Obecnie Rada Miasta Olsztyna liczy 25 radnych. Koalicja Obywatelska ma w niej 15 przedstawicieli, a pozostałych 10 mandatów należy do opozycji.
Sytuacja mogłaby się zmienić, gdyby Olsztyn powiększył swoje granice o tereny należące dziś do sąsiednich gmin. Jak informuje "Gazeta Olsztyńska", w takim scenariuszu do rady mogłoby dołączyć 11 radnych wybranych na obszarach włączonych do miasta. Dziewięciu miałoby reprezentować tereny z gminy Stawiguda, a dwóch - z gminy Dywity.
Poszerzenie Olsztyna może zmienić większość w radzie
Dodatkowe mandaty mogłyby istotnie zmienić dotychczasowy układ polityczny. Rada liczyłaby wówczas 36 osób, a 15 mandatów Koalicji Obywatelskiej nie zapewniałoby już większości.
Ważne jest jednak to, że ostateczny układ sił zależałby od wyników wyborów i politycznych decyzji nowych radnych. Sprzeciw władz Stawigudy i Dywit wobec planów Olsztyna nie przesądza, że wszyscy przedstawiciele tych terenów znaleźliby się w opozycji.
Zmiana składu rady mogłaby wpłynąć na m.in. możliwość przyjmowania uchwał. Do odwołania przewodniczącego lub wiceprzewodniczącego rady potrzebna jest bezwzględna większość ustawowego składu rady, czyli w przypadku 36 radnych – 19 głosów.
Które tereny Olsztyn chce włączyć do swoich granic?
Na sesji zaplanowanej na 28 października władze Olsztyna chcą rozpocząć formalną procedurę dotyczącą zmiany granic administracyjnych miasta. W przypadku gminy Stawiguda plany obejmują m.in. osiedle Tęczowy Las, tereny w kierunku obwodnicy Olsztyna, Bartążek, Bartąg, rejon Tomaszkowa oraz wieś Jaroty.

Z kolei z gminy Dywity miasto chce przejąć Osiedle Sterowców, a także grunty położone od drogi krajowej nr 51 w kierunku Redykajn.
Plany budzą sprzeciw samorządów, których tereny miałyby zostać włączone do Olsztyna. Rady gmin Stawiguda i Dywity jednogłośnie opowiedziały się przeciwko tym zamiarom.

Protest przed olsztyńskim ratuszem
W środę (27 października) ma się odbyć przed miejskim ratuszem protest mieszkańców wspomnianych gmin.








Komentarze (0)
Napisz komentarz