy jak Sverrir Ingi Ingason z Lokeren, Johann Berg Gudmundsson z FC Burnley, Alfred Finnbogason z FC Augsburg, czy znany wszystkim Gylfi Sigurdsoon ze Swansea City i wielu innych są wychowankami tego klubu! Co takiego kryje się za koncepcją szkolenia klubu Breidablik?

To pytanie zadałem dyrektorowi klubu Breidablik Eysteinnowi Petur Larussonowi oraz trenerowi Ulfarowi Hinrikssonowi, którzy przybliżyli mnie klub z miasta Kopavogur i islandzki futbol.

W Islandii gra w piłkę nożną ponad dwadzieścia trzy tysiące zarejestrowanych piłkarzy (ponad szesnaście tysięcy mężczyzn), co daje ponad 7% społeczeństwa...

Wszystkie kluby w Islandii są klubami amatorskimi, w których tylko jednostki są na nazwijmy to profesjonalnych kontraktach, pozwalających wyżyć z gry w piłkę nożną. Zdecydowana większość piłkarzy łączy naukę, pracę z grą w piłkę nożną.

Profesjonalne są tylko kadry trenerskie... Islandczycy postawili na szkolenie trenerów i tutaj, uwaga, mają trenerów z licencją UEFA już około 800 i należy przyznać, że działania federacji islandzkiej mające na celu zwiększenie wykwalifikowanych kadr są jednym z filarów sukcesu Islandii na ME we Francji.Licencje trenerskie nie są drogie.

Obserwowałem trzy mecze różnych kategorii wiekowych i pięć treningów i muszę powiedzieć, że jakość pracy szkoleniowej jest po prostu dobra. Nie widać improwizacji i braku wiedzy- solidna robota kompetentnych ludzi.

W Islandii jest około 90 klubów. Większość klubów jest wielosekcyjna i proszę wierzyć, że tam czuć sportowy action!

Sezon w Islandii jest najkrótszy w Europie i trwa 5 miesięcy!

Miesiąc wrzesień był dla mnie ostatnim dzwonkiem, aby zobaczyć treningi i mecze na naturalnej murawie w 2016 roku.

Zimą treningi i turnieje odbywają się w halach- ponad dziesięciu z niemal pełnowymiarowym lub pełnowymiarowym boiskiem- i na dziewiętnastu sztucznych pełnowymiarowych boiskach. Dzieci kopią piłkę także na ponad 130 orlikach.

Islandczycy nie mają piłkarskich akademii...

Koncepcja szkolenia jaką przedstawił dla mnie trener Ulfar  Hinriksson jest dostosowana do warunków klimatycznych i ekonomicznych klubu oraz mentalnych zawodników. Breidablik, jak i pozostałe kluby kooperuje ze szkołami w celu prawidłowego rozwoju fizycznego podopiecznych.

Pijąc w hotelu prosto z kranu wspaniałą zimną wodę, jedząc na Starym Mieście w Reykjaviku islandzkie specjały- puffina (maskonur) i wspaniałą jagnięcinę dalej zastanawiałem się jak oni to robią, że reprezentacja kraju, w którym przerwa w rozgrywkach trwa aż siedem miesięcy i jest najdłuższa w Europie, gdzie jak mocno wieje to wiatr zrywa wełnę z owiec i przerabia ją na swetry ogrywa na ME Anglię?

W centrum Dymiącej Zatoki- blisko pięknej Katedry Hallgrimskirkja- jeszcze raz zerknąłem na skład Islandii podczas meczu o ćwierćfinał z Anglią. Tak, to dzięki tym zawodnikom Islandia stała się mnie bliższa:

Islandia: Hannes Halldorsson - Birkir Saevarsson, Kari Arnason, Ragnar Sigurdsson, Ari Skulason - Johann Gudmundsson, Aron Gunnarsson, Gylfi Sigurdsson, Birkir Bjarnason - Jon Dadi Boedvarsson (89. Arnor Ingvi Traustason), Kolbeinn Sigthorsson (77. Elmar Bjarnason).

Bramki: 1:0 Wayne Rooney (4-karny), 1:1 Ragnar Sigurdsson (6), 1:2 Kolbeinn Sigthorsson (18).

Muszę przyznać, że Islandia mnie zauroczyła nie tylko piłkarsko. Zobaczyłem Golden Cirkle z jednym z najpiękniejszych na świecie wodospadów Gullfooss. Zasmakowałem term na Blue Lagoon. Odwiedziłem Pingvellin- miejsce ważne dla historii Islandii. W tym miejscu w 930 roku po raz pierwszy zebrał się islandzki parlament Althing, który jest jedną z najstarszych instytucji parlamentarnych świata. Dowiedziałem się, ze stoję na styku płyt tektonicznych północnoamerykańskiej i euroazjatyckiej. To dzięki pracy tych płyt poznaliśmy w 2010 roku słynny wulkan Eyjafjallajokull. Mój serdeczny kolega redaktor Gazety Olsztyńskiej Zbyszek Szymula zainspirował mnie, abym nauczył się wymawiać nazwę tego wulkanu i mimo starań, sam nie wiem do końca, czy nauczyłem się poprawnie? Na wymowie Eyjafjallajokull połamało sobie języki wielu poliglotów z całego świata podczas erupcji tego wulkanu w 2010 roku, ale brzmi to po polsku chyba tak: Ejjafajahdlajołkudl:) Chociaż miałem wrażenie, że Islandczycy Eyjafjallajokull wymawiają połykając połowę liter. No i przeżyłem kilka wybuchów Geysir.

Można by tak długo i o kucach islandzkich, i o hodowli owiec, których jest tam więcej niż ludzi, i o tym, że Islandia jest największym hodowcą bananów w Europie! No i o słynnych nazwiskach zakończonych na sson...

Właśnie! Przyjaciele z Breidablik skontaktowali mnie z napastnikiem Patrykiem Hryniewickim rocznik 2000, który już zadebiutował na zapleczu islandzkiej najwyżej ligi Pepsi- Deildin w zespole Leiknir Reykjavik.

O tyle było to niezwykłe spotkanie, że Patryk pochodzi ze Starych Juch, a ja... byłem u zawodnika Pawła Sobolewskiego, tuż przed wylotem do Islandii, właśnie w Starych Juchach i jedliśmy z Sobolkiem pierogi z jagodami w barze Pod Gruszą:) Świat jest mały...

Ale jak trzystutysięczny naród wygenerował zespół, który awansował do pierwszej ósemki ME w futbolu?! Lecąc do Islandii powiedziałem sobie, że poszukam odpowiedzi na to pytanie. I mimo że nie jest to kraj, w którym można żyć tylko z futbolu, mimo że nie ma tam futbolowych akademii i szkół mistrzostwa sportowego, ani szkół o profilu futbolowym, mimo że koncepcja szkolenia jak to się kolokwialnie mówi „nie powala” i warunki klimatyczne nie sprzyjają rozwojowi futbolu, to jest tam coś czego brakuje nie tylko w Stomilu Olsztyn. I to właśnie „to coś” powoduje, że ten mały, ale dumny naród zrobił wynik, o którym pięciokrotnie większa społeczność Warmii i Mazur może, póki co, tylko pomarzyć... Przypomnę, że podczas ME we Francji nie mieliśmy ani jednego „regionalnego” reprezentanta Polski! I to mimo szkół o profilu futbolowym etc. etc. etc.

„To coś” to normalność. Islandię zapamiętam jako uroczy kraj. Kraj serdecznych, otwartych ludzi, który stworzył mimo różnych przeciwieństw optymalne warunki do rozwoju futbolu i to samo w sobie jest godne szacunku!

Wyjazd do Islandii wzmocnił moje przekonanie, że... można.

Pośrednik transakcyjny,

footballidea.pl Doszkalanie Indywidualne dla Talentów na bazie własnego programu i boiska w Dorotowie.
mail:
biuro@piotrtyszkiewiczteam.pl
tel. 609 184 000
http://footballidea.pl/pracuj-z-teamem,13.html

Komentarze (0)

Dodaj swój komentarz