Tego dnia o godz. 10 rozpocznie się sesja Rady Miasta Olsztyna, na której radni głosować będą nad zamiarem zmiany granic. Protest ma być wyrazem sprzeciwu mieszkańców oraz samorządów gminnym nie tylko wobec planów terytorialnych Olsztyna, ale także formy prowadzonej polityki.
- O zamiarze włączenia części naszych gmin do miasta dowiedzieliśmy się z social mediów - informuje w swoich social mediach gmina Stawiguda. I dodają: - Pan prezydent nie podjął w tym zakresie rozmów z wójtami, nie przyjął zaproszenia na debatę, a ponadto przewodniczący Rady Miasta nie wyraził zgody, by wójtowie - wciąż reprezentujący mieszkańców, którzy mieliby zostać włączeni do miasta, zabrali głos na sesji, zanim radni podejmą uchwałę.
Protest odbędzie się pod hasłem „Nie jestem hubą”. To nawiązanie do słów prezydenta Olsztyna, który porównał sąsiednie gminy do huby żerującej na drzewie, którym w jego przekonaniu jest Olsztyn. To określenie odbiło się szerokim echem i wywołało oburzenie mieszkańców.
Planowana zmiana granic to nie tylko korekta na mapie. W ocenie władz gminy Stawiguda może ona zasadniczo wpłynąć na sytuację finansową samorządu, jego możliwości inwestycyjne oraz warunki życia mieszkańców.
Według rejestru prowadzonego przez gminę, liczba jej mieszkańców wynosi 13 435 osób. Opierając się na planach miasta, gmina utraciłaby aż 7600 mieszkańców Bartąga, Bartążka, Tomaszkowa i Jarot, czyli aż połowę wszystkich mieszkańców gminy.
Konsekwencje będą także dotkliwe dla budżetu gminy, ponieważ plany Olsztyna oznaczają utratę tylko z PIT ok. 42 mln zł z obecnych 74,3 mln zł.










Komentarze (4)
Napisz komentarz