Na samochody z uszkodzeniami, pokryte rdzą, mchem czy opadłymi liśćmi można natknąć się m.in. na części olsztyńskich parkingów. Taki widok to nie tylko problem natury estetycznej, ale również realne utrudnienia dla kierowców, którzy mają ograniczoną liczbę miejsc postojowych.
Powody porzucania aut bywają różne: od nieopłacalnych kosztów naprawy, po sytuacje losowe.
Jak przekazała w rozmowie z Radiem Olsztyn Agnieszka Woźniak ze Straży Miejskiej w Olsztynie, w tym roku z ulic stolicy regionu usunięto już 86 wraków.
- Sporo pojazdów zajmuje miejsca parkingowe. Ustalamy, kto jest właścicielem. Jeśli to mieszkaniec Olsztyna, próbujemy do niego dotrzeć. Właściciel musi sam usunąć pojazd albo robi to straż miejska – poinformowała lokalną rozgłośnię.
Warto nadmienić, iż zgłoszeń od mieszkańców jest jednak znacznie więcej.
Nie zawsze procedura usunięcia wraku przebiega sprawnie. Szczególnie skomplikowane bywają przypadki aut pozostawionych na prywatnych nieruchomościach. Wówczas należy ustalić, kto jest właścicielem terenu i zweryfikować, czy istnieją podstawy prawne do usunięcia pojazdu. Niejednokrotnie zdarza się, że tego rodzaju ustalenia wymagają kilku wizyt pod danym adresem.
Usunięcie jednego samochodu osobowego to wydatek rzędu 369 zł. Do tego dochodzi opłata za przechowywanie na parkingu depozytowym, która opiewa na niespełna 37 zł za dobę. Pojazd może tam czekać na dalsze rozstrzygnięcie przez sześć miesięcy. Po takim czasie wydatki związane z jednym autem przekroczyć mogą 7 tys. zł.
Nieodebrany pojazd może zostać przekazany do stacji demontażu lub skierowany na licytację. Mieszkańcy, którzy zauważą auto wyglądające na porzucone, mogą zgłosić ten fakt straży miejskiej pod nr 986.
Czytaj również:






Komentarze (3)
Napisz komentarz