Policjanci szybko ustalili, że znaleziony w rzece kajak został kilka godzin wcześniej wynajęty przez mężczyznę, który miał pływać nim wraz z kilkunastoletnim chłopcem. Ojciec i syn wypłynęli w dół Łyny w okolicy olsztyńskiej starówki. Zgodnie z ustaleniami, mieli po około dwóch godzinach dotrzeć do wypożyczalni, znajdującej się przy elektrowni wodnej przy ujściu rzeki Wadąg.
Kajakarze nie pojawili się jednak w umówionym miejscu. Nie można było się z nimi skontaktować telefonicznie. Gdy okazało się, że wynajęty przez nich kajak dryfuje samotnie z nurtem rzeki, pojawiły się obawy, że mogło dojść do wypadku.
Funkcjonariusze rozpoczęli ustalanie tożsamości ojca i dziecka. Nie było to łatwe, ponieważ osoba wynajmująca kajak nie zapisała ich danych osobowych. Policjanci dysponowali jedynie numerem telefonu mężczyzny oraz nieprecyzyjnymi rysopisami.
Mimo niewielkiej ilości informacji funkcjonariuszom udało się ustalić imię, nazwisko oraz adres zamieszkania ojca.
Pod wskazanym adresem policjanci zastali... "zaginionego" 30-latka. Mężczyzna wyjaśnił, że on i jego 11-letni syn nie byli zadowoleni z przebiegu spływu, w związku z czym decydowali, że wyjdą na brzeg i wrócą do domu.
Jak podkreślają służby, każde zgłoszenie wskazujące na możliwość zagrożenia życia lub zdrowia jest traktowane z pełną powagą. Do działań poszukiwawczych i ratowniczych angażowani są funkcjonariusze, ratownicy oraz specjalistyczny sprzęt.
Jednocześnie służby zwracają uwagę, że zdarzają się sytuacje, w których niepotrzebne akcje są skutkiem nieodpowiedzialności lub braku rozwagi. W czasie, gdy ratownicy prowadzą takie działania, ktoś inny może rzeczywiście potrzebować pilnej pomocy.
To nie pierwszy tego typu przypadek w Olsztynie.
Na początku lipca ubiegłego roku służby prowadziły akcję ratunkową po tym, jak na brzegu jeziora Ukiel, w rejonie olsztyńskiego Gutkowa, znaleziono pozostawiony rower i ubrania.
Policjanci ustalili wówczas, że właściciel rzeczy przyjechał nad jezioro rowerem. Mężczyzna tak dobrze bawił się w gronie znajomych, że zapomniał o jednośladzie i wrócił do domu pieszo.







Komentarze (8)
Napisz komentarz-
koal
2026-08-13 07:24
Obciążyć kosztami za akcję służb. Tyle w temacie
Odpowiedz
4 0
-
Lidzbark
2026-08-12 09:35
Przeraża mnie te pokolenie
Odpowiedz
14 0
-
Agin
2026-08-12 07:34
Obciazyc obowiazkowo za akcje sluzb. Tylko tak.sie uczy odpowiedzialnosci. Ktos sie swietnie bawi to niech placi. Mam nadzieje ze bedzie to jedyna szansa by inni nie brali przykladu
Odpowiedz
12 1
-
Spunker202
2026-08-11 21:36
Błogosławieni ubodzy duchem
Odpowiedz
3 8
-
Olosmolo
2026-08-11 13:19
Czego ten pseudo ojciec uczy syna ?
Odpowiedz
37 1
-
Ręce opadywują...
2026-08-11 13:04
Jakby tak postąpić podczas przejazdu kolejką górską... nie podoba mi się, wysiadam. Albo podczas jazdy pociągiem, jednak mi się nie podoba, wysiadam. Serio? Spływ nie był satysfakcjonujacy? Takie podejście Pan z domu wyniósł i przekazuje takie durne zachowanie dla syna. Wstyd brać przykład z takiego trzydziestoletniego osobnika, współczuję potomstwu. Bo może którego dnia stwierdzi, że ojcostwo to jednak mu się nie podoba i pójdzie sobie.
Odpowiedz
37 1
-
Idioci
2026-08-11 12:28
Obciążyć za akcję poszukiwawczą !!!
Odpowiedz
44 1
Napisz komentarz