AKTUALIZACJA (piątek, 21 sierpnia, godz. 11:41)
Otrzymaliśmy odpowiedź od organizatora Olsztyn Green Festival. Jak się okazało, za przygotowanie imprezy nie odpowiada Grupa Agora, a jedna ze spółek należących do podmiotu – Wyborcza Sp. z.o.o.
Do zarzutów lokalnych przedsiębiorców odniósł się dyrektor festiwalu, Jacek Zmiczerewski, podkreślając, że organizatorowi zależało na tym, aby lokalni przedsiębiorcy „mogli szeroko uczestniczyć w wydarzeniu i prowadzić swoją działalność”.
- Tak jak w poprzednich latach, za pośrednictwem OSiR oraz bezpośrednio przekazaliśmy przedsiębiorcom informacje dotyczące organizacji festiwalu, planowanych plac montażowych, zasad funkcjonowania terenu oraz zamknięcia plaży w dniach 12-17 sierpnia włącznie – tłumaczy Zmiczerewski i kontynuuje: Każdemu z podmiotów (z wyjątkiem food trucków, którym zaproponowaliśmy naszą festiwalową ofertę) prowadzących działalność na terenie CRS Ukiel zaproponowaliśmy również możliwość bezpłatnego udziału w festiwalu i prowadzenia działalności w ramach wydarzenia.
Dyrektor przedsięwzięcia zaznacza, że obecne na festiwalu „podmioty komercyjne”, czyli m.in. sponsorzy, food trucki, stoiska handlowe, czy inne punkty gastronomiczne, ponoszą opłaty związane z możliwością udziału w imprezie.
- Środki te przeznaczamy m.in. na przygotowanie programu i infrastruktury festiwalu – wyjaśnia.
Zapytaliśmy także, z czego wynikały tegoroczne ograniczenia dotyczące sprzedaży alkoholu i czy dotyczyły wszystkich podmiotów działających na terenie imprezy na takich samych zasadach. Organizator poinformował, iż decyzja podyktowana była wyłącznie uwarunkowaniami prawnymi związanymi z przeprowadzeniem imprezy masowej, a takowe zasady funkcjonowały także w ubiegłym roku.
Dlaczego więc podczas „Greena” można było zakupić wysokoprocentowy alkohol?
- W ramach festiwalu funkcjonowały wydarzenia towarzyszące wyłączone z terenu imprezy masowej. Mogą one funkcjonować przy granicy festiwalu. W takich miejscach jest możliwość sprzedaży alkoholu powyżej 3,5%. Ze względu na specyfikę terenu oraz obowiązująca organizację imprezy masowej nie było możliwości zastosowania takich wyłączeń w miejscach, w których funkcjonowały wskazane lokale – argumentuje Zmiczerewski,
Dyrektor przedsięwzięcia wskazuje także, iż wszelkie informacje dotyczące szeroko pojętej organizacji przekazane zostały przedsiębiorcom bezpośrednio oraz za pośrednictwem OSiR-u.
Redakcja portalu Olsztyn.com.pl poprosiła także o komentarz do zarzutów przedsiębiorców o utrudnianie dostępu do lokali oraz wygrodzeń na terenach użytkowych. Organizator twierdzi, że „ogrodzenia były niezbędne”.
- M.in. do zabezpieczenia terenu imprezy, kontroli dostępu do strefy biletowanej oraz rozdzielenia ruchu uczestników festiwalu od ruchu pozostałych osób. Na całym terenie wydarzenia zastosowaliśmy ogrodzenia o jednolitym standardzie i wysokości. W przypadku Skweru Kapitańska zapewniliśmy dojście do lokalu zgodnie z obowiązującą organizacją terenu i decyzjami administracyjnymi. Kapitańska Beach Club uczestniczył w festiwalu i nie był wygrodzony. Natomiast restauracje znajdujące się przy kapitanacie, zgodnie z ustaleniami z ich najemcami, nie prowadziły działalności podczas festiwalu i zostały odgrodzone – wyjaśnia dyrektor i dodaje - Prace montażowe staraliśmy się prowadzić w sposób możliwie najmniej uciążliwy dla funkcjonujących lokali, mieszkańców i turystów. Z plaży można było korzystać do 11 sierpnia włącznie, a pierwsza plaża w rejonie kapitanatu została ponownie udostępniona 18 sierpnia rano.
Zmiczerewski podkreśla, że Wyborcza Sp. z.o.o. jest otwarta na rozmowę z przedsiębiorcami i zapowiada wdrożenie nowych rozwiązań podczas przyszłorocznej edycji, nad którymi ustalenia już trwają.
- Chcemy tak zaplanować zagospodarowanie terenu i harmonogram prac montażowych, aby lokale działające na terenie CRS Ukiel mogły funkcjonować możliwie długo przed rozpoczęciem festiwalu i możliwie szybko po jego zakończeniu – informuje, zaznaczając, że szczegóły w danej materii mają zostać przedstawione lokalnym biznesmenom wiosną przyszłego roku.
Co ważne, jak wskazuje dyrektor Olsztyn Green Festival, do tej pory (stan na 20 sierpnia 2026 r.) Wyborcza Sp. z.o.o. nie otrzymała formalnych roszczeń ani informacji o wszczęciu postępowań prawnych w związku z opisywaną sytuacją.
* * *
Festiwal ruszył, przedsiębiorcy protestują
W piątek (14 sierpnia) w Olsztynie odbyła się konferencja prasowa z udziałem lokalnych przedsiębiorców, kilkorga mieszkańców oraz przedstawicieli kancelarii prawnej, która podjęła się reprezentowania interesów firm działających nad jeziorem Ukiel. Spotkanie poświęcono tegorocznej edycji Olsztyn Green Festivalu i ograniczeniom, z jakimi - zdaniem przedsiębiorców - muszą mierzyć się podczas wydarzenia.
Cezary Biedulski ze Skweru Kapitańska, a także współwłaściciel nieruchomości, w której mieści się lokal, podkreślał, że przedsiębiorcy nie kwestionują samego festiwalu ani jego atrakcyjności. Problemem ma być sposób organizacji wydarzenia i wpływ infrastruktury festiwalowej na funkcjonowanie punktów gastronomicznych, działających nad Ukielem.
- Istota festiwalu jest naprawdę zjawiskowa, super zorganizowany. Wątpliwości budzi fakt organizacji całych działań, towarzyszących powstaniu wydarzenia, które są często pomijane. Przez całą infrastrukturę festiwalu praktycznie przez cały sierpień (przyp. red. wg relacji uczestników konferencji pierwsze prace rozpoczęły się już w pierwszych dniach sierpnia) plaża jest przeznaczona na organizację tego wydarzenia. W tym czasie przedsiębiorcy mają ograniczoną możliwość działania co wiąże się ze stratami – mówił Biedulski.

Cezary Biedulski
Bezkompromisowy organizator? „My was wygrodzimy”
Przedsiębiorcy, w imieniu których głos zabierał biznesmen ze Skweru Kapitańska, twierdzą również, że w kontaktach dotyczących organizacji festiwalu są odsyłani przez miasto do organizatora, który narzucać ma „twarde zasady”.
- Pojawiają się nawet słowa „to my was wygrodzimy”. Urząd na to nie reaguje – wskazał Biedulski.
Biznesmen przekonywał też, że w tym roku jego firma nie została wcześniej poinformowana o włączeniu użytkowanego przez nią terenu do obszaru związanego z imprezą, zaznaczając, że nie wyrażał zgody na takowe działanie. Decyzja podyktowana była doświadczeniami z lat ubiegłych, kiedy to działalność lokalu w czasie festiwalu nie przyniosła zamierzonych zysków. W związku z sytuacją przedsiębiorca zawiadomił stosowne organy.
- Wydział kryzysowy odpowiedział nam tuż przed imprezą bardzo lapidarnie, że wyłączyli nasz teren z imprezy masowej, ale zagrodzili go. Nie widać reklam, wejścia są nieokreślone Musiałem przeskakiwać przez płot na własną posesję – wspomniał.
Największa kość niezgody – alkohol
Jednym z najważniejszych punktów sporu są zasady sprzedaży alkoholu. Magdalena Łokaj z Kapitańska Beach Club mówiła, że na początku lipca przedsiębiorcy wynajmujący lokale od OSiR-u otrzymali informację o możliwości sprzedaży podczas festiwalu wyłącznie napojów zawierających do 3,5 proc. alkoholu.
Nadmieńmy, że dla lokali działających nad Ukielem jest to istotne ograniczenie. Swego rodzaju „rekompensatą” za poniesione straty ma być obniżenie czynszu na 6 dni.

Magdalena Łokaj
Lokalne biznesy kontra festiwalowe zasady
Zdaniem uczestników konferencji problemem nie jest samo wprowadzenie zasad dotyczących alkoholu, lecz sposób ich zastosowania. Podczas spotkania wskazywano bowiem, iż lokalne firmy zostają ograniczone w działalności, podczas gdy ogólnopolscy wystawcy obecni na wydarzeniu mają mieć większe możliwości sprzedaży.
Przedsiębiorcy podkreślają, że prowadzą działalność sezonową i właśnie miesiące wakacyjne są dla nich kluczowym okresem. Trzy dni festiwalu, przy jednoczesnych ograniczeniach, mają oznaczać dla części z nich realne straty.
Warto dodać, iż koszt rozstawienia stanowiska na terenie festiwalu to ok. 6 tys. zł brutto z doliczeniem kosztów zużycia prądu.
Plaża pełna ludzi, ale nie wszyscy zarabiają
Łokaj zwracała uwagę, że sama obecność tysięcy uczestników festiwalu nie oznacza automatycznie wyższych przychodów dla lokali działających na co dzień przy plaży.
Według przedsiębiorczyni podczas porównywalnych warunków pogodowych obroty w "zwykły" weekend mogą być nawet dwukrotnie wyższe niż podczas festiwalowego. W tym roku chce to dokładnie sprawdzić, dlatego jej lokal pozostaje otwarty.
Zebrane dane mają pokazać, jaki rzeczywiście wpływ na działalność firmy mają ograniczenia wprowadzone podczas tegorocznego wydarzenia.
Nie wszystkie lokale zdecydowały się jednak na otwarcie. Jak informowano podczas konferencji, część najemców uznała, że przy obowiązujących zasadach i kosztach prowadzenie działalności w czasie festiwalu jest nieopłacalne.

Milion złotych na promocję festiwalu, a przedsiębiorcy liczą straty
Przedsiębiorcy mają również pretensje do władz Olsztyna o brak wystarczającego wsparcia.
- Ze wspólniczką próbowałyśmy rozmawiać z prezydentem, poszłyśmy po wsparcie, ale mam wrażenie, że jeśli chodzi o Green Festival, wszyscy nabierają wody w usta – relacjonowała Łokaj.
Warto dodać, że miasto od lat wydaje pokaźne sumy na promocję Olsztyna poprzez wydarzenie.
W latach 2024 i 2025 na ten cel przeznaczano po 500 tys. zł. Teraz zakontraktowano natomiast kolejne dwie edycje wydarzenia – na lata 2026-2027. Wartość zamówienia wynosi 813 008,13 zł netto, czyli około 1 mln zł brutto.
„ Kiedy przychodzi okres żniw, masz śmietankę oddać innym”
Przedsiębiorcy podkreślają, że skoro Olsztyn finansowo angażuje się w festiwal, oczekiwaliby jednocześnie większego uwzględnienia interesów firm, które przez cały sezon prowadzą działalność na miejskich terenach.
- Z ogromnym przerażeniem słucham relacji. Uważam, że przedsiębiorcy są bardzo stygmatyzowani. Kiedy przychodzi okres żniw, masz śmietankę oddać innym. Jestem tutaj, że w dość szerokim gronie moich znajomych ta sytuacja wzbudziła oburzenie, a także podejrzenia. Plaża miejska zawsze była dostępna dla mieszkańców – mówił były olsztyński przedsiębiorca, Piotr Czuryłło.

Piotr Czuryłło
Będzie pozew przeciwko miastu i organizatorowi?
W piątkowej konferencji uczestniczyli również przedstawiciele kancelarii Andros Gawryluk Parciak, która podjęła się ochrony praw przedsiębiorców.
Prawnicy zapowiadają działania nie tylko związane z obecną sytuacją, ale również zmierzające do wypracowania rozwiązań na przyszłość. W ich ocenie duże wydarzenie wspierane przez miasto nie powinno odbywać się kosztem lokalnych firm.
Jak zapowiedziała Magdalena Łokaj, rozważane jest skierowanie pozwu zarówno przeciwko miastu, jak i organizatorowi wydarzenia.

Adwokat Marek Gawryluk
Przedsiębiorcy chcą najpierw zebrać dokumentację dotyczącą wpływu ograniczeń na ich działalność. W tym celu część lokali pozostaje otwarta podczas festiwalu, a ich właściciele zamierzają porównywać wyniki z wcześniejszymi okresami.
Nie wykluczają protestu. Chcą jasnych zasad na przyszłość
Jak podkreślają, chodzi nie tylko o tegoroczne straty. Jednym z ich postulatów jest ustalenie jasnych zasad współpracy przy kolejnych edycjach wydarzenia.
Pojawiła się również propozycja przesunięcia Olsztyn Green Festivalu na pierwszy weekend września. Zdaniem przedsiębiorców pozwoliłoby to ograniczyć konflikt z najważniejszym dla nich okresem sezonu wakacyjnego.

Krzysztof Bykowski, współzarządzający Skwerem Kapitańska
Biznesmeni nie wykluczają również protestu. Podkreślają, że zależy im na rozwoju festiwalu, ale jednocześnie oczekują, że wydarzenie będzie wspierało lokalną gospodarkę, zamiast ograniczać możliwości firm działających na miejskich terenach.
Ratusz odmawia komentarza, czekamy na stanowisko organizatora
Ratusz przekazał naszej redakcji, że nie zamierza komentować sprawy. O stanowisko poprosiliśmy również organizatora - Grupę Agora. Czekamy na odpowiedź.
Czytaj również:
Komunikacja miejska podczas Olsztyn Green Festival. Autobusy tych linii pojadą częściej







Komentarze (59)
Napisz komentarzplankton zamknięty, beach bar zamknięty, kapitańska na pół gwizdka Ci przedsiębiorcy są wizytówka plaży i dzięki nim Olsztyn zyskał świetne miejsca na spotkania i odpoczynek moim zdaniem to oni powinni byc najważniejsi, poniewaz oni sa cały rok, a festiwal 3dni
Przedsiębiorcom chodzi o kasę kosztem rozpijania młodzieży !!!!!
Zerwać z nimi umowy !!!
Prezydencie proszę olać ich i do przodu .
Dość pijaństwa w narodzie !!! To nie Rosja.
- «
- 1
- 2
Napisz komentarz