Michał Koronowski z Zarządu Dróg Zieleni i Transportu w Olsztynie w rozmowie z Radiem Olsztyn przekazał, że - podobnie jak w przypadku odśnieżania - to właściciel odpowiada za usunięcie liści z chodnika, tak by przechodnie mogli swobodnie nim spacerować. Sprzątanie i wyrzucanie liści staje się więc dla właścicieli i zarządców nieruchomości coroczną dodatkową pracą. Władze stolicy Warmii i Mazur nie pomagają jednak mieszkańcom w zbiórce liści z terenów prywatnych. Na takie wsparcie mogą liczyć m.in. zamieszkujący w Poznaniu czy Toruniu.
Pomocną dłoń do mieszkańców Olsztyna wyciągnęły spółki Remondis i Koma, zajmujące się odbiorem odpadów w mieście. Za darmo udostępniają one specjalne worki na liście. Po napełnieniu takich pojemników, zgłasza się je do odbioru.
- Robią to zazwyczaj firmy obsługujące dane wspólnoty mieszkaniowe - tłumaczył w rozmowie z Radiem Olsztyn Rafał Szeklicki, zarządca nieruchomości w Olsztynie.
Jakie kary dla niesprzątających?
Za niedopełnienie obowiązku sprzątnięcia liści z chodnika przylegającego bezpośrednio do posesji grozi mandat karny do 500 zł, a jeśli sprawa zostanie skierowana do sądu, grzywna może wynieść nawet do 5 tys. zł. Co istotne, nie ma znaczenia z czyjego drzewa pochodzą liście. Jeśli zaś jakiś przechodzień poślizgnie się na zalegających liściach, właściciel może również zostać zobowiązany do wypłaty odszkodowania dla poszkodowanego.
Są jednak przypadki, kiedy właściciel posesji nie jest odpowiedzialny za uprzątnięcie chodnika obok - np. jeżeli na drodze dla pieszych jest dopuszczony płatny postój lub parkowanie lub chodnik nie przylega bezpośrednio do granicy nieruchomości (np. oddzielony jest pasem zieleni).
Utylizacja problemem mieszkańców
Nawet jeżeli liście z chodnika już zebrano, to pozostaje jeszcze kwestia ich utylizacji. Tu przepisy jasno wskazują, że właściciel musi “uprzątnąć” liście. Prawo nie wspomina jednak nic o ich pozbyciu się. Za taką utylizację teoretycznie odpowiada więc gmina lub zarządca określonej drogi, jednak samorządy w większości nie poczuwają się do tego, by dbać o ten aspekt. Zostaje więc - tak jak w przypadku Olsztyna - współpraca z firmami zajmującymi się odbiorem odpadów albo umieszczanie liści w przydomowych kompostownikach, które jednak nie wszyscy posiadają.
Funkcjonariusze straży miejskiej przypominają przy tym, że za palenie liści grożą takie same kary, jak w przypadku nieuprzątnięcia tego, co spadło z drzew. Na sprawcę może zostać nałożony mandat karny do 500 zł lub grzywna w wysokości do 5000 zł.
Czytaj więcej: Olsztynianka uważa, że liście grabione są zbyt często. Co na to ZDZiT i spółdzielnie?







Komentarze (0)
Napisz komentarz